W końcu na zewnątrz ale i tak słońce nieźle tu grzeje. Nienawidzę tego
miejsca idzie się tu ugotować. Potrzebny składnik miałem w torbie, więc
nie muszę się martwić, że coś się stanie z nim. Zanim skierowałem się w
drogę powrotną udałem się do Czaczabuka, by jakoś pomógł mi pozbyć się
tych oparzeń. Jakby mnie tak Aisha zobaczyła to bym jedną noga był na
tamtym świecie. Poszedłem do alchemika gdy wtedy Cornwell chciał ze mną
rozmawiać. Świetnie, szybko załatwię sprawę z "gadem" i porozmawiam
sobie z staruszkiem.
-Elsword. Wyrosłeś od ostatniego naszego spotkania.
- Przywitał mnie radośnie.
-No trochę minęło..
-Wybrałeś się do podziemi
. - Wskazał ręką na moje oparzenia.
-Ta potrzebowałem czegoś. Słuchaj masz może coś...
-Na oparzenia? Tak daj mi chwilkę zaraz Ci przyniosę.
- A ten co mi w myślach czyta? Skierował się do swojego sklepu. Dobrze,
że nikogo tu nie ma, trochę spokoju.. W sumie zawsze tu cicho było i
spokojnie. Po kilku minutach wrócił z fiolką. - Wypij to. Oparzenia znikną w kilka minut.
-Dzięki. - Wziąłem fiolkę i wypiłem. Ohydne...
Udałem się do Solvej, liczę, że tam znajdę miejsce do odpoczynku i
rozmowy z Cornwellem. - Siema Solvej. - Dźwignąłem rękę w jej stronę, spojrzała na mnie i zawitał uśmiech na jej twarzy.
-Mój Boże jak ja Cię dawno nie widziałam. - Podeszła i przytuliła na powitania. Eh kobiety.. - Co tam u Ciebie? - Skierowaliśmy się do jej siedziby.
-A nic załatwiałem interesy.
-To stąd te oparzenia. Wiele słyszałam o Twoich wyczynach. Jestem pod wrażeniem ile już osiągnąłeś.
-Miło słyszeć. Mogę na chwilę się u Ciebie zatrzymać?
-Pewnie.
Skierowała mnie do wolnego pokoju. Usiadłem na łóżku i w spokoju mogłem
porozmawiać z Cornwellem. Jak zwykle siedział przy stole z kawą.
Usiadłem na przeciw niego.
-Teraz tylko musimy zaczekać na Twoich przyjaciół.
-Ta a potem udam się do Elder.
-O czym wy tak ostatnio zaciekle dyskutujecie?
-Nie Twój interes. Jednak spokojnie - posłałem mu wredny uśmiech. - Wkrótce się dowiesz.
-Interesujące. Nie mogę się doczekać. - Rozpłynął się w swoim mroku za barierą.
-Jeśli mikstura zadziała jak należy będziesz w jedności z mrokiem..
-Ta i będę wtedy mógł materializować więcej Cornwelli (miecze) bez obawy o przejęcie.- Oparłem się o krzesło i chciałem choć na chwilę odpocząć. Po kilku minutach staruszek się zaśmiał. Wejrzałem na niego. - Co jest?
-Nie nic. Od czasu do czasu przypominam sobie sytuację gdy
podejmowałeś decyzję o wstrzykiwanie mrocznego El i wypowiedzianymi
słowami przez Ciebie wtedy. - Patrzałem na niego pytająco. - Mogę z tym żyć. - O to chodzi.. Wspomnienia wracają.
-Tak, mogę z tym żyć i jak widzisz dobrze mi to wychodzi
. - Staruszek wstał i skierował się w stronę książek. - Będę się zbierać.
-W porządku.
Wróciłem do rzeczywistości. Zabrałem torbę ze sobą i skierowałem się do
Hamel. Pożegnałem się tutejszymi tubylcami. Gdy przechodziłem przez
Peite zamieniłem dwa słowa z Lento i szedłem dalej do Belder. Tam zaczął
się koszmar. Ledwo wszedłem i wszyscy co chcieli walczyć na pvp
podbiegli do mnie i zadawali pytania. Odpowiadałem krótko, by szybko ze
mnie zeszli, jednak nic nie pomagało..
-Zostawcie go do cholery wy niewychowane karaluchy! Wracać do swoich zajęć a nie zawracacie mu dupe! Poszli już!
Wszyscy odwrócili się i ujrzeli rozwścieczoną Vanesse. Chwała jej, że przechodziła tędy. Podszedłem do niej.
-Dzięki.
-Nie ma problemu. - Odrzekła już z życzliwym uśmiechem. - Wracasz do Hamel?
-Ta.
Odprowadziła mnie do portu. Pożegnaliśmy się a ja czekałem aż w końcu wrócę do domu. Oby reszta już była gotowa.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz