Znowu wstałem w nocy. Tak mi się nie chciało iść i zrobić to co
zaplanowałem. Wszystko przez Aishe.. Opornie wygrzebałem się z łóżka i
udałem się do domu Ravena. Dziwie mu się czemu mieszka w zwyczajnym
prostym domu, jak może sobie kupić co najmniej 3 wille. Wkradłem się do
jego domu. Udałem się na dół, do pokoju gdzie trzyma swoje uzbrojenie.
Dobrze to wchodzimy. Zapaliłem światło. Rozejrzałem się i znalazłem jego
miecz jak i inne perdołki, które potrzebuje zawsze do swojej walki.
Miecz posmarowałem smarem, podręczne zabawki olejem. Hm to teraz może
wykręcimy drzwi z zawiasów by było ciut ciekawej. Gdy to skończyłem
czekała mnie najgorsza chyba rzecz - majsterkowanie z jego mechaniczną
ręką. Otwarłem powoli, najciszej jak potrafiłem drzwi do jego sypialni.
Podszedłem po cichu i przykucnąłem przy łóżku. Wziąłem śrubokręt i
odkręciłem powoli dwie śrubki. Ręce tak mi się trzęsły, że myślałem, iż
się obudzi zaraz. Jakoś to idzie ale tak się boje że to jest koszmar.
Odkręciłem jeszcze dwie i tyle powinno wystarczyć. To powinno
wystarczyć. Żeby nie wzbudzić żadnych podejrzeń, będę go obserwować z
daleka. Wyszedłem przed dom i rozglądałem się za miejscem, w którym
mógłbym to wszystko dobrze obejrzeć. Znalazłem idealnie miejsce, stąd na
pewno nic nie ucieknie mojej uwadze. Wróciłem do domu, wziąłem lornetkę
i z powrotem poszedłem do domu Ravena. Wygodnie ułożyłem się w miejscu,
gdzie mam widok na cała akcje. Teraz pozostaje czekać.
Godzina 6:00.
Dobrze zaraz będzie wstawać. Bacznie patrzałem w okno do jego sypialni.
No zaczyna się. Wstał i części jego nazo - ręki pozlatywały na podłogę.
Dobrze pierwsza część wypaliła. Trochę posiedział w pokoju i złożył rękę
w całość. Szybko wstałem i zmieniłem pozycje by mieć wszystko na
widoku. Zszedł na dół i zaczął szykować sobie śniadanie. Jeszcze potem
udał się do łazienki. Kurde mogłem tam co zrobić, by było ciekawiej. No
nic głupota człowieka nie boli. Po kilkunastu minutach w końcu
doprowadził się do ładu i kierował do pokoju z bronią. O teraz się
zacznie. Otworzył drzwi i runęły na ziemię. Zaśmiałem się. Jest dobrze.
Poskładał drzwi w całość i wszedł do pokoju. Tam wziął do ręki swój
miecz i i z nim został w ręku a widać było, że chciał go odłożyć.
Buhahah dobrze mu tak. Trochę się namęczył zanim odstawił miecz na
miejsce. Udał się do łazienki po wodę chyba bo wrócił z wiadrem z czymś w
środku. To teraz będzie go myć. Hah to jest lepsze jak akcja z
Chungiem, chociaż nie. Po dłuższym czasie wziął małe coś sam nawet nie
wiem, co to do diabła jest i.. Zaczął tym żonglować? Aż tak nie chciał
by to upadło, że zaczął udawać żonglera. Nie no tego jeszcze nie było.
Szkoda, że nie mam aparatu. Po chwili złapał małe zabawki i odstawił na
miejsce. Ja zacząłem się zbierać. W sumie mam co chciałem. Odegrałem im
się za to, co mi zrobili. Tylko lepiej by się nie dowiedzieli, że to
moja sprawka. Wróciłem do domu i położyłem się spać. Byłem padnięty.
Okolice godziny 17:00
Przebudziłem się i spojrzałem na zegarek. No świetnie. Zszedłem na dół i
spytałem się co z Aishą. Odpowiedzieli, że gdy się obudziła i doszła do
siebie wróciła do mieszkania. Pewnie będzie mnie pytać, co ja po nocach
robiłem, skoro tak długo spałem. No nic trudno, muszę ją i tak
odwiedzić, bo zacznie płacze że mam ją gdzieś.. Skierowałem się do jej
mieszkania. Na szczęście była w domu.
-O już wstałeś. Co Ty po nocach robisz że tak długo śpisz.
-Trenuje, a co mam robić. - Musiałem coś na szybko wymyślić
-Aha. Szkoda trochę. Wiesz, że jutro Chung ma test?
-Pewnie, jutro z nim będę trenować jak tylko zda.
-Ja pewnie będę spać jeszcze, bo wy to maniaki wstajecie rano i od razu walczycie.
-Oj tam. Przynajmniej coś się dzieje.
-No nic ja idę do Reny, bo się z nią umówiłam. - Zamknęła drzwi. - A i słyszałeś dziś Raven padł ofiarą tego debila.
-Nie żartuj? Poważnie? - Granie aktora w sumie dobrze mi wychodzi chyba sobie znajdę dodatkową pracę..
-Nooo. Mówię Ci coś tu jest dziwnego.
-Dlaczego?
- Szliśmy w kierunku domu Reny.
-No, bo tylko ta trójka padła ofiarą.
-Dopiero minęły 3 dni więc..
-A no w sumie faktycznie... - Zamyśliła się
-Ty i te Twoje rozumowanie, czasem mnie zaskakujesz wiesz. - Wejrzała na mnie i uderzyła w ramię.
-Daruj sobie..
-Dobra ja wracam do siebie, a Ty uważaj na siebie.
-Tak tak.. - Odrzekła jakby z łaską odpowiadała.
Rozstaliśmy się na skrzyżowaniu. Szedłem do swojego domu.
-
Powiedz mi, dlaczego jesteś taki łagodny?- Znowu mroczne ja wkroczyło by sobie pogawędzić..
-A co Cię to interesuje?
-Ja bym na Twoim miejscu już dawno się zabawił z tą dziewczyną hehehe
-TY nie JA. A to jest różnica i ostrzegam Cię, jeśli położysz na nią swoje łapska to pożałujesz.
-Się boję.. - Śmiał się jak zwykle, tylko chyba to potrafi.
-Lepiej uważaj, bo zacznę działać kroki w stronę zamknięcia Cię i zniewolenie i posłuszeństwa bezwzględnego względem mnie. - Wkurzył się gdy tylko to powiedziałem.
-Nie bój się, nie dojdzie do tego. Postaram się jak najmniej
ingerować w Twoje życie. Jednak wiedz, że moja moc jest zawsze otwarta
dla Ciebie.
-I tak ma pozostać.
Zniknął znowu w swoim mroku, a ja rozmyślałem czy powinienem coś z nim zrobić..
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz