środa, 26 września 2012

Wpis2

Promienie słońca obudziły mnie. Wygrzebałem się z łóżka i zszedłem na dół. Na dole zobaczyłem list, który leżał na komodzie. Wziąłem i go otwarłem. Był od mojego ojca. Czyżbym miał wrócić do domu!? Czytam, czytam i i... i zamarłem. Dziś w godzinach popołudniowych w okolicach Besmy, będzie czekać na mnie... Mój młodszy brat? OD KIEDY JA MAM BRATA!?!? To są chyba jakieś żarty! Nie wierzę, że to jest prawda! Nie mam czasu się zajmować jakimś maluchem... Ale chwila.. Ma on 8lat, więc aż takiej tragedii nie będzie.. Tak myślę. O wiem! Podeśle go do Reny, bo kocha dzieci, a ja będę mieć spokój. Ale co to za chory pomysł, na wakacje.. Wysyłać go do mnie.. Jak wrócę do domu, to sobie porozmawiam z moim ojcem.. Dobity tym faktem udałem się spotkać z gildią. Jak zwykle ktoś potrzebował pomocy, więc do roboty. Gdy tylko skończyłem pomagać, Henir, a następnie poszedłem szukać Reny. Spotkałem ją przy tablicy w Belder.
-Cześć Rena, słuchaj jest sprawa..
-Hej Elsword, no więc, o co chodzi?
-Dziś się dowiedziałem, że... - Spuściłem głowę
-Że? - Spojrzała zaciekawiona
-Że mam młodszego brata. - Spojrzałem na nią, a ona, jakby zamurowało. Nie mogła uwierzyć w to co słyszy, nawet nic odpowiedzieć z wrażenia nie umiała. - Widzę też doznałaś szoku..
-No powiedzmy.. Wiem, że masz siostrę, ale brat? Widziałeś się z nim kiedyś aby?
-No ciekawe powiedz mi kiedy, jak ciągle tu jestem...
-Czyli pierwsze wasze spotkanie to będzie.. - Chwyciła się ręką za głowę.
-Tak i mam do Ciebie prośbę. - Wejrzała na mnie.
-Jaką? - Wejrzała na mnie.
-Zajmij się nim na okres tego tygodnia, bo na tyle przyjechał. Proszę ja bardzo Ciebie. - Spojrzałem na nią błagalnym spojrzeniem, nawet przed nią uklęknąłem, by zrozumiała jak ważne dla mnie to jest.
-Oj nie wiem, nie wiem na prawdę. - Wyszeptała. - Wstań już, bo ludzie się gapią.
-Czyli się zgadzasz? Dziękuje Ci bardzo. - Przytuliłem ją, potem odwróciłem się. - To ja idę po niego, później do Ciebie przyjdziemy. Na razie. - Pobiegłem w stronę Besmy, a Rena stała nadal na swoim miejscu w bezruchu. Nawet nie zdążyła cokolwiek powiedzieć. Jest południe godzina 15:00. Czekam i czekam nigdzie nie ma nikogo "podobnego" do mnie. Wtedy się odwróciłem i ujrzałem małego człowieczka w... Co on ma na sobie? Czyste emo nic dodać i ująć.. Ale chwila rude włosy, miecz przy sobie.. Nie nie może być! Wtedy ta mała osóbka spytała się mnie:
-Ty jesteś Ammophile?
-E.. Tak, a co? - Wtedy ten maluch otworzył usta, z zdziwienia, przyglądał mi się z góry do dołu. No aż dziwnie się czułem. Po kilkunastu sekundach, ten maluch skoczył w moją stronę i uwiesił się na szyi. - Co Ty.. Złaź ze mnie!
-Ah nie mogę uwierzyć, że mam takiego brata! - Wykrzyknął, a ja zdziwiony.
-Czekaj no. - Wziąłem go w ręce, uniosłem w górę i przyglądam mu się, a ten jak głupi się śmieje. - Ty jesteś moim bratem? Anima?
-No. - Odparł z uśmiechem na całej twarzy, choćbym widział Aishę... Ustawiłem go na ziemi, a sam uklęknałem i waliłem w nią pięścią wmawiając sobie, że to sen, który zaraz minie, że to nie możliwe. Anima patrzał się na mnie po czym zapytał:
-Co robisz?
-Przeklinam dzień, w którym się spotkaliśmy.
-O to fajnie. - Skakał wokół mnie. To nie dzieje się na prawdę...

Nie użalając się dłużej wziąłem go ze sobą.. To idziemy do Reny..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz