One shot - Niebezpieczny romans

Postacie:
InS i VP

Po mieście Sander krążyły plotki o pewnym wojowniku. Był on w posiadaniu Cornwella oraz był ubrany w komplet Ignition Caligo. Swoją urodą nie grzeszył jak i swoja budową ciała. Nie jedna dziewczyna wpatrywała się w niego z zachwytem. Silny i sławny na tyle że zrobił wokół siebie furorę. Jemu nie przeszkadzała ta sława, jedyne co go irytowało to naiwne i głupie dziewczyny, które chciały się sprzedać. Były w stanie zrobić wszystko byleby spędzić z tym wojownikiem pięć minut na osobności.
Nie każda dziewczyna miała bzika na jego punkcie. Taka właśnie była Chira - czarodziejka, która obrała kierunek Void Princess. Nie była znana, nie była jakaś super dobra, nie zależało jej by być w centrum uwagi, ale miała dużo znajomych. Normalna czarodziejka, która wykonywała swoje obowiązki. Była ubrana w komplet Devila z fioletowymi włosami. Nigdy nie sądziła, że to właśnie ona wpadnie w jedną z największych pułapek tego świata.

Czarodziejka, rankiem udała się pod tablicę, by zabrać misję na dziś. Jednak ciężko było się tam dostać z powodu dużej ilości wojowników, co ciągle sprawdzali rynek, misje i ranking. Gdy naszej czarodziejce udało się jakoś dojść do tablicy, została odepchnięta przez pewną łuczniczkę w pięknym komplecie Unicorna. Chira już miała upaść na ziemię, gdy ktoś w ostatniej chwili ją złapał. Leżała w czyiś ramionach i zapadła głucha cisza. Spojrzała na nich, a potem za siebie by zobaczyć kto ją trzyma. Gdy ujrzała jego twarz automatycznie zbladła. Był to właśnie on - Ammophile. Pierwsze myśli jakie jej przeszły przez głowę to, że już po niej i wpadła w nieciekawą oraz niezręczną sytuację. Wstał razem z nią i zapytał się Chiry, czy wszystko z nią w porządku. Kiwnęła głową i szybko odeszła od niego. Następnie on zapytał, kto to zrobił. Wtedy ta łuczniczka powiedziała, że przez przypadek ją popchnęła i że tego nie chciała. Od razu ją zaczęła przepraszać, a wojownik przytaknął tylko i odszedł w towarzystwie swoich przyjaciół. Gdy był już poza zasięgiem wzorku wszystkich zgromadzonych pod tablicą, wszystkie dziewczyny złowrogo spojrzały na nią. Każda z nich zaczęła obwiniać Chirę, że zdenerwowała i zajęła cenny czas ich obiekt westchnień. Szybko czarodziejka ulotniła się z tego miejsca.
Pobiegła w stronę najbliższego dziedzińca i tam zmęczona opadła na ławkę. Co ja im zrobiłam? Że niby moja wina, że wpadłam na niego? Co za kretynki. Czarodziejka westchnęła i oparła łokcie o kolana, a twarz zakryła w dłoniach.
- Widzę dały ci popalić. - usłyszała czyjś głos i wyjrzała zza dłoni. Przed nią znowu stał Ammo. Znowu jej się słabo zrobiło i spojrzała w innym kierunku.
- Niekoniecznie. - odparła niepewnie i myślała jak tu uciec. Czemu? Czemu on tu jest?! Co ja zrobiłam, że na to sobie zasłużyłam?! Wojownik usiadł koło niej i wpatrywał się w fontannę, co stała na środku.
- Jeśli się znowu o coś do ciebie przyczepią to daj mi znać. - He? Martwi się o mnie? Nie... chwila...
- A czemu to takie ważne dla ciebie? - zapytała niepewnie.
- Nie chcę żeby te zombi wyżywały się na niewinnych osobach. - wojownik przeciągnął się i wstanął. - Pójdę już. Misje same się nie zrobią.
Wojownik Cornwella odszedł, a Chira siedziała wmurowana w ławkę. Nie wiedziała, co o tym ma myśleć. Przez chwilę zapatrzyła się w niego, ale szybko się otrząsnęła i poszła zająć się swoimi misjami.

Kolejnego dnia, bez żadnych akcji, czarodziejka zabrała swoje misję i za każdym razem rozglądała się dookoła, czy czasem gdzieś Ammo nie stoi. Bała się powtórnego spotkania i gniewu jego fanek. Cały dzień mijał spokojnie. Zrobiła misje, spotkała się z znajomymi, potrenowała i wróciła do domu. W drodze powrotnej spotkała wojownika, który rozmawiał z pewną dziewczyną. Od razu ją poznała. Była to czarodziejka klasy Dimension Witch, ubrana w komplet Dragon Knighta. Była dość popularna, podobnie jak on. Tacy zawsze się odnajdą, prawda? Chira, jako że była ciekawską duszyczką, zakradła się bliżej by podsłuchać o czym rozmawiają.
- Może następnym razem nie dawaj for, bo widzisz jak to się kończy.
- A tam mówisz. I tak wygrałam. Tak się spytam, jak sobie radzisz?
- Dobrze.
- A twój pseudo fan club?
- Daruj sobie. - syknął do niej, a ona uroczo się zaśmiała.
- Ciężko ci będzie... - zapadła chwila ciszy i drugiej części zdania Chira nie usłyszała, bo zawiał wiatr i wszystko zagłuszył.
- ... na oku. - ostatnie słowa wojownika, które usłyszała.
- Życzę ci powodzenia, a teraz wybacz. Obowiązki wzywają.
Pożegnali się i rozeszli w swoje strony. To, co głównie chciała usłyszeć nie usłyszała. Załamana tym faktem skierowała się w stronę domu. Idąc dalej, wąską uliczką i skręciwszy w lewą stronę, zobaczyła jak Ammo stał i opierał się o ścianę domu. Spojrzał na nią poważnym spojrzeniem, a ona szybko odwróciła wzrok. Zasada numer jeden - nigdy nie patrz się w oczy.
- Nie ładnie jest podsłuchiwać cudzych rozmów. - Jak on mnie zobaczył? Przecież byłam w niewidocznym dla niego miejscu!
- Ja nie chciałam. To był wypadek. - odparła szybko i nerwowo. Wojownik tylko westchnął i spuścił głowę.
- Niech ci będzie. Na przyszłość, jak chcesz porozmawiać to daj znać. - i odszedł po tych słowach.
Czarodziejka znowu była wytrącono z równowagi. O co mu chodzi...

Następnego dnia, Chira była bardziej wystraszona niż poprzednio. Bała się, jakie plany miał co do niej Ammo. Zabierając misję i kierując się w stronę dziedzińca dostrzegła go, siedzącego na murku. Jak oparzona zmieniła kierunek i udała się w kierunku kowala. Co ja robię? Przecież to tylko zwykła osoba, która jest sławna i każda dziewczyna ma świra na jego punkcie. NIE! STOP! Nie mogę o nim myśleć! Nie mogę! Ale jak?!?! Jak tylko przypomnę sobie te chwile gdy był blisko mnie... CHIRA OGARNIJ SIĘ! Biła się z własnymi myślami i starała opanować. Dobrze. Wdech i wydech. Gdy wrócę tam go nie będzie. No to... Tylko się odwróciła, a za nią stał wojownik. Czemu? DLACZEGO MAM TAKIEGO PECHA!?!?
- Pomóc ci w misjach? Mam dziś wolny dzień i się trochę nudzę. - zapytał i uśmiechnął się do niej. Nie to jest sen. Nie ma na świecie takiego przystojniaka, który w-ł-a-ś-n-i-e s-t-o-i p-r-z-e-d-e-m-n-ą. Uśmiechnęła się nieśmiało.
- Jeśli to nie kłopot. Wole oszczędzić sobie... - złapał ją za ramię i skierował się w stronę dziedzińca.
- Nic ci nie zrobią. Masz moje słowo. Dlaczego ja się zgodziłam?
Udali się wspólnie na sekretne mapy, a potem Henira. W szybkim czasie ukończyli misję. Aż sama czarodziejka była w szoku. Zapytała go, czy on tak dziennie wszystko zalicza. Odparł, że tak i dla niego to już nudne. Chira dalej nie mogła w to uwierzyć. Po misjach udali się razem do parku odpocząć. Nie, ja sobie kopie własny grób. Powtarzała w myślach czarodziejka. Ammo oparł się o brzeg ławki i zamknął oczy. Wiatr delikatnie powiewał. Chira nie mogła się oprzeć i musiała chociaż przez chwilę na niego popatrzeć. Nie mogła uwierzyć, że siedzi właśnie z nim.
- Po czym oceniasz ludzi? - zapytał, a ona przez chwilę się zastanowiła.
- Po tym jacy są. Zawsze się tak ludzi ocenia. Nie przez pryzmat tego co jest na zewnątrz tylko wewnątrz. Chyba rozumiesz co mam na myśli?
- Ta... - spojrzał przed siebie i czarodziejka uchwyciła jego smutne spojrzenie. - Będę się zbierać. Mam nadzieję, że dobrze spędziłaś dzisiejszy dzień.
- Tak... Dziękuje. - wojownik podszeł do niej i ucałował w czoło. Chira była w szoku, po tym co zrobił.
- Uważaj na siebie.
To nie dzieje się naprawdę.

Kolejne dni mijały podobnie i dzisiejszy również. Podczas misji towarzyszył jej Ammo. Chira z jednej strony się cieszyła, bo szybko wykona misję, ale z drugiej martwiła, że uzależni się od jego pomocy. Tego dnia postanowiła to wyjaśnić. Po zakończonych misjach, poszli na spacer. Byli poza miastem, sami z przyrodą. Szli dalej ścieżką, aż dotarli na łąkę. Ammo położył się na trawie, a Chira usiadła obok niego. Spojrzała chwilę na niego, a potem w daleką przestrzeń krajobrazu. Nie mogę myśleć o takich rzeczach! Uspokój się!
- Mogę cię o coś spytać?
- No. Słucham ciebie.
- Powiedz, dlaczego mi tyle pomagasz? Przecież możesz w tym czasie zająć się innymi sprawami.
- Tsa, masz rację, ale wole go spędzić z tobą. - spojrzała na niego lekko zaskoczona, a on spojrzał na nią. - Chyba dłużej nie ma sensu tego ukrywać. - Ukrywać? Co? Spojrzał na nią. - Spodobałaś mi się. Taka jest prawda. Nie. DLACZEGO?! Chira teraz jeszcze bardziej się bała przebywać w jego towarzystwie.
- Lepiej już pójdę. - wystraszona szybko wstała i chciała uciec, najdalej jak to możliwe. Wojownik szybko złapał ją za ramię i przytulił do siebie.
- Nie pozwolę ci uciec. - wyszeptał jej do ucha i przytulił się do niej.
- To nie jest dobry pomysł.
- Czego się boisz.
- Nie mogę, rozumiesz?!
- Możesz, ale się boisz.
- Daj mi spokój! - odepchnęła go od siebie i pojedyncza łza spłynęła po jej policzku. Patrzeli na siebie przez chwilę.
- Naprawdę mam ci dać spokój? - te słowa echem odbijały się w jej głowie.
- Ja... - wojownik podszedł do niej i dotknął dłonią jej policzek.
- Zrobię wszystko żebyś była szczęśliwa u mojego boku
Czarodziejka wahała się, czy zgodzić się na to. Po krótkim czasie zbliżyła się do niego i przytuliła. W jego ramionach poczuła się bezpiecznie. Wojownik, drugą wolną ręką głaskał ją po głowie. Nie trwało to długo. Ammo delikatnie dźwignął jej podbródek i ucałował delikatne usta czarodziejki. Nie miała nic przeciwko i przez jakiś czas oddali się chwili przyjemności.

Od tego momentu, od tego dnia wszystko się zmieniło w ich życiu. Chira była szczęśliwa u boku Ammophile, a reszta pseudo fanek pogodziła się z porażką. Nikt nie odważał się skrzywdzić Chiry, gdy została dziewczyną wojownika. Przyjaciele zarówno Ammo jak i Chiry byli szczęśliwi, że odnaleźli prawdziwe szczęście. Czarodziejka w wolnych chwilach rozmyślała, czy dobrze zrobiła. Jednak dopóki była szczęśliwa u jego boku to jej to odpowiadało i nie bała się tego, co przyniesie przyszłość. Wojownik starał się by jego dziewczynie niczego nie brakowało i była szczęśliwa z nim. Początkowo obawiał się nalotu pseudo fanek na jego miłość, jednak odpuściły jej i do niczego złego nie doszło.

END~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz