środa, 26 września 2012

Wpis5 Oczami Chunga

Z rana spotkaliśmy się u Aishy obmyślając dalszy plan działania. Powiedzieliśmy jej by wyciągała najwięcej informacji, które mogą się nam przydać, ale nie z mocnym naciskiem by się nie skapnął. Gdy już wszystko wytłumaczyliśmy skierowaliśmy się do centrum miasta. Tam Constantin czekał na Aishę. Nasza trójka rozdzieliła się i cały czas miała na oku dziewczynę. Przytulił się do niego i zawiesiła na szyi. Dobrze, że Ammo nie ma, bo by ją gołymi rękami chyba udusił za takie coś. No ale przynajmniej dobrze gra jej wychodzi. Rozmawiali o czymś po czym skierowali się do tutejszego muzeum. Szliśmy za nimi. Chodziliśmy krok w krok za nimi uważając, by Aishy nic się nie stało, bo wtedy będzie nieciekawie. Tak minęło 3/4 dnia w sumie. Koło godziny 18 pożegnali się w parku. Gdy już odszedł i zniknął nam z oczu Aisha padnięta usiadła na ławce, a my do niej podeszliśmy. Zaczęliśmy wypytywać ją o wszystko. Opowiadała wszystko, o czym rozmawiali szczegół w szczegół, po czym na koniec dodała, że to męczarnie dla niej. Opisywała jak się próbował do niej dorwać i na samą myśl niedobrze jej się robiło. Zaczęła żałować tego i chciała już, by Ammo wrócił. No i ma za swoje! Tak to jest jak się nie słucha. Teraz niech się męczy. Spytaliśmy na którą jutro się umówili i gdzie. Odrzekła krótko o 9:00 przy bibliotece. Dobrze, to teraz czas odpocząć po męczącym dniu. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Gdy wracałem do domu, spotkałem Sayuri przy zakręcie do centrum Hamel. Przywitałem się z nią i skierowaliśmy się przed siebie. Zacząłem wypytywać ją o różne rzeczy, chciałem coś więcej się o niej dowiedzieć. Oczywiście odpowiadała co mnie cieszyło, że w końcu nie jest taka płochliwa. Problem się zaczął, gdy rzuciła iż wie kim jestem.. Eh jakby można było to usunąć z mojej karty urodzenia.. Szybko się zorientowała, że nie lubię o tym rozmawiać i zmieniła temat. Nie wiem czemu ale lubiłem z nią porozmawiać. Jest bardzo spokojna, co mi nie przeszkadza. Po dłuższej rozmowie pożegnaliśmy się i skierowałem do domu. Może jutro znowu ją spotkam, póki co na spokojnie i czekać co będzie dalej.
Następnego dnia wszyscy zwarci i gotowi do misji zajęliśmy swoje pozycje i znowu obserwowaliśmy ten pseudo romans. Aisha wraz z Constantinem wyglądali na bardzo szczęśliwych razem. Nie wiem czy jej współczuć, że musi zadawać się z tym typem czy co. Skierowali się na rynek i chodzili po sklepach. Kurde ciężko obserwować, gdy tu taki tłok.. Po dłuższym czasie<czyt.3h> wyszli i stanęli przed innym sklepem. Wraz z Ravenem staliśmy za rogiem i mieliśmy ją na oku i wtedy odwróciłem się bo już niedobrze mi było obserwując ich. Wtedy ujrzałem Ammo, aż buzie otworzyłem z zdziwienia.
-Jest problem, nawet duży.
-Co jest? - Wskazałem ręką, gdy Raven go ujrzał też był w szoku. - O kurwa co teraz? Jeśli się wpakuje to będzie źle.
-Na pewno ich zobaczył. Czekaj idę do niego i mu wytłumaczę.
-To pośpiesz się!
Szybko podbiegłem do Ammo, bo już kierował się do nich. Na szybko powiedziałem, co się dzieje ale i tak go to nie przekonało. Raven na szczęście podszedł i przekonał go do rozmowy o tym. Zgodził się na szczęście, ale był strasznie wnerwiony w sumie się nie dziwię.. Udaliśmy się do kawiarni i tam mu wytłumaczyliśmy wszystko, przy okazji Raven wspomniał coś o jego misji przez co, spojrzałem pytająco na Elsa. Rzucił szybk,o że kiedyś mi wyjaśni.. Miło, że cokolwiek powie. Gdy wyjaśnienia się skończyły, Elsword skierował się do domu, a my odetchnęliśmy z ulgą że jakoś to wyszło.
-Ona ma przesrane u niego i to porządnie.
-Mam nadzieję, że jej nie pobije czy coś..
-Przestań nie zrobi tego.. Znaczy chyba..
Nie wiedzieliśmy gdzie podziała się Aisha, jednak Rena zapewne ich ciągle obserwowała. Jako, że wybiegliśmy z naszego planu i nie wiemy kto gdzie jest wróciliśmy do swoich domów. Po drodze rozmyślałem na jakiej misji Ammo był, jak potraktuje Aishę po tym i co z tym całym doktorkiem.. Udałem się potrenować trochę i tak w sumie do nocy poprawiałem swoją celność. Miałem w planach jutro pochodzić na sekrety i Henia. Może pvp jak Ammo będzie chciał się zabawić z swoim Cornwellem. Nie wiem czemu ale strasznie jestem o niego zazdrosny. Jego pewność siebie i ten styl walki. Zawsze mnie to w nim imponowało. Rozprawiał się z każdym w mgnieniu oka. Chciałbym być kiedyś taki dobry jak on w walce. Jednak jakoś nie chcę mu o tym powiedzieć, by mnie źle nie zrozumiał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz