One shot - Magiczna kula

Kolejny monotonny dzień naszych bohaterów? Nie, nie dziś.
Tego dnia, Aisha pochwaliła się wszystkim swoją magiczną kulą, którą znalazła dzień wcześniej. Każdy patrzał na nią zaciekawiony i pytali, czy do czegoś jest zdolna. Nasza czarodziejka westchnęła załamana i odparła, iż nie rozpracowała swojej nowej zabawki. Elsword, jako że ma zwyczaj dokuczać Aishy, wyrwał z jej dłoni kulę i zaczął się jej przyglądać z wszystkich stron. Czarodziejka zbulwersowana, chciała by oddał jej własność. Nawet nie zwrócił na nią uwagi, nasz wojownik i sprawdzał kulę dalej. Pukał w nią, zrzucał na ziemię i nic. Postanowił wykorzystać Cornwella i, gdy miał zaatakować przedmiot rozległ się pisk. Wszyscy znieruchomieli.
- Nie bij mnie!
Krzyknęła dziewczyna, bo głos który się rozległ należał do dziewczyny. Chung podszedł do kuli i postukał.
- Ał. To boli.
Wszyscy spojrzeli na kulę z zdziwieniem. Po chwili w kuli pojawiła się niewielka postać osoby. Rzucili się na przedmiot i tym samym odepchnęli Chunga, który nie mógł zobaczyć owej postaci. W kuli pojawiła się postać małej dziewczynki, która miała na sobie ubrania kapłanki. Przywitała się grzecznie z wszystkimi i zwyzywała Elsworda, za to, co jej robił. Chłopak zmieszany podrapał się po głowie i przeprosił. Resztę popołudnia spędzili z zaznajamianiu się z kulą. Oczywiście nie wszyscy... Chung wrócił do swojego domu i uczył się alchemii. Odpuścił sobie poznanie tej rzeczy i postanowił się zająć swoimi sprawami.

Następnego dnia, gdy się spotkali ciągle gadali o Kirchi - tak nazywała się dziewczynka z kuli. Artylerzysta brał bierny udział w rozmowie. Gdy już się wszyscy nagadali i mieli wyruszać na patrol, do ekipy Elsa podszedł jeden z posłańców rodziny Seiker. Przekazał wiadomość księciu i po krótkim namyśle chłopak przeprosił przyjaciół i wraz z posłańcem wrócił do zamku. Ojciec Chunga chciał przedstawić mu nowy teren treningowy, który został specjalnie dostosowany do umiejętności księcia. Blondyn ucieszył się, iż jego plac treningowy został ukończony i wraz z ojcem poszli go zobaczyć, a ekipa wojownika wyruszyła na patrol. Podczas niego ciągle nadawali o byle pierdołach. Kirchi słuchała ich bacznie, zwiedzając krajobraz poza murami miasta. Była zafascynowana tym widokiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz