środa, 26 września 2012

Wpis9

Piękny, słoneczny poranek, cisza i spokój i chciałbym, żeby tak minął cały dzień. Udałem się na Henira wraz z członkami gildii. Mieliśmy zmieniony trochę skład, ale i tak poszło rewelacyjnie. Z takim team'em bez problemu uda nam się zdobyć tytuł. Wypad szybki na sekrety i się zawiodłem. Każdemu coś wydropiło, a mi nic.. Udałem się do Belder, do Laury porozmawiać i rozliczyć się za poprzedni miesiąc. Spotkałem tam barbie.. Jak mnie zobaczyła, od razu uśmiechnęła się i pomachała w moją stronę.
-Hej. Też przyszedłeś się rozliczyć z Laurą? - Spytała pełna wesołości.
-Tak, widzę że Ty też.- Przyjrzałem się jej i szok. - Zmieniłaś spódniczkę czy mi się wydaje?

-Tak. Tamta się wybrudziła. Jakiś idiota dziś mnie popchnął i upadłam na ziemię.
-Yhm. Ok to ja idę zająć się Śnieźynkiem pot... - Nawet nie zdążyłem dokończyć i wcięła się w zdanie.
-Ah Śnieżynek dawno go nie widziałam. Mogę iść się z nim przywitać? Proszę, proszę, proszę. - Zaczęła być taka nachalna, mogłem nic nie mówić o moim zwierzaczku..
-Ehhh.. No niech Ci będzie. - Odparłem lekko załamany. Mam nadzieję, że Śnieżynek to przeżyje i mi wybaczy, że go skazuje na te katusze.
Udaliśmy się do Hamel i kierowaliśmy się w stronę mojego domu. Wtedy Rena mnie zaczepiła, bo miała parę pytań odnośnie misji. Jako, że chciała pomówić na osobności dałem klucze Aishy, by się rozgościła. Podczas rozmowy z Reną, spytała się mnie, jak nam razem idzie. Początkowo nie wiedziałem o co chodzi, ale potem się zorientowałem. Wytłumaczyłem jej, że nic między nami nie na tylko przyjaźń jak z innymi. A to, że się mnie tak uczepiła to nie moja wina. Powiedziałem jej też o tym, że ostatnio nie swojo się czuje w jej obecności, to zaczęła mówić, że to dopiero początek wszystkiego. No przepraszam bardzo, ale nie zamierzam marnować reszty życia z nią u boku... Mam nadzieję, że to szybko się skończy i wróci do normalności.
Tak się rozgadaliśmy, że już powoli zaczynało się ściemniać więc pożegnałem się i wróciłem do domu. I tam, wchodzę do salonu głównego i..
-Co to ma być!?! - Spytałem z podniesionym tonem. Zamurowało mnie. Zrobiła jakąś wystawę posągów lodowych.
-Oh wróciłeś. - Wstała i odwróciła się z uśmiechem na twarzy. - I jak Ci się podobają nasze działa?
-Co!?! Czyś Ty na głowę upadła? To nie jest żadna galeria posągów lodowych tylko mój dom. - Rozejrzałem się i nigdzie Śnieżynka nie widziałem. - Gdzie Śnieżynek?
-Dałam go do lodówki, bo coś marnie wyglądał. - Odparła jakby nic.
-He? Do lodówki!? - Poszedłem do kuchni otwieram, patrzę.. Śnieżynek wygląda jakby miał zdechnąć zaraz. Wziąłem go i dałem tam gdzie specjalnie przygotowałem dla niego miejsce. Jak wróciłem spojrzałem z gniewem na nią. - Coś Ty mu zrobiła? Jest ledwo żywy! - Zacząłem na nią krzyczeć, bo to przechodzi ludzkie pojęcie. Aisha wystraszyła się, spuściła głowę, łza jej spłynęła po twarzy.
-Przepraszam.. - Odrzekła bezradna i usiadła na podłodze.
Byłem tak wściekły na nią, że gdyby nie to, że się przyjaźnimy, to siłą bym ja wywalił stad i uderzył.
-Śnieżynek to nie jest zabawka tylko żywa istota i trzeba wiedzieć jak się z nią obchodzić. Zacznę się zastanawiać czy wpuszczać Cię do siebie pod moją nieobecność. - Nie mogłem się uspokoić. Krew się tak we mnie gotowała, że z chęcią poszedłbym się na czymś wyżyć.
-Przepraszam.. To już się nigdy nie powtórzy. - Odpowiedziała wystraszona.
-Tak nie powtórzy, bo już nigdy tu nogi nie postawisz! Dziewczyno weź Ty się w końcu.. Ah! Same z Tobą problemy mam. - Usiadłem już na kanapę, bo stać nie będę jak słup. Spojrzałem w jej stronę, rozpłakała się znowu, cała się trzęsła pewnie z strachu i tego wszystkiego. Nie wiedziałem, co robić.. Może i przesadziłem, ale czasem trzeba by dotarło. Z czasem już nie mogłem patrzeć na nią. Wyglądała tak.. bezradnie.. Podszedłem do niej, przytuliłem i powiedziałem:
-Nigdy więcej tak nie rób. - Odpowiedziała po cichu ledwo słyszalne "tak".
Gdy już doszła do siebie odprowadziłem ją do jej mieszkania. Podczas drogi nie rozmawialiśmy o niczym, w sumie nie dziwię się, jak nadal nie doszedłem do siebie. Gdy wróciłem do siebie, zobaczyłem jak się ma mój zwierzaczek. Wygląda dużo lepiej jak wcześniej. Cieszy mnie to, a teraz.. Co ja zrobię z tymi posągami? Wezwałem służących i kazałem im ustawić to w miejsce bezpieczne, aby nie doznało żadnych uszkodzeń. Udałem się już do swojego pokoju wykończony dniem. A miałem cichą nadzieję, że wszystko będzie w porządku..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz