środa, 26 września 2012

Wpis5

Z dnia na dzień nie mam już nic do roboty i strasznie się nudzę. Pomaganie, Henir, sekrety, pvp, rynek i tak w kółko. I do tego jeszcze Aisha.. No nic, zobaczymy co dziś się wydarzy, może coś się stanie, co wyciągnie mnie z tej nudy. Z rana sprawdzałem jaka sytuacja jest na rynku. Żadnych zmian praktycznie, więc dalej można zarabiać na tym co wcześniej. Następnie udałem się pomóc koleżance z gildii. Wracają wspomnienia jak walczyło się kiedyś z Berrutem.. Jakoś na nic nie miałem ochoty. Znudzony do potęgi czwartej poszedłem pochodzić trochę po Hamel, Belder i porozmyślać nad różnymi sprawami. Późnym popołudniem udałem się na mały trening, by nie wyjść z wprawy. Nie było źle w sumie, trochę motywacji do porobienia czegoś mi przyszło, jednak.. Mieliśmy iść na Henira z stałym składem co zawsze, a tu klapa... No nic to sam pójdę, kostki zawsze się przydadzą.
Zmęczony wyzwaniami od Glave na Henirze wróciłem do domu. Dziś o dziwo nie spotkałem barbie girl(w końcu). Ciekawe gdzie ją wcięło.. Może Nefil ją zjadł? Bym się nie pogniewał w sumie. Gdy zająłem się Śnieżynkiem usiadł w oknie i zaczął coś piszczeć. Podszedłem i sprawdziłem o co chodzi i.. od razu słabo mi się zrobiło. Na schodach do mojego domu siedzi ta co myślałem, że została zjedzona. Nie nie nie!!! To nie dzieje się na prawdę, skąd ona tu się wzięła!? Wyszedłem do niej, i spytałem.. nawet nie zdążyłem wypowiedzieć zdania, a ta już mi się wiesza na szyi. Zaczęła mówić, jak to się stało, że tu trafiła, że tu jest strasznie, ludzie dziwni i inne jakieś rzeczy. Gdy już się wyżaliła, puściła mnie(powietrze! powietrze!), spytałem co ona tu robi o tej porze, a ona, że się zgubiła, a, że wiedziała gdzie mieszkam, to tu przyszła. Spytała się mnie czy może u mnie dziś zostać, bo jeszcze nie ma swojego mieszkania i boi się sama wracać.(Nie nie nie, to jest jakiś żart chyba. Za jakie grzechy..(płacze) ). Penentio daje każdemu nowemu wojownikowi mieszkanie na pobyt tymczasowy, więc niech mi tu nie ściemnia. Odesłałem ją tam i koniec. Nie ma tak dobrze. Powiedziałem dokładnie jak ma wrócić tam, więc już się nie zgubi(chyba). Ta się wtedy rozryczała.. No i co ja z nią mam.. Na sam koniec dnia.. Taki szok.. Jak już wiedziała iż zdania nie zmienię, poszła tam gdzie jej kazałem i dodała na koniec "Ja to sobie zapamiętam!". Machnąłem ręką i wróciłem do siebie. To jest koszmar! Ona w Hamel! No to już sobie mogę pomarzyć o spokoju..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz