VP - Chira, EM - Maruka, LP - Akcelerator, YR - Inelia, DW - Hiio, RF - Soleil, RS - Kakazu
Ledwo półtora miesiąca Add należy do paczki Elsworda, a już działy się dziwne akcje. Jedną z nich opiszę właśnie tutaj, której byłam świadkiem.
Pewnego razu, gdy wszyscy razem spędzali wolny czas, Chira zaczęła narzekać na brak misji oraz na brak akcesorium, które się jej podobało. Na rynku nie mogła go dostać, a bardzo chciała mnie liściastą koronę, z ogrodów, z Peity. Strasznie się nad tym użalała, a dziewczyny jej towarzyszące pocieszały ją, że w końcu je będzie mieć. Klapnęła głową na stolik i rozłożyła na nim ramiona. Maruka przeglądała książkę magii, którą zawsze ma przy sobie. Uczyła się oszczędniej używać czarów. Inelia rozmawiała z Hiio o nowych ubraniach, które wyszły na sprzedaż. Bardzo im się podobały drugie wersje zestawu Evil Tracera. Rozbawione i rozgadane miło spędzały czas, dopóki nie zaczął padać deszcz. Szybko się zabrały z powrotem do domu i tam dalej gawędziły. Jako, że mieszkają wszyscy wspólnie, niektórym domownikom się nie podobał ten gwar w salonie. Osobą niezadowoloną z ich spędzania wolnego czasu był Add. Rozdrażniony ich głośnymi chichotami, wszedł do salonu i zmierzył wszystkie zimnym spojrzeniem.
- Może przymkniecie te swoje niewyparzone jadaczki, bo na niczym się skupić nie idzie. Do gadania pierwsze, do misji ostatnie. Leniwe i irytujące. Że też muszę z wami przebywać.
- To wyjdź jak ci przeszkadza - wyparzyła odruchowo Chira, która szybko ugryzła się w język. Reszta dziewczyn spojrzały na nią zdziwione i zakryły usta przed śmiechem. Akcelerator skupił na nią swój wzrok, złowrogi wzrok, który mówił wszystko za siebie. - Tak mi się... wymsknęło... - zaczęła niepewnie.
- No co ty nie powiesz. - oparł się o ścianę i nadal nie spuszczał z niej spojrzenia.
- To my ten, pójdziemy się zająć swoimi sprawami. Dom sam się nie wysprząta i zakupy same się nie zrobią, prawda? - wyleciała nagle Inelia i wszystkie pośpiesznie wyszły, a Chira, bezradna, sama i wystraszona siedziała. Nawet ruszyć się nie potrafiła. Pewnie jedyne myśli, które jej po głowie chodziły to takie, że nie dożyje do końca dnia. Minęło kilkanaście sekund. Czarodziejka nawet nie miała na tyle odwagi by spojrzeć w jego kierunku. Natomiast Add podszedł do niej i usiadł obok.
- To co mi jeszcze powiesz, Chira?
- Przepraszam - cichutko wypowiedziała te słowa, że ledwo je słyszeć się dało.
- Ciągle tylko przepraszasz. To jest już nudne - nachylił się nad nią i założył jej grzywkę przez ucho. - Dobrze wiesz, że cię nie uderzę, prawda? Szkoda by było obijać twoją twarzyczkę. - Dotknął dłonią jej policzka, a potem przejechał palcami po wargach. Gwałtownie czarodziejka odtrąciła jego rękę i wstała.
- Pójdę już - odparła i szybkim krokiem skierowała się do wyjścia. Chciała wręcz uciec od niego, jednak on nie pozwolił jej tak łatwo odejść. Złapał ją za ramię i stanął tuż za nią. Przez chwilę jej serce zaczęło bić szybciej. Bała się co zrobi i co się stanie. Modliła się w sercu by ją puścił i o dziwo tak się stało. Minął ja od tak i wrócił do siebie. Czarodziejka dziękowała w myślach, że jest bezpieczna.
Wieczorem dziewczyny jadały kolację same. Chłopaki, czyli Kakazu, Akcelerator i Soleil woleli spożywać posiłki w swoich czterech ścianach albo na mieście. Jako, że Add jak zwykle zamknięty u siebie, a reszty nie było, dziewczyny poruszyły dość osobliwy temat.
- Chira, ty serio jesteś nienormalna by od tak, prosto z mostu mu przygadać.
- Cicho bądź! Wymsknęło mi się jak zawsze. Mam szczęście, że żyje wiesz?! - krzyknęła poddenerwowana.
- Dobrze, dobrze. Cieszymy się, że jesteś tu z nami - odparła z uśmiechem Hiio.
- W ogóle, co o nim myślicie? - zapytała Inelia, która nakładała sobie sałataki warzywnej na talerz.
- A co mamy myśleć? Każda by chciała być z nim chociaż chwilę. Tylko problem leży w jego charakterze. Rany, jakby był milszy to bym się zabrała za niego.
- Hiio? - spojrzały na nią wszystkie zdziwione.
- No co. Odczepcie się i tak widać, że leci na Chire - VP o mało nie wypluła pomidora, którego jadła. Inelia uderzyła ją kilka razy w plecy by pomóc jej się odkrztusić.
- Pogięło cię? Idź do swoich magazynów yaoi, a nie tu pajacujesz i głupoty wygadujesz. - wyparzyła czarodziejka mroku i wytarła twarz serwetką.
- Nie gadaj, że tego nie widzisz?
- Niby co mam widzieć? Dziś widziałam ostatnie chwile mojego życia przy nim.
- Lecisz na niego.
- Nie prawda! - zaprzeczała Chira i tak się zaczęły kłócić między sobą, a reszta rozbawiona sytuacją spożywała kolację. - Wystarczy tego, Hiio!
- Umów się z nim. Na pewno nie odmówi. - powiedziała z swoim pewnym uśmieszkiem i spojrzeniem
- Nigdy w życiu. Może i jest mega przystojny i w ogóle, ale ja chce jeszcze żyć! Jest ostatnim facetem na tym świecie, z którym bym się umówiła! - krzyknęła rozdrażniona.
- O kim mówisz, Chira? - ten głos niczym jak szkło przeszyło jej ciało, podobnie resztę.
- Oh, Add. Kolację masz w lodówce. - odparła z uśmiechem Inelia. Chira stała wmurowana w podłogę, a Hiio obserwowała ją.
- A o takim jednym z miasta. - Add przeszedł obok nich i zabrał jedzenie.
- Co ci się stało w plecy? - zapytała Maruka zmartwiona. Połowę pleców chłopak miał rozciętą i cała rana była zaczerwieniona.
- Nie twój interes - rzucił i skierował się do wyjścia.
- Idź z tym do lekarza Add, bo nie wiadomo co potem będzie. - odparła stanowczo Inelia, która podeszła do niego i z bliska przyglądała się ranie. - Walczyłeś?
- Nie, bawiłem się z demonami w chowanego.
- Maruka, znasz jakieś zaklęcia leczące, nie?
- Tak, oczywiście - wstała i podeszła do nich.
- Nawet nie próbuj na mnie używać tej śmiesznej magii.
- Add, jak cie przyłożę to zobaczysz. Daj sobie pomóc - naciskała dalej Inelia. Chłopak westchnął tylko, a ona uśmiechnęła się. Poszli do pokoju chłopaka i tam Maruka leczyła jego ranę. Na dole za to...
- Usiądź może? - rzuciła obojętnie Hiio, która piła swój sok. - Rany, ale on jest zbudowany, aż chce się przytulić, oh. - Jak zwykle panna DW udała się do swojego świata marzeń. VP usiadła na krześle, blada jak ściana. - No, to przemyśl to wszystko. Idę spać. - wyszła z kuchni, a czarodziejka mroku dalej siedziała przybita. Jedyne o czym teraz myślała by ktoś ją zabił za jej głupotę.
- I jak? Lepiej? - zapytała Inelia, która siedziała obok łóżka chłopaka.
- Jak zabierze te lodowate i roztrzęsione ręce. - rzucił i dalej leżał na łóżku, gdy Maruka leczyła jego ranę.
- Zaraz skończę... - odparła lekko obrażona.
- Dobrze, że się bardziej nie pokaleczyłeś. - spojrzał na nią i zakrył po chwili twarz w poduszce. Inelia rozbawiona pogłaskała go po głowie. - Pogódź się z tym, że martwimy się o was.
Addowi nie odpowiadało to. Przywykł do tego, że zawsze z wszystkim radził sobie sam i nikt nie martwił się o niego.
Następnego dnia Maruka poprosiła Add'a o pomoc w misji. Dla niej była zbyt trudna, natomiast dla Add'a to było niczym pstryknięcie palcami. EM'ka miała w ogrodzie, w Peicie, zdobyć kilka pędów bluszczy do badań. Chłopak początkowo nie chciał jej pomóc i mówił, że sama ma sobie z tym poradzić, jednak po wielogodzinnym truciu czterech liter, zgodził się i poszli do ogrodów. W szybkim tempie zrobili co musieli i przez przypadek, Add'owi trafiło się akcesorium z Yaetavo. Gdy wyszli, czarodziejka spytała go, czy potrzebuje te akcesorium. Odparł, że wystawi to na sprzedaż, bo każdy pieniądz się przyda. Wtedy Maruka usilnie próbowała go przekonać by jej oddał akcesorium, ponieważ jej się podoba.
- Niby dlaczego miałbym ci to dawać?
- Bo jesteśmy przyjaciółmi i działamy wspólnie. No proszę cię. Zależy mi na tym - zaczęła błagalnie i patrzała na niego szklącymi się oczami. Chłopak sam do końca nie wiedział co zrobić. Westchnął tylko i oddał jej akcesorium. Uradowana założyła je i rzuciła mu się na szyję. - Dziękuje bardzo. Wiedziałam, że jesteś kochany. - Przytuliła się do niego, a on z niezadowoleniem to znosił.
- Złaź ze mnie idiotko.
Ściągnął ją z siebie i odsunął, a ona się przyjaźnie uśmiechnęła. Złapał się za głowę i skierował do domu. Gdy wracał, spotkał po drodze Chire, która szła wolnym krokiem przed siebie. Podszedł do niej i zapytał, co tu robi. Odparła, że wraca z misji. Czarodziejka była przygaszona, zupełnie inna niż wczoraj czy przedwczoraj. Add zignorował jej zmianę i przyśpieszył kroku.
Wieczorem, Maruka chwaliła się nowym akcesorium. Inelia zapytała ją, skąd to ma. Odparła uradowana, że Add jej dał. Chira zmierzyła ją chłodnym spojrzeniem. Maruka to zauważyła i chytrze się uśmiechnęła. Inelia dodała, że nie powinna się tak zachowywać względem przyjaciół. Wyjaśniła, na czym polegał problem. Ona tylko wzruszyła ramiona i powiedziała, że każdy mógł go o to poprosić wtedy, a że była z nim to skorzystała z okazji. Wtedy Hiio odparła, iż mogła zostawić to i powiadomić Chire, a nie zabrać dla siebie. Maruka wzruszyła ramiona i wyszła z pomieszczenia. Po drodze powiedziała do VP, półszeptem, że skoro ona nie zamierza nic robić to bierze sprawy w swoje ręce. Gdy tylko czarodziejka wyszła, Chira była tak wściekła, że aż ją mroczna magia otoczyła. Wezwała Angkora i skierowała się się do wyjścia.
- Maruka! Wyzywam cię na pojedynek. - powiedziała stanowczo i patrzała na nią z gniewem. EM'ka się odwróciła i z pewnością siebie sie uśmiechnęła.
- Zgoda, tylko żebyś potem nie płakała.
Dziewczyny skierowały się na arenę, która była za budynkiem mieszkalnym. Po chwili można było usłyszeć odgłosy walki. Reszta w kuchni jadła kolację. Z czasem Raven zapytał, co to za hałasy. Hiio odparła znudzona, że Chira i Maruka trenują wspólnie. Soleil przytaknął tylko i wrócił do jedzenia. Po chwili rozlegl się głośny huk.
- Naprawdę one tam trenują, czy się zabijają? - zapytał Add, który stukał palcem o blat stołu.
- Co za głupie dziewczynki. O taka głupotę walczyć. - westchnęła załamana Inelia i sprzątnęła z stołu talerze.
- O co teraz poszło? Że jedna wykupiła drugiej ulubiony lakier? - zapytał rozbawiony Kakazu, który bujał się na krześle.
- Poszło o akcesorium, które Add dał Maruce. - rzuciła Hiio, która w dłoni bawiła się szklanką. Chłopak spojrzał na nią zdziwiony. - Nooo, bo wiesz. Chirze zależało na tym akcesorium, a ta wredna małpa sprzątnęła jej sprzed nosa i wielkieeee halo z tego powodu. Tak to było. - odparła i położyła głowę na stole - A, jeszcze poszło o to, że się do ciebie kleiła strasznie.
- Hiio! - krzyknęłą Inelia. - Masz niewyparzony język. Niektórych rzeczy nie wypada mów...
- Ciekawe. A to od kiedy Chira jest o mnie zazdrosna? - zapytał niewzruszony Add.
- Od z... - Inelia zatkała DW usta dłonią.
- Dobre, ten, no, pytanie. - odparła z sztucznym uśmiechem i zmierzyła złowrogo Hiio, która już zamilkła.
Chwile potem znowu usłyszeli głośne uderzenie. Add wstał i wyszedł. Inelia już chciała coś powiedzieć, jednak Kakazu powiedział jej by zostawiła to jemu. Nie była co do tego przekonana.
Ciekawych rzeczy można się przypadkowo dowiedzieć, jednak czemu ona sama mi nic nie powie? Czemu z babami zawsze są kłopoty? Zresztą, nie powinno mnie to interesować, jednak... Rany, zaprzyjaźnienie się z nią to był wielki błąd.
Add skierował się do areny walk. Gdy wszedł do środka walka wyglądała na poważniejszą niż by się mogło wydawać. Połowa pomieszczenia doszczętnie zniszczona, obie poranione i pomimo swoich obrażeń nie zamierzały przestać walczyć. Ocenił szybko sytuację i zszedł na pole walki, aktywując po drodze Dynamo Point System. Chira akurat użyła zaklęcia Abyss Angkor. Maruka próbowała się podnieść z ziemi, jednak nie potrafiła. Add użył na jej przywołanym nietoperzu Particla, który zmiótł go z powierzchni ziemi, a sama czarodziejka odleciała kawałek dalej i uderzyła o ścianę. Chwilę potem, w ledwo żyjącą EM'kę wystrzelił Quake Bustera i podobnie jak Chira, odleciała kawałek dalej. Wyłączył DP system i podszedł do czarodziejki mroku, która próbowała wstać o własnych siłach, podpierając się o ścianę. Chira była cała poobijana i poraniona. Ku jej zdziwieniu, chłopak wziął ją na ręce i wyszedł z pomieszczenia. Obok drzwi stał Soleil i gdy tylko Add go minął, on wszedł i zabrał Marukę z areny.
Gdy wracali do mieszkania, czarodziejka zastanawiała się czemu to zrobił. Szli w ciszy, jednak ona ciągle patrzała na jego twarz, która nie okazywała żadnych emocji. Chciała coś powiedzieć, jednak nie wiedziała co. Inelia zmartwiona patrzała na nich. Add ją minął i skierowali się do pokoju czarodziejki.
- Jesteś w stanie sama się wyleczyć z tych obrażeń? - zapytał, gdy otwierał drzwi do pokoju.
- Tak, nie musisz się tym przejmować. - odparła i rozejrzała się po pokoju. Położył ją na łóżku i poszedł lekko uchylić okna. Chira usiadła i spoglądała na niego. Zastanawiało ją, dlaczego do tego wszystkiego doszło. Add wyjrzał przez okno, a potem skierował się do wyjścia. - Dlaczego ty... - zaczęła niepewnie.
- Nie ważne i nie zadawaj idiotycznych pytań. Zajmij się sobą. - rzucił obojętnie i spojrzał na nią. Po chwili odwrócił od niej wzrok i wyszedł. Czarodziejce jednak nie umknęło te spojrzenie i zdała sobie sprawę, że nie było takie jak zwykle - pełne chłodu i pogardy, tylko zmartwione i zaniepokojone. Nie dawało jej to spokoju, jednak skupiła się na recytowaniu regułek czarnej magii leczniczej.
- Co z tą drugą?
- W porządku, rzuciła na siebie zaklęcie regenerujące i zasnęła. - Raven i Add rozmawiali w kuchni o tej walce.
- Według ciebie, one też są utrapieniem, czy tylko mi się wydaje?
- Nie wydaje ci się, ale wiesz bez nich by było nudno.
- Bez nich by był spokój.
- Nie wiem czy zauważyłeś, ale jej zależy.
- No, nie zauważyłem.
- Im szybciej pogadacie tym lepiej.
- Nie mam o czym z nią gadać. Nie potrzebuje jej ani żadnej innej.
Add wyszedł z kuchni i wrócił do swojego pokoju. Nim położył się do łóżka przypomniało mu się o drugim, tym samym akcesorium, które przypadkowo dostał. Westchnął, zabrał przedmiot i skierował się do pokoju Chiry. Otworzył cicho drzwi i wszedł do środka. Czarodziejka spała, a on położył na jej stole akcesorium, na którym jej tak bardzo zależało. Spojrzał na nią i po kilku chwilach wbił wzrok w blat stołu.
Nie mogę, po prostu nie mogę jej tego zrobić. Będzie dla nas lepiej jak to pozostanie jak jest. Jednak... jak długo zdołam znieść ten ból? Cholera...
Po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, która kapnęła na blat stołu. Odwrócił się i wyszedł z pokoju.
Dlaczego płaczesz, Add? Dlaczego nie chcesz mi nic powiedzieć?
Chira zacisnęła dłoń na poduszce i po cichu płakała.
Przez kolejne dni, czarodziejki nie odzywały się do siebie, a Add unikał rozmów z kimkolwiek. Pewnego popołudnia, Maruka przyszła do Chiry i przeprosiła ją za swoje zachowanie. Głupio jej trochę było. Księżniczka mroku przyjęła przeprosiny i się pogodziły. Tylko teraz pozostał ten, na którym jej zależy. Głowiła się godzinami w pokoju, jak tu zacząć rozmowę. Jej samej było trudno o tym mówić, a co dopiero przy nim. W końcu nabrała w sobie odwagi i poszła do niego. Zapukała do drzwi. Gdy usłyszała standardowe "czego" zapytała, czy może wejść. Po chwili usłyszała pozwolenie i nieśmiało wkroczyła na terytorium chłopaka. Add jak zwykle pracował na komputerze. Szybkość jaką wykonywał swoje zadanie na urządzeniu, zdziwiły czarodziejkę.
- Jesteś robotem, że tak szybko orientujesz się co i jak na tym komputerze?
- Tak, jestem robotem i człowiekiem w jednej osobie. Po coś przylazła? - trochę zabolały ją te słowa.
- Chciałam cię o coś spytać, ale jesteś zajęty to...
- Pytaj, nie przeszkadza mi to - rzucił dalej wpatrzony w monitor.
- Więc... chciałam się tylko dowiedzieć, czy... - urwała i nie wiedziała jak się wysłowić.
- Czy, co? Wyduś z siebie co chcesz powiedzieć albo znikaj stąd.
- Nie chce byś potem, jak ci zadam te pytanie, unikał mnie czy coś... - Add oderwał się na chwilę od monitora i tego co robił. Zapisał dokumenty i podszedł do niej.
- Osobiste pytanie, tak? To słucham cię, moja droga.
- Chodzi mi o tamten dzień. Wtedy, gdy walczyłam z Maruką... ponownie wtedy przyszedłeś i zauważyłam, że...
- Ta i co w związku z tym?
- Chce znać powód, dlaczego wtedy... płakałeś. - Spojrzała na niego i po chwili przeniosła wzrok na podłogę. Add jak zwykle nie okazywał żadnych emocji. Jedynie był trochę zdziwiony tym, że go wtedy widziała.
- Jesteś taka ciekawska. Powiem ci, ale to zostaje między nami. - zaskoczona czarodziejka spojrzała na niego. Oparł się o stół i założył ręce. - Unikam tego na wszystkie możliwe sposoby, ale to nie jest takie proste. Jeszcze twoje ostatnie zachowanie wskazuje na to samo o czym myślę. Zmieniłaś pytanie, gdy urwałaś. Jest ciężko wypowiedzieć te słowa, prawda?
- Czekaj, co ty...
- Chciałaś zapytać, czy jestem tobą zainteresowany. Zgadza się? - skupił na niej swój wzrok, a ona gwałtownie odwróciła głowę w bok i złapała się za ramię. Add się zaśmiał i podszedł do niej, przytulając ją do siebie. - Tak. Taka jest moja odpowiedź. - czarodziejka nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Przytuliła się do niego i stali tak przez jakiś czas. - Tylko wiesz... Nie możemy być razem, nawet gdybym tego chciał. - odsunął się od niej, a ona patrzała na niego rozczarowana.
- Dlaczego...
- Nie jestem w stanie zapewnić ci tego, czego oczekujesz ode mnie. Poza tym, wiesz jaki jestem. Ile byś wytrzymała? Nie za długo, prawda?
- Ale...
- Słuchaj... - pogładził dłonią po jej policzku - dla nas będzie lepiej by pozostało tak jak jest. Sama wiedza, że jest osoba, która darzy cię tym samym uczuciem wystarczy.
- Nie, nie wystarczy - odparła i zawiesiła ręce na jego szyi, wpatrując się w jego oczy. - Add, chcesz tego samego co ja, więc dlaczego...
- Nie mogę ci tego zrobić, zrozum. Znajdź kogoś normalnego.
- Ja chce ciebie, nie kogoś innego. - przytuliła się do niego i zaczęła płakać. Chłopak przytulił ją do siebie i jedną ręką głaskał po głowie.
- Przepraszam Chira, za to, że tyle musisz cierpieć z mojego powodu.
- Wcale nie cierpię, tylko jest mi przykro - wtuliła się do chłopaka i wplotła dłonie w jego włosy. - Wiesz, że teraz ci nie dam spokoju? Zobaczysz, że z czasem zmienisz zdanie.
- Nie jestem osobą, którą można łatwo przekonać.
- Jeszcze cofniesz swoje słowa.
Czarodziejka na koniec się uśmiechnęła do niego, a on odwzajemnił ten czyn. Kolejne dni wydawać się mogło, że są razem, a jednak nie byli. Chira na wszystkie sposoby (wszystkie, czyli wszystkie możliwe) starała się go przekonać by w końcu się pogodził z faktem iż są razem. Add miał nie lada wyzwanie by opierać się urokowi dziewczyny, jednak jak to się skończy to czas pokaże. Póki co minął tydzień. Jedyny plus z tej akcji to taki, że wszyscy byli szczęśliwi i pogodzeni.
~END
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Nie moge sie doczekać kiedy dokończysz i łeb ci ukręcę za to ze calego nie dałaś odrazu~
OdpowiedzUsuńSorry ;.; ale muszę pomyśleć co tu porobić miedzy nimi hahaha xD.
Usuńzałamujesz mnie liivi ;-;
OdpowiedzUsuńHihihi, spokojnie, już się biorę za kończenie (chyba).
Usuń