Piękny, słoneczny poranek, cisza i spokój i chciałbym, żeby tak minął
cały dzień. Udałem się na Henira wraz z członkami gildii. Mieliśmy
zmieniony trochę skład, ale i tak poszło rewelacyjnie. Z takim team'em
bez problemu uda nam się zdobyć tytuł. Wypad szybki na sekrety i się
zawiodłem. Każdemu coś wydropiło, a mi nic.. Udałem się do Belder, do Laury porozmawiać i rozliczyć się za poprzedni
miesiąc. Spotkałem tam barbie.. Jak mnie zobaczyła, od razu uśmiechnęła
się i pomachała w moją stronę.
-Hej. Też przyszedłeś się rozliczyć z Laurą? - Spytała pełna wesołości.
-Tak, widzę że Ty też.- Przyjrzałem się jej i szok. - Zmieniłaś spódniczkę czy mi się wydaje?
-Tak. Tamta się wybrudziła. Jakiś idiota dziś mnie popchnął i upadłam na ziemię.
-Yhm. Ok to ja idę zająć się Śnieźynkiem pot... - Nawet nie zdążyłem dokończyć i wcięła się w zdanie.
-Ah Śnieżynek dawno go nie widziałam. Mogę iść się z nim przywitać? Proszę, proszę, proszę. - Zaczęła być taka nachalna, mogłem nic nie mówić o moim zwierzaczku..
-Ehhh.. No niech Ci będzie. - Odparłem lekko załamany. Mam nadzieję, że Śnieżynek to przeżyje i mi wybaczy, że go skazuje na te katusze.
Udaliśmy się do Hamel i kierowaliśmy się w stronę mojego domu. Wtedy
Rena mnie zaczepiła, bo miała parę pytań odnośnie misji. Jako, że
chciała pomówić na osobności dałem klucze Aishy, by się rozgościła.
Podczas rozmowy z Reną, spytała się mnie, jak nam razem idzie.
Początkowo nie wiedziałem o co chodzi, ale potem się zorientowałem.
Wytłumaczyłem jej, że nic między nami nie na tylko przyjaźń jak z
innymi. A to, że się mnie tak uczepiła to nie moja wina. Powiedziałem
jej też o tym, że ostatnio nie swojo się czuje w jej obecności, to
zaczęła mówić, że to dopiero początek wszystkiego. No przepraszam
bardzo, ale nie zamierzam marnować reszty życia z nią u boku... Mam
nadzieję, że to szybko się skończy i wróci do normalności.
Tak się rozgadaliśmy, że już powoli zaczynało się ściemniać więc
pożegnałem się i wróciłem do domu. I tam, wchodzę do salonu głównego i..
-Co to ma być!?! - Spytałem z podniesionym tonem. Zamurowało mnie. Zrobiła jakąś wystawę posągów lodowych.
-Oh wróciłeś. - Wstała i odwróciła się z uśmiechem na twarzy. - I jak Ci się podobają nasze działa?
-Co!?! Czyś Ty na głowę upadła? To nie jest żadna galeria posągów lodowych tylko mój dom. - Rozejrzałem się i nigdzie Śnieżynka nie widziałem. - Gdzie Śnieżynek?
-Dałam go do lodówki, bo coś marnie wyglądał. - Odparła jakby nic.
-He? Do lodówki!? - Poszedłem do kuchni
otwieram, patrzę.. Śnieżynek wygląda jakby miał zdechnąć zaraz. Wziąłem
go i dałem tam gdzie specjalnie przygotowałem dla niego miejsce. Jak
wróciłem spojrzałem z gniewem na nią. - Coś Ty mu zrobiła? Jest ledwo żywy!
- Zacząłem na nią krzyczeć, bo to przechodzi ludzkie pojęcie. Aisha
wystraszyła się, spuściła głowę, łza jej spłynęła po twarzy.
-Przepraszam.. - Odrzekła bezradna i usiadła na podłodze.
Byłem tak wściekły na nią, że gdyby nie to, że się przyjaźnimy, to siłą bym ja wywalił stad i uderzył.
-Śnieżynek to nie jest zabawka tylko żywa istota i trzeba
wiedzieć jak się z nią obchodzić. Zacznę się zastanawiać czy wpuszczać
Cię do siebie pod moją nieobecność. - Nie mogłem się uspokoić. Krew się tak we mnie gotowała, że z chęcią poszedłbym się na czymś wyżyć.
-Przepraszam.. To już się nigdy nie powtórzy. - Odpowiedziała wystraszona.
-Tak nie powtórzy, bo już nigdy tu nogi nie postawisz! Dziewczyno weź Ty się w końcu.. Ah! Same z Tobą problemy mam.
- Usiadłem już na kanapę, bo stać nie będę jak słup. Spojrzałem w jej
stronę, rozpłakała się znowu, cała się trzęsła pewnie z strachu i tego
wszystkiego. Nie wiedziałem, co robić.. Może i przesadziłem, ale czasem
trzeba by dotarło. Z czasem już nie mogłem patrzeć na nią. Wyglądała
tak.. bezradnie.. Podszedłem do niej, przytuliłem i powiedziałem:
-Nigdy więcej tak nie rób. - Odpowiedziała po cichu ledwo słyszalne "tak".
Gdy już doszła do siebie odprowadziłem ją do jej mieszkania. Podczas
drogi nie rozmawialiśmy o niczym, w sumie nie dziwię się, jak nadal nie
doszedłem do siebie. Gdy wróciłem do siebie, zobaczyłem jak się ma mój
zwierzaczek. Wygląda dużo lepiej jak wcześniej. Cieszy mnie to, a
teraz.. Co ja zrobię z tymi posągami? Wezwałem służących i kazałem im
ustawić to w miejsce bezpieczne, aby nie doznało żadnych uszkodzeń.
Udałem się już do swojego pokoju wykończony dniem. A miałem cichą
nadzieję, że wszystko będzie w porządku..
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz