Ciągłe zapytania i prośby. Ciągłe bieganie tam i z powrotem, nawet nie mogę w spokoju przeczytać książki...
-Anima do jasnej anielki skończ biegać! Idź na dwór! - Rzuciłem książką w stół zrobiony ze szkła. Na szczęście nie rozwaliłem go..
-Ale ja chce do parku! - Tupnął i focha strzelił.
-Później pójdziemy. Teraz daj mi w spokoju poczytać! Muszę iść dziś do Altery, pogadać z Pongosami.
-To pójdziesz potem. Ja chce do parku! - Krzyknął.
-Po cholere chcesz tam iść!
- Przekrzykiwaliśmy się nawzajem.
-Chce się spotkać z Luizą!
-A skąd wiesz, że tam będzie?
-Nie wiem, może będzie, najwyżej się wrócimy. - Odrzekł lekko zmieszany
-Właśnie może - Podkreśliłem to w wypowiedzi - Strat czasu łazić tam, a potem wrócić.
-Jesteś wredny! - Krzyknął w moją stronę.
-Ty mały... - Podszedłem w jego stronę, a ten
zaczął uciekać. Nawet nie zdążył dobiec do schodów, a już go za jego
kamizelkę złapałem i dźwignąłem. - Powinieneś mi dziękować, że nie
zostawiłem Cię u Reny.
-Tej wiedźmy?
-Tak. - Spojrzał na mnie, potem spuścił głowę i zaczął wymachiwać rękami w wszystkie strony. - Uspokój się w końcu!
-Ja chce do Luizy!
-Hooo czyżbyś się zauroczył mała dziewczynką? - Spytałem go z uśmieszkiem na twarzy. Ten się zaczerwienił i zaczął zaprzeczać. - Tak tak, mów co chcesz, widzę co się święci.
-Phi, Ty też wczoraj obserwowałeś jej siostrę.
-Pff, tylko jest różnica obserwować, a się zauroczyć.
-Odezwał się spec od miłosnych podbojów. - Złożył ręce na krzyż i się zaśmiał pod nosem. Puściłem na niego pełen gniewu i chęci mordu spojrzenie. Od razu zamilkł.
-Ja... Kiedyś.... nie ręczę, za to co Ci zrobię. - Odrzekłem spokojnym tonem...
-Nie będziesz mnie szantażować! - Krzyknął. Wejrzałem się na niego, zacisnąłem zęb,y wziąłem go zbliżyłem do siebie
-Ty mały... - Nie dokończyłem, bo ktoś
zadzwonił do domu. Odwróciłem się, zwolniłem uścisk i Anima mi pobiegł
do salonu. Wkurzyłem się. Zdenerwowany poszedłem zobaczyć kto to. Już
otwierałem drzwi, gdy zobaczyłem jak Anima skakał po skórzanej kanapie.
-Do cholery skończ skakać po tym. To nie Ty wydałeś na to pieniądze! - Krzyknąłem w jego stronę i otwarłem drzwi. Odwróciłem się. - Czego? - Odparłem zdenerwowanym tonem.
W drzwiach zobaczyłem dziewczynę z wczoraj i mała Luizę. Jej siostra
bacznie mi się przyglądała. Spojrzałem wtedy w jej stronę i zaraz
spuściła wzrok.
-Przepraszam..- Odrzekła cichutkim głosem.
-Co was tu sprowa.. - Nawet nie dokończyłem i za pleców słyszałem LUIZA!!!!!! Odwróciłem się w jego stronę, biegł prosto do drzwi. - Jeszcze raz mi przerwiesz, jak coś mówię, a WYLECISZ STĄD! - Zatrzymał się przy mnie i spojrzał.
-No nie bądź taki. - Spojrzał na mnie błagalnym spojrzeniem.
-Hej Anima. - Usłyszałem przyjemny,
delikatny, pełen radości głosik. Spojrzałem na nią. Anima przywitał się z
nią i zaczęli o czymś rozmawiać na boku, na schodach. Patrzałem na nich
i chwyciłem się za głowę.
-Boże, za jakie grzechy...
-Chyba wam przeszkodziliśmy.. - Odpowiedziała siostra Luizy, obserwując maluchów jak rozmawiają.
-Nie, nie szkodzi. Więc jaki był cel waszej wizyty?
-Ah tak przepraszam, nie odpowiedziałam..
-Nie było takiej możliwości przez niego... Więc nie przejmuj się. - Z ciekawości zacząłem obserwować każdy jej ruch.
-Uh.. Dobrze. - Spojrzała na mnie, po czym odpowiedziała na moje pytanie. - Luiza strasznie chciała się spotkać z Twoim bratem, a, że jesteś znany tu - Skierowała wzrok w dół. Ciekawe dlaczego... - I każdy wie gdzie mieszkasz to przyszliśmy w odwiedziny..
-Więc to tak..- Spojrzałem w niebo. - Nic się nie stało. Zresztą i tak zaraz wyruszam do Altery, więc na długo byście tu nie zostały. - Anima to usłyszał, odwrócił się w moją stronę.
-Cooooo... Ammo, no proszę Cię...
-Bez dyskusji, żegnaj się grzecznie i wyruszamy.
-Jesteś wredny.
-A Ty wścibski.
-Z takim nastawieniem nie znajdziesz sobie dziewczyny...
- Odwrócił się, a ja wkurzyłem się na niego. Super powiedział to przy
niej, o matko... To będę mieć wesoło teraz.. Od razu wyczułem wzrok
dziewczyny na sobie..
-Odczep się w końcu od moich prywatnych spraw. - Podszedłem do niego i trzepnąłem go w głowę. Usłyszałem ledwo słyszalne "ałaaa". - Zbieraj się.
Skierowałem się do wnętrza mojego domu. Zostawiłem już za sobą całe
towarzystwo i pakowałem książki, które dawno temu pożyczyłem od
Pongosów. Anima podszedł do mnie i odrzekł, że można już iść. Dziewczyny
poszły w swoim kierunku, a ja z bratem, udaliśmy się do Altery. Zanim
trafiliśmy do Altery, przechodziliśmy przez Peite i tam ujrzałem go -
Sylpha, jak wchodził do biblioteki. No, aż się zdziwiłem, co tu robi.
Kazałem Animie poczekać chwilkę i pobiegłem w stronę biblioteki.
Wszedłem do środka, rozejrzałem się. Czego on tu szuka? Podszedłem
bliżej, śledziłem go i wtedy chyba się zorientował ,że tu jestem. Czym
prędzej udałem się do wyjścia i wróciłem do Animy. Ciekawiło mnie, co on
tam robi, spytam się go jak wrócę.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz