Piękny, słoneczny dzień, lekki powiew wiatru, nic więcej do szczęścia
nie trzeba no może jeszcze by już nie było tych potworów.. Chodząc po
pięknej okolicy Hamel spotykałem wiele osób, które tak samo jak ja
walczą o swoją wolność. Wyjątkowo Hamel tętniło życiem, a tym samym
miałem chęci do wykonywania swoich obowiązków. Nie zwlekając dłużej
udałem się do Penentio po kolejne zadanie i.. czeka mnie wycieczka do
"lodowej krainy". Zimno, wiatr, śnieg, potwory, a do tego jakiś
kościotrup bawiący się magią - Avalanche. No tak można się było tego
spodziewać mam jedynie nadzieję, że tam nie zamarznę ale na samą myśl o
tym, nie mam ochoty się tam wybierać, tylko tu zostać z ciepłym
słoneczkiem. Jednak robota to robota trza wykonać! Jak mnie Sylph
przyłapie na obijaniu to bym nie miał lekko( wraca do przeszłości ).
Więc w drogę! Lodowate bramy wyglądają dość interesująco jeszcze w
połączeniu z potworami daje mi popęd do walki. Ale chwila chwila nie
jestem tu od pisania jak wygląda krajobraz ( no może innym razem opisze
jak tu jest )tylko od walczenia... Przechodząc dalej i dalej coraz
bardziej dokuczała mi pogoda tutaj no jak idzie w takim mrozie
walczyć... No nic dotarłem do Avalanche i zdziwiłem się jak to coś może w
ogóle istnieć na ziemi?! Czego to ja w życiu nie widziałem.. Nawet moje
koszmary nie mieszczą czegoś takiego->czyt. Aisha. Po dość
interesującej walce( tak bicie, skakanie, uciekanie przed lodowatymi
strzałami ) od razu wyszedłem z tego miejsca zostawiając resztę potworów
tutaj. Już rąk nie czuje, ani mojego ciała. Ledwo wyszedłem to od razu
do słońca i położyłem się jak długi na pobliskim wzgórzu. Jak już
"odmarzłem" wróciłem do Hamel zdać relację Penentio. Teraz jak już tam
pójdę dokończyć eliminowanie potworów to założę coś na siebie by nie
stać się posagiem lodowym...http://www.youtube.com/watch?v=KoX0XfrTTB0
Następnie zawróciłem do Elder pomóc w zmianie klasy( tak wielkie
gratulacje ode mnie ), a potem w misji na skilla( nie martw się dropnie
prędzej czy później, Camila jest wymagająca cóż zrobić..)
Potem wypad na teren skażony. Tia dawno się nie było jednak poszło łatwiej jak kiedyś.
Dziś w końcu też wbiłem max dostępny lv czyli 60. Czy się cieszę?
Pewnie, że tak ale to, że mam max lv nie oznacza, że to koniec mojej
przygody. Jeszcze wiele przede mną no i.. nie skompletowałem jeszcze
mojego setu avatara< broń + acc>.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz