Z rana spotkaliśmy się u Aishy obmyślając dalszy plan działania.
Powiedzieliśmy jej by wyciągała najwięcej informacji, które mogą się nam
przydać, ale nie z mocnym naciskiem by się nie skapnął. Gdy już
wszystko wytłumaczyliśmy skierowaliśmy się do centrum miasta. Tam
Constantin czekał na Aishę. Nasza trójka rozdzieliła się i cały czas
miała na oku dziewczynę. Przytulił się do niego i zawiesiła na szyi.
Dobrze, że Ammo nie ma, bo by ją gołymi rękami chyba udusił za takie
coś. No ale przynajmniej dobrze gra jej wychodzi. Rozmawiali o czymś po
czym skierowali się do tutejszego muzeum. Szliśmy za nimi. Chodziliśmy
krok w krok za nimi uważając, by Aishy nic się nie stało, bo wtedy
będzie nieciekawie. Tak minęło 3/4 dnia w sumie. Koło godziny 18
pożegnali się w parku. Gdy już odszedł i zniknął nam z oczu Aisha
padnięta usiadła na ławce, a my do niej podeszliśmy. Zaczęliśmy
wypytywać ją o wszystko. Opowiadała wszystko, o czym rozmawiali szczegół
w szczegół, po czym na koniec dodała, że to męczarnie dla niej.
Opisywała jak się próbował do niej dorwać i na samą myśl niedobrze jej
się robiło. Zaczęła żałować tego i chciała już, by Ammo wrócił. No i ma
za swoje! Tak to jest jak się nie słucha. Teraz niech się męczy.
Spytaliśmy na którą jutro się umówili i gdzie. Odrzekła krótko o 9:00
przy bibliotece. Dobrze, to teraz czas odpocząć po męczącym dniu.
Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Gdy wracałem do domu,
spotkałem Sayuri przy zakręcie do centrum Hamel. Przywitałem się z nią i
skierowaliśmy się przed siebie. Zacząłem wypytywać ją o różne rzeczy,
chciałem coś więcej się o niej dowiedzieć. Oczywiście odpowiadała co
mnie cieszyło, że w końcu nie jest taka płochliwa. Problem się zaczął,
gdy rzuciła iż wie kim jestem.. Eh jakby można było to usunąć z mojej
karty urodzenia.. Szybko się zorientowała, że nie lubię o tym rozmawiać i
zmieniła temat. Nie wiem czemu ale lubiłem z nią porozmawiać. Jest
bardzo spokojna, co mi nie przeszkadza. Po dłuższej rozmowie
pożegnaliśmy się i skierowałem do domu. Może jutro znowu ją spotkam,
póki co na spokojnie i czekać co będzie dalej.
Następnego dnia wszyscy zwarci i gotowi do misji zajęliśmy swoje pozycje
i znowu obserwowaliśmy ten pseudo romans. Aisha wraz z Constantinem
wyglądali na bardzo szczęśliwych razem. Nie wiem czy jej współczuć, że
musi zadawać się z tym typem czy co. Skierowali się na rynek i chodzili
po sklepach. Kurde ciężko obserwować, gdy tu taki tłok.. Po dłuższym
czasie<czyt.3h> wyszli i stanęli przed innym sklepem. Wraz z
Ravenem staliśmy za rogiem i mieliśmy ją na oku i wtedy odwróciłem się
bo już niedobrze mi było obserwując ich. Wtedy ujrzałem Ammo, aż buzie
otworzyłem z zdziwienia.
-Jest problem, nawet duży.
-Co jest? - Wskazałem ręką, gdy Raven go ujrzał też był w szoku. - O kurwa co teraz? Jeśli się wpakuje to będzie źle.
-Na pewno ich zobaczył. Czekaj idę do niego i mu wytłumaczę.
-To pośpiesz się!
Szybko podbiegłem do Ammo, bo już kierował się do nich. Na szybko
powiedziałem, co się dzieje ale i tak go to nie przekonało. Raven na
szczęście podszedł i przekonał go do rozmowy o tym. Zgodził się na
szczęście, ale był strasznie wnerwiony w sumie się nie dziwię.. Udaliśmy
się do kawiarni i tam mu wytłumaczyliśmy wszystko, przy okazji Raven
wspomniał coś o jego misji przez co, spojrzałem pytająco na Elsa. Rzucił
szybk,o że kiedyś mi wyjaśni.. Miło, że cokolwiek powie. Gdy
wyjaśnienia się skończyły, Elsword skierował się do domu, a my
odetchnęliśmy z ulgą że jakoś to wyszło.
-Ona ma przesrane u niego i to porządnie.
-Mam nadzieję, że jej nie pobije czy coś..
-Przestań nie zrobi tego.. Znaczy chyba..
Nie wiedzieliśmy gdzie podziała się Aisha, jednak Rena zapewne ich
ciągle obserwowała. Jako, że wybiegliśmy z naszego planu i nie wiemy kto
gdzie jest wróciliśmy do swoich domów. Po drodze rozmyślałem na jakiej
misji Ammo był, jak potraktuje Aishę po tym i co z tym całym
doktorkiem.. Udałem się potrenować trochę i tak w sumie do nocy
poprawiałem swoją celność. Miałem w planach jutro pochodzić na sekrety i
Henia. Może pvp jak Ammo będzie chciał się zabawić z swoim Cornwellem.
Nie wiem czemu ale strasznie jestem o niego zazdrosny. Jego pewność
siebie i ten styl walki. Zawsze mnie to w nim imponowało. Rozprawiał się
z każdym w mgnieniu oka. Chciałbym być kiedyś taki dobry jak on w
walce. Jednak jakoś nie chcę mu o tym powiedzieć, by mnie źle nie
zrozumiał.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz