Z rana wraz z towarzyszami z gildii udałem się na Henira. Pomimo tego,
co się wydarzyło muszę jednak z czegoś żyć. Już trochę ochłonąłem po tym
wszystkim, jednak nadal.. Pustka pozostała.. Nie wdawałem się zbytnio w
żadne dyskusje, w sumie mało mnie obchodziło, co się działo w okół
mnie. Pomogłem kilku osobom w misjach i wróciłem do siebie. Zdziwiłem się, że nigdzie Aishy nie ma. Pewnie znowu łazi z Reną po
sklepach.. Spokojnie odpoczywałem w moim ogrodzie, powoli wszystko
układałem. Będę musiał przeprosić barbie jak i innych za moje
zachowanie, no poza blondasem. Wtedy ni stąd, ni zowąd pojawiła się
Rena. Spojrzałem na nią i spytałem:
-A Ty coś taka zmachana? Gdzie Ci się tak spieszyło?
-Jest... Problem...
-To znaczy jaki? -Spytałem. Ciekawe co teraz się wydarzyło.
-Chodzi o.. Aishę. Wczoraj udała się do Frozen Water Temple po waszej walce i do teraz nie wróciła. Martwię się o nią.. - Odparła zmartwionym tonem.
-Idiotka.. Czemu w ogóle sama tam poszła? - Zdenerwowałem się. No trzeba być naprawdę nienormalnym, by samemu tam iść. - Pójdę po nią.
-Dziękuję Ci bardzo. - Uśmiechnęła się, a ja udałem się do "lodowej krainy". Wspomnienia wracają..
Pobiegłem do Penentio zgłosić, że tam się udaje jej poszukać. Jak tylko
to odnotował ruszyłem przed siebie. Przemierzałem zamarznięte ścieżki,
nikogo nie było. W sumie dobrze, że pusto mam pewność, że wytępiłem tę
zarazę. Gdy zbiegłem z zamarzniętego mostu usłyszałem w oddali, że ktoś
tam jest. Szybko się tam udałem. Zobaczyłem tam Aishę, od razu mi
ulżyło, że nic jej nie jest. Pozbyłem się tego nie wiadomo czego. Barbie
nie mogła uwierzyć, że tu przyszedłem po nią.
-Co Ty tu robisz? - Spytała zdziwiona.
-Domyśl się... Porozmawiamy sobie jak wrócimy. - Skierowałem się do wyjścia. - Idziesz czy tu zostajesz?
-Już.. Ale..
-Jakie znowu ale?
-Avalanche się odrodził. - Odparła zmartwiona.
-No nie.. Chyba ostatnio zbyt łagodnie go potraktowałem. To pozbędziemy się go. - Odrzekłem.
Skierowaliśmy się prosto do tego kościotrupa i zaczęliśmy go atakować.
Łatwo szło, jednak potem znowu uciekł i zaczął atakować nas lodowymi
strzałami. Szkoda, że nie da się tak szybko go zabić. Unikałem bez
problemu tych jego marnych ataków, jednak Aisha miała lekkie problemy z
tym. Odepchnęło ją do tyłu i wtedy spuścił na nią deszcz sopli lodowych.
Odwróciłem się i szybko pobiegłem w jej stronę. Aisha spojrzała w górę,
zamarła w miejscu.
-Co Ty robisz? Uciekaj stamtąd! - Krzyknąłem do niej, jednak było już za późno.
Wszystko runęło na nią, a ja.. znowu.. na moich oczach... Wiele myśli
przechodziło mi przez głowę, wspomnienia.. I zadałem sobie najważniejsze
pytanie: Czy ja jestem taki słaby, że nawet nie umiem obronić własnych
przyjaciół? Co się ze mną stało, że popełniam takie błędy? Podbiegłem do
niej i sprawdziłem czy żyje. Ręce trzęsły mi się z strachu.. Strachu
przed utratą bliskiej mi osoby. Wyczułem słabe oznaki życia. Jak
najszybciej muszę udać się do Hamel. Jednak wcześniej.. Skierowałem
pełen gniewu spojrzenie na Avalanche. Jeśli on jest martwy niech tak
pozostanie, ale niech nie zabiera moich przyjaciół ze sobą! Wstałem i
zakończyłem jego żywot na tym świecie raz, a do porządku. http://www.youtube.com/watch?v=zJtsrkE7Ytg
Zabrałem Aishę i szybko udałem się w kierunku do Hamel. Ciągle sobie
powtarzałem, że zdążę, żeby wytrzymała jeszcze trochę. Przez moją
głupotę i słabość.. Gdybym był silniejszy, nie doszłoby do tego..
Wróciłem do Hamel i szybko udałem się do pobliskiego szpitala. Tam ją
zabrali i zajęli, a ja czekałem.. Czekałem, aż wyjdą i powiedzą mi, że
ona żyje...
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz