środa, 26 września 2012

Wpis6

Czas rozpocząć akcje "Zemsta na przyjaciołach". O 3 w nocy udałem się do domu Reny. Więc zaczynamy. Tutaj się sprejem pomaże. Piękne czerwone linie na białych drzwiach. Idziemy dalej, kuchnia. Podmieniłem cukier w cukierniczce z solą, ciekawa jak będzie smakować herbata. Tutaj się ustawi talerze tak, by jak się szafkę otwarło wszystko zleciało. To samo zrobiłem z garnkami. To było jak mission impossible.. Żeby jej nie obudzić.. Dobrze czas do salonu. Huh tutaj będzie ciężko. Ale nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Drzwi, co się otwiera jak się je popycha do przodu. A co by się stało gdyby jak się je otwarło i wróciły energiczne z powrotem na swoje miejsce? Zawiązałem tam linkę, tu o i tam powinno się udać. Dalej fotel, trochę szpilek i będzie dobrze. Stół.. Kurde, jak tu nogę ułamać by jej nie obudzić. Myśl, myśl... Po chwili. Wiem! Harsh. Rzuciłem i podciąłem kawałek nogi stołu tak, że położenie na nim cokolwiek i się zarwie. Pora na łazienkę. Zamiast perfum damy spirytus. Zamiast mydła płyn do kafelek. Jeszcze się tu wodą poleje i mydło położy by ujechała. Obliczając wszystko powinna wylądować w kabinie prysznicowej i tu wysypiemy piasek. Gotowe. Teraz jej pokój albo inaczej drzwi do jej pokoju. Przed drzwiami położyłem grabie, oby tylko dobrze stanęła. Gotowe czekam, jak tylko wyjdzie o ile wyjdzie z domu i zda swoje relacje. Huh, ale ja też igram z ogniem. Renie.. Renie takie psikusy, jak się dowie to wrócę z powrotem do szpitala i to w gorszym stanie jak po Stream'ie. Dochodziła już 5 wróciłem do swojego domu i tam pisałem plan zemsty na Chunga.
Około 9 poszedłem na miasto. Przy okazji Henir. Postanowiłem trochę zmienić swoje uzbrojenie. Ten miecz już mnie dobija, potrzebuje lepszego i Glave z pewnością wymieni miecz na kostki. W sumie na kij mu one, no ale skoro takie ma żądania niech i tak będzie. Gdy skończyliśmy udałem się pooglądać walki na arenie. Nie wiem skąd ale Sylph też tam był. Ciekawe co go tu przywiało.
-Bry nazoidzie. - Wejrzał morderczym spojrzeniem
-Człekopodobna istota, potwierdzono autentyczność. Twój przyjaciel idiota Ammo. - Cześć
-Miło... Po coś tu przylazł? Z tego co wiem nie interesują Cię tego typu rozrywki.
-Lubię patrzeć jak się meczą ludzie.
-Ahm.. - Po chwili - Może trening? Chciałbym zobaczyć twoje nowe umiejętności i potem powalczyć trochę.
-Znowu chcesz wrócić do tych psychopatów?
-No to już od Ciebie będzie zależeć jak mnie urządzisz.
-Niech Ci będzie.
Udaliśmy się plac treningowy i tam.. Się bawiliśmy, że tak ujmę.
http://www.youtube.com/watch?v=rL-TFfwSrKg

Wyszedłem z wprawy i nie mam tej szybkości, co kiedyś. Będę musiał to zmienić.. Jak już skończyliśmy udał się znowu gdzieś. a ja postanowiłem zobaczyć, jak miewa się Rena. Ciekaw jestem czy niespodzianka wypaliła. Gdy tak szedłem przed siebie dostrzegłem Rene i Aisha na ławce, niedaleko sklepu. Czyli wyszła muszę zobaczyć czy wszystko się udało. O czymś dyskutowały.
-Yo. - Wejrzały na mnie. - Rena co Ci się stało w czoło? - Czyżby się udało?
-Hej, Rena miała dziś serie dziwnych wypadków.
-Hej, to nic takiego tylko jakiś idiota postawił grabię jak się wchodzi do mojego pokoju.
-Ciekawe, co to za kretyn. - Muszę odciągnąć od siebie wszelkie podejrzenia.
-Mówię Ci Ammo, jak dorwę tego debila, to mu nogi z d** powyrywam! Takie rzeczy na mojej przyjaciółce! - No to już 2 osoby mnie zabiją jak wyjdzie prawda.
-Aisha, mówisz tak, a pewnie nie wie co się dokładniej stało.
-No niezbyt. - Usiadłem obok Aishy i przytuliłem ją do siebie.
-To słuchaj. Wstałam o 6 jak zwykle. Ubrałam się i otwieram drzwi. Wystawiłam jedną nogę na zewnątrz i nagle patrze, a tu jakiś kij w moją stronę. No zdziwiłam się, co to tu robi. Poszłam na dół i tam drzwi wyjściowe całe pomazane sprejem. No myślałam, że zabije tego kogoś kto to zrobił. Weszłam do kuchni wszystko w porządku no ok. Zrobiłam sobie herbatę. Jeden łyk i wyplułam wszystko. Sprawdziłam cukierniczkę, a w niej sól.. Gdy już wsypałam cukier tam to otwieram szafkę by wyciągnąć talerz i wszystko runęło. Ledwo co udało mi się je złapać, 2 się potrzaskały. Odstawiłam je na miejsce jak należy i następną szafkę, która otwarłam to cofnęłam się i całe szczęście bo bym wylądowała pod stertą garnków!
-Straszne. Kurde trzeba coś z tym zrobić.
-Żebyś wiedział, ale to nie koniec. - Patrzałem na nią z ciekawością i zainteresowaniem historii, a w duchu śmiałem się jak idiota. Jednak się udało! - Poszłam do salonu i popchnęłam te drzwi, wiesz te ruchome i nie wiem jak, ale wróciły na swoje miejsce z taką szybkością, że leżałam jak długa na podłodze. Wstałam, odwiązałam te przeklęte linki i usiadłam sobie na fotel i... Żałuje tej decyzji do teraz. Postawiłam na stół nogi i się zarwał. No o mało co zawału nie dostałam, jak tak runął ten stół. Poproszę Ravena, by mi go naprawił albo zrobił nowy..
-Ktoś jest nieźle odważny by Tobie za skórę zachodzić.

-Nooo. On będzie martwy jak znajdę. - Cieszę się razem z nią...... - Ale to nie koniec. Udałam się po tym wszystkim do łazienki. Zbadałam drzwi, dobrze nic nie ma wchodzę i.. Ujechałam na kostce mydła i wpadłam do kabiny prysznicowej, a w niej piasek. No teraz ten idiota przegiął. Wkurzyłam się i to nie na żarty. Podeszłam do umywalki, wzięłam trochę mydła w płynie i umyłam sobie nią twarz i ręce. Jednak coś mi nie pasowało. Dziwny zapach i w ogóle. Wzięłam to i przyglądam się cieczy. Niby mydło jednak nie. Płyn do kafelek, no teraz to będę pachnieć płynem do kafelek. Poszłam do wanny się okąpać, no nie mam zamiaru dziś dnia sobie psuć przez jakiegoś kretyna.
-No, co racja to racja.
-Ale to nie koniec. - Czyżby wszystkie psikusy zaliczone? - Wzięłam sobie mój ulubiony perfum i no i właśnie. Mój piękny zapach po płynie do kąpieli zmienił się w zapach spirytusu. Zaczęłam wrzeszczeć na cały dom. Jak już w końcu doprowadziłam siebie i dom do porządku udałam się od razu do Aishy, opowiedzieć jej o wszystkim.
-No i tak właśnie tu się spotkałyśmy, bo poszłam na zakupy i trafiłyśmy na siebie.
-Yhm yhm. Interesujące.. - Plan zrealizowany w 100%!
-Elsword ja mam nadzieję, że to nie zrobiłeś Ty?- Spojrzała detektywistycznym spojrzeniem.
-Co ja? Nie wybacz, jeszcze mam coś w głowie i nie zamierzam wracać do szpitala.
-No w sumie, aż taki głupi nie jesteś, bo byś wiedział jak się skończy zabawa z igrania ze mnie..
-Właśnie.. - Nie umiałem powstrzymywać śmiechu, no chciałam się śmiać jak głupi z tego. Ale nie nie, muszę zachować powagę by nie wyszło, że to ja. - No nic życzę wam powodzenia w szukaniu tego idioty, a ja idę odpocząć trochę zmęczony jestem po treningu..
-Treningu!?!? Czy Ty się dobrze czujesz?!! - Wstała oburzona Aisha.
-Nie krzycz.
-Nie krzycz?! Chcesz sam siebie zabić czy co? Marsz do domu, jak Cię w nim nie będzie jak przyjdę to wtedy..
-To wtedy?
-Się dowiesz! - Odrzekła i odwróciła się obrażona w stronę Reny.
-Dziewczyny.. - Wypowiedziałem półszeptem. - To do później.
Skierowałem się do domu zadowolony z sukcesu. Teraz kolej na Chunga i za ten tekst "bezbronny władco Cornwelli".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz