Gdy wyszliśmy z kawiarni, pożegnałem się z Elsem i Aishą. Udałem się do
swojego domu. Nie podobała mi się ta pogoda. Wszedłem do domu
przemoknięty do suchej nitki. Szybko się przebrałem i udałem się do
pomieszczenia treningowego. Do późnego wieczora trenowałem swoją
celność, jak i używanie niektórych ataków. Gdy wyszedłem i skierowałem
się na górę zdjęcie całej naszej szóstki, które stało na komodzie
pęknęło. Spojrzałem na nie i wziąłem do ręki. Na dodatek pęknięcie jest
akurat na Ammo, to musi być jakiś znak.. Coś się musiało wydarzyć..
Jutro koniecznie do niego pójdę.
Następnego ranka promienie słońca świeciły mi po twarzy przez co
zostałem zmuszony do wstania. Wyjrzałem przez okno. Na zewnątrz ładna
pogoda się szykuje. Ubrałem się, zjadłem śniadanie i udałem się do
Elsworda albo był taki zamiar. Gdy przechodziłem przez rynek zaczepiła
mnie grupka dziewczyn. Ja nie wiem jak on z tym wytrzymuje.. Pytały mnie
o same głupoty w sumie. No a ja, że jestem zbyt dobrym człowiekiem nie
umiałem powiedzieć, żeby dały mi spokój czy coś. Jednak z opresji
wyrwała mnie Daisy, kazała mi się zgłosić do Penentia. Miał niby misje
dla mnie. Od razu przeprosiłem dziewczyny i skierowałem się do szefa
Bractwa Czerwonych Rycerzy<tak to chyba leciałoxd>. Stała tam
nazwana przez Ammo "fanatyczka". Podszedłem bliżej.
-W końcu jesteś Chung. Mam misję dla Ciebie i Sayuri. - A kto to ta Sayuri? Chyba to ona... Wejrzałem na nią. Po chwili Penentio zaczął nam wyjaśniać o co chodzi.
-Czyli innymi słowy mamy znaleźć ten zwój i go przynieść?
-Tak. Jest on bardzo ważny.
-Od razu się tam udamy. Sayuri będę czekać przy bramie wyjściowej.
Odrzekłem i skierowałem się tam. Po kilkunastu minutach przyszła.
Wejrzała na mnie i zaraz wbiła wzrok w ziemię, odgarniając długie włosy,
co spadły jej na twarz za plecy. Ruszyła przed siebie, a ja za nią. Nie
wiem czemu ale coś czuje, że ciężko będzie mi się z nią współpracować.
Szliśmy drogą w ciszy. Osobiście mi to nie przeszkadzało, bo z natury
jestem cichym człowiekiem, zresztą dziwne by mi się z nią rozmawiało,
jak ledwo słowo wydusić umie w mojej obecności. W końcu dotarliśmy na
miejsce. Duża skała i powinna być tu jaskinia więc czemu jej nie ma?
Czyżby demony zawaliły wejście? Nie nie, jeśli by tak było to by były
ślady po tym. Sayuri zbadała dużą skałę z każdej strony, aż w końcu
wylądowała na ziemi i podeszła do mnie.
-Niczego tu nie ma.
-Dziwne..
Myślałem nad tym intensywnie musi być jakaś odpowiedź. Podeszliśmy do
skały. Dotknąłem ręką jeden z odstających kamieni i zapadł się w dół. Po
chwili, pod nami otworzyła się klapa i zlecieliśmy na dół. Gdy otwarłem
oczy zobaczyłem, iż leże na nazoidce, a ta patrzy na mnie w szoku z
rumieńcami na twarzy. Zmieszała mnie ta cała akcja. Od razu ją
przeprosiłem i zszedłem z niej. Pomogłem jej wstać. Głupio mi było
cokolwiek powiedzieć, tak jak i ona. Rzuciłem szybko, że powinniśmy się
rozejrzeć. Skinęła głową i rozglądaliśmy się. Poszedłem w lewo a ona w
prawo. Nie było tu ani żywego ducha, tylko odgłosy kapiącej wody z
stropu. Nagle usłyszałem krzyk Sayuri, od razu pobiegłem w jej stronę i
tam ujrzałem grupę demonów. Podszedłem do niej i załadowałem amunicje do
mojego działa.
-Gotowa?
-Jeszcze pytasz.
Ruszyliśmy na bandę demonów i po kolei je eliminowaliśmy. Dzięki
wczorajszemu treningowi moja celność znacznie wzrosła i każdy strzał
trafiał w wroga. Gdy pokonaliśmy grupę demonów, z ciemności jaskini
wychodziły kolejne. Ile ich się tam na gnieździło? Sayuri włączyła jakiś
dziwny tryb, przyglądałem jej się uważnie. Po chwili rozległ się głos
"Giga Stream" i wystrzeliła przed siebie pocisk. Zatkało mnie. Co prawda
znałem ten atak, ale za każdym razem byłem pod wrażeniem jego siły.
Jednak ten atak nie wystarczył wychodziły kolejne i kolejne grupy
demonów. Nie czekając dłużej uklękłem na ziemi i ładowałem amunicję do
działka.
-Co Ty robisz nie mamy czasu! Zaraz nas zabiją! - Krzyknęła w moją stronę. Gdy skończyłem zatrzasnąłem magazynek i uśmiechnąłem się do niej.
-Zaraz my ich zabijemy.
Uaktywniłem tryb Berserka, odwróciłem się plecami do niech i użyłem
mojego ataku Dread Chase. Wystrzeliłem cała amunicję co miałem a pociski
skierowały się w stronę demonów. Gdy się odwróciłem zobaczyłem tylko
unoszący się kurz. Nazoidka przyglądała mi się. Skierowałem wzrok na
nią, a ona automatycznie odwróciła głowę i patrzała na to co zostało z
demonów, czyli nic. Podszedłem do niej i położyłem rękę na ramieniu.
Wzdrygnęła się.
-Wszystko w porządku?
-Tak tak, nic mi nie jest. - Zmieszana aż do bólu.
-Chcesz mi coś powiedzieć? - Chyba za mocno na nią naciskam, ale dziwnie się czuje walcząc z kimś kto nie wiem wstydzi się na mnie patrzeć?
-Ni.. ee..
No nic nie będę jej męczył dalej. Dezaktywowałem tryb Berserka i
ruszyliśmy dalej przed siebie. Gdy szliśmy w dali ujrzeliśmy jasne
światełko. Pobiegliśmy tam i za światłem znajdowała się.. Dolina? Co to
za miejsce? Byłem w szoku. Taki piękny krajobraz w tak mrocznej jaskini.
Rozglądaliśmy się we wszystkie strony, aż w końcu na środku ujrzałem
kamień, a na nim leżał jakiś zwój. Chyba o ten chodziło. Podeszliśmy tam
z Sayuri. Wziąłem zwój do ręki, wejrzałem na nią, ona na mnie i skinęła
głową. Schowałem go do mojego działa, raczej demonów już nie spotkamy, a
jak tak to najwyżej wystrzelę zwój i tyle.. Udaliśmy się z powrotem do
Hamel. Znowu martwa cisza podczas drogi. Przyśpieszyłem kroku i szedłem
obok niej.
-Na pewno nie chcesz mi nic powiedzieć? Przecież Ci nie zjem.
-To.. Nie jest takie proste..
-To znaczy, co nie jest? - Może w końcu coś wyduszę.
-Bo widzisz ja..
-No? - Patrzałem na nią i czekałem na odpowiedź.
-Albo nie ważne w sumie..
Ah tak blisko kurde!!!!!! Gdy w końcu dotarliśmy do Hamel oddałem zwój
Penentio i podziękował nam. Pożegnaliśmy się i z Sayuri odeszliśmy
kawałek od niego. Wtedy nie wiem co się stało, ale nagle nazoidka mnie
przytuliła i wyszeptała na szybko, że jej się podobam i chciała by się
zaprzyjaźnić. W końcu!!!! Przecież nic w tym dziwnego więc skąd takie
akcje... Gdy odsunęła się ode mnie założyłem jej włosy za ucho i
powiedziałem, iż nie widzę w tym problemu. Uśmiechnąłem się do niej, a
ona zrobiła to samo. Pożegnaliśmy się i rozeszliśmy się w swoje strony.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz