Przebudziłem się w południe. Nadal doskwierał mi ból rany z wczoraj.
Miałem rozcięte od obojczyka do połowy brzucha. Denerwowała mnie ta
rana.. Wygramoliłem się z łóżka. Nie zakładałem nic na górę, by czasem
rany nie otworzyć lub by zakażenie się jakieś nie dostało. Dopiero teraz
rozejrzałem się i dostrzegłem, iż jestem u siebie w pokoju. Zszedłem na
dół. Przywitałem się z pracownikami i skierowałem na miasto, albo był
taki zamiar. Gdy już miałem otwierać drzwi wyjściowe słabo mi się
zrobiło. Nie wiedziałem dlaczego... Skąd przyszło te osłabienie. Czułem
mrowienie po całym ciele, zimno mi się zrobiło, nie umiałem spokojnie
złapać oddechu. Służący od razu mnie zabrali do gabinetu lekarzy, co
mieszkają u mnie. Tam położyli mnie i lekarze przebadali. Miałem
wszystko zamazane przed oczami. Dopiero po kilku minutach wróciło
wszystko do normy. Lekarze powiedzieli, że mam się nie ruszać dziś
nigdzie.. Świetnie.. Ciekaw jestem co z Aishą.. I Lorienem. Godziny
mijały, a ja zostałem przygwożdżony do łóżka. Słońce powoli zachodziło..
Cały dzień stracony.. Nagle ktoś wpadł do gabinetu. Momentalnie
skierowałem tam swój wzrok. To był Chung. Spojrzał na mnie i po jego
minie widać było, że się martwi o mnie.
-Mówiłem Ci że miałeś iść do szpitala.
-Daj już spokój.
. - Odwróciłem głowę w stronę okna. - Co z Aishą?
-Wszystko z nią w porządku nie odniosła żadnych obrażeń tylko.. - Uciął znowu. Nie lubię gdy ucina właśnie w takich momentach swoją wypowiedź.
-Tylko?
-Pierwsze o co się spytała to o Ciebie, chciała Cię koniecznie zobaczyć.
-Powiedziałeś jej wszystko?
- Skierowałem wzrok na niego.
-Tak.
- Westchnąłem, też chciałem ją zobaczyć, ale w tym stanie to co najwyżej mogę sobie o tym pomarzyć. - Nie zdziw się jak przyjdzie do Ciebie. - Pomachałem ręką mu na znak, że rozumiem.
-Dzięki. Za wszystko.
Uśmiechnął się i wyszedł. Wstałem z łóżka i skierowałem do salonu.
Oczywiście z pomocą lokaja, bo bym sam o własnych sił nawet nie wyjść z
gabinetu.. Nienawidzę, gdy jestem bezradny.. Usiadłem na mojej kanapie i
kazałem przynieść coś do jedzenia; dobrego i nie zbyt trudnego do
przełknięcia. Jakby nie patrzeć nie jadłem nic od kiedy wstałem. Z nudów
włączyłem telewizor i przeglądałem kanały. Nic ciekawego.. Jak zawsze.
Przełączyłem na wiadomości i tam dowiedziałem się, że od jutra są zapisy
na Dungeona Mastera. Może być ciekawie. Zapiszę się, gdy tylko wrócą mi
siły, bo póki co wyglądam jakbym jedną nogą był na tamtym świecie. Po
kilku minutach dostałem swój posiłek. Rosół - świetnie, przygotowany
przez Emilię, więc się nie potruje. Gdy skończyłem jeść wyłączyłem
telewizor i oparłem głowę o oparcie kanapy. Zamknąłem oczy i
rozmyślałem, co ja zrobię jak Aisha przyjdzie.. Był już późny wieczór i
dzwonek do drzwi. No to się zaczyna... Kilka chwil potem Aisha weszła do
salonu. Spojrzałem na nią po czym skierowałem wzrok na stół. Podeszła
bliżej.
-O mój Boże.
. - Wejrzałem na nią, a ta już mi usiadła na kolana.
-Co Ty robisz?
- Delikatnym ruchem ręki
przejechała po mojej ranie. Od razu wziąłem jej rękę, sam jej nawet nie
dotykam, bo to sprawia ból. Wejrzała na mnie pytająco. - Nie dotykaj..
-To niby jak mam Cię wyleczyć idioto?
- Znowu zaczyna... Wyrwała rękę z uścisku i zaczęła leczyć moją ranę.
-Nie musisz tego robić.
- Odrzekłem i spojrzałem jak moja rana powoli się zabliźnia.
-Jeszcze jedno słowo, a Ci przyłożę.
- Spłynęła jej łza po policzku. Dotknąłem jej twarzy i przetarłem łzę. Nie chce jej widzieć zapłakaną.
-Żebym to ja Tobie nie przyłożył za te głupoty, co odwalasz..
-Jak skończę to.. Muszę Ci coś powiedzieć
. - Ciekawe niby co.
No nic czekałem, aż wyleczy moją ranę. Z minuty na minute czułem się
lepiej, ból ustępował. Gdy skończyła nadal trzymała ręce na moim ciele.
-Więc? Co takiego chcesz mi powiedzieć?
-Ja..
- Przytuliła się do mnie. - Zrobię wszystko,
absolutnie wszystko byśmy znowu byli razem. Możesz zrobić, co chcesz ze
mną tylko proszę, chcę znowu być z Tobą. - No to mnie zaskoczyła.
-Wszystko?
-Wszystko, co będziesz chciał.
- Teraz mógłbym ją.. Nie wróć, taki podły dla niej nie będę. Po części to moja wina, więc.. Przytuliłem ją do siebie.
-Jedyne czego chcę od Ciebie to to.. Byś była zawsze mi
wierna, bym miał z kim spędzić czas, porozmawiać. Przydałoby się byś
czasem mnie słuchała..
- Ucałowałem ją w policzek.
-Zawsze będę przy Tobie... Zawsze. Źle mi było bez Ciebie.
- Wplotła dłoń w moje włosy.
-Mi też.. Nie chce by się to znowu powtórzyło.
Przybliżyłem ja bliżej do siebie. Spojrzałem w jej oczy i pocałowałem ja
w usta. Dawno nie czułem smaku jej ust. Bez zastanowienia odwzajemniła.
Całowaliśmy się dziko namiętnie. Przytuliłem ją mocniej do siebie.
Przerwałem nasze pocałunki i muskałem wargami jej szyje. Z czasem
położyliśmy się. Cały czas była we mnie wtulona. Pozwalała mi na
wszystko w sumie jak sama powiedziała, mogę robić, co chce byle
znowu byliśmy razem, więc jak już daje się dostępna to trzeba wykorzystać
okazję. Zacząłem znowu całować jej usta i wodziłem rękami po jej ciele.
Dotykałem ją gdzie chciałem od czasu słyszałem lekkie pojękiwania.
Rozpiąłem jej górę ubrania. Chciałem czuć jej ciepło, wodziłem ręką od
klatki piersiowej, aż do nogi kilka razy. W końcu zawiesiłem rękę na jej
udzie i całowałem jej szyję. Gdy tylko złapałem ją za tylną część ciała
wbiła mi swoje pazury w plecy. Wyszeptałem jej by mnie nie raniła jak
już jesteśmy razem. Nie odrzekła nic, bo w sumie jej nie pozwoliłem,
gdyż już zacząłem ją z powrotem całować. Jak już zadowoliłem się nią
położyłem głowę na jej klatce piersiowej, jedną rękę miałem wplecione w
jej włosy, a drugą trzymałem. Aisha wolną ręką głaskała mnie po głowie.
-Nigdy więcej Ci nie pozwolę na to co zrobiłaś i nigdy więcej nie rań mnie jak to miało miejsce kilka dni temu.
-Wiem, za dużo mam do stracenia.. Teraz będę Cię słuchać jeśli chodzi o misję.
-Aha, a resztę to mam Ci dawać wolną rękę?
-Nom.
- Dźwignąłem głowę i spojrzałem na nią.
-Zapomnij.
-Ale..
- Nie dokończyła, bo zamknąłem jej usta swoimi. Gdy zakończyłem pocałunek spojrzałem w jej fioletowe oczy.
-Pozwól mi Ciebie chronić.
- Patrzała się ciągle po czym westchnęła
-Dobra niech Ci będzie.
Uśmiechnąłem się i obdarzyłem ją swoim typowym spojrzeniem. 3 sek i
skierowała wzrok w drugą stronę. Chyba to jest jedyna rzecz do której,
ma słabość.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz