Nie mogłem dojść do siebie po tym, co wczoraj widziałem i zrobiłem. Już
nigdy więcej nie zobaczę Śnieżynka.. Zostały mi tylko wspomnienia i
zdjęcia.. A co do mojego ataku.. Zapewne już szykują się, by mnie aresztować i
ukarać za to co zrobiłem. Ogólnie wszystko runęło, jak domek z kart...
Opornie wstałem z łóżka, podszedłem do okna zobaczyć jaka dziś będzie
pogoda. Słońce świeciło, dzieci na dole się bawiły, spacerowali
mieszkańcy, w sumie norma. Wtedy dostrzegłem Rene, która kierowała się
do mojego domu. Zszedłem na dół i ją przywitałem.
-Elsword.. Tak mi przykro.. Słyszałam co się wczoraj wydarzyło. - Powiedziała smutnym tonem.
-Tak najwidoczniej miało być.. - Odparłem po czym dodałem. - Przyszłaś mnie zabrać do tego blondaska i tam usłyszę swój wyrok?
-Nie nie. Przyszłam Ci powiedzieć, że nie musisz się o nic martwić.
-Hm?
-Wraz z resztą przyjaciół stanęliśmy w Twojej obronie i nie będziesz ukarany za to co zrobiłeś. - Odrzekła z lekkim uśmiechem.
-To.. Miło z waszej strony.. - Nie wiedziałem co powiedzieć, zaskoczyli mnie tym co zrobili. - Dziękuje.
-Nie dziękuj, lepiej weź się w garść, bo wyglądasz okropnie. - Zmierzyła mnie wzorkiem z góry do dołu.
-Rena.. Odebrali mi Śnieżynka.. On był ważny dla mnie.. Jak
niby mam wziąć się w garść po jego stracie?! I to jeszcze na moich
oczach go zabito! - Wykrzyczałem.
-Rozumiem ale..
-Nie ma żadnego ale! Zresztą.. Wole pobyć sam przez jakiś czas, więc proszę wyjdź. - Odparłem już spokojnie zrezygnowanym głosem.
-Eh.. Dobrze. Jednak pamiętaj, masz przyjaciół którzy pójdą za Tobą w ogień.
Gdy to powiedziała, odwróciła się i wyszła. Byłem w martwym punkcie, nie
wiedziałem co robić. Udałem się do centrum Hamel posprawdzać różne
rzeczy. Nadal nie dawało mi spokoju wczorajsze zdarzenia. Ogarnął mnie
gniew i w takim stanie udałem się na pvp. Tam, każdego, z kim walczyłem
pokonałem, o mało co niektórych zabiłem. Większość się bała wejść i
spróbować swoich sił. W sumie się nie dziwie. Dostrzegłem moich
przyjaciół, którzy mi się przyglądali. Zapewne, gdy wyjdę to zaczną mi
prawić kazania. Jeszcze ten wzrok Aishy.. Jednak teraz mnie to mało
obchodzi. Wtedy na pole walki weszła ona - barbie. Kto jak kto, ale jej
się najmniej spodziewałem.
-To nie jest trening tylko prawdziwa walka. - Odrzekłem zimnym tonem
-Wiem. Jednak nie zamierzam się z Tobą walczyć do upadłego, ponie.. - Urwałem jej w trakcie zdania.
-To wyjdź i daj innym powalczyć.
-Elsword co się z Tobą dzieje?! - Wykrzyczała. - Zmieniłeś się! Nie poznaje Cię. Co się stało, że aż tak.. - Łza pojawiła się jej w oku i nie dokończyła.
-Nie Twoja sprawa. A teraz.. Zakończę to szybko.
Ruszyłem w jej stronę i zacząłem atakować wszystkimi dostępnymi atakami.
Aisha nie broniła się przed żadnym atakiem. Odrzuciłem ją i odparłem:
-Jeśli nie będziesz walczyć, to nie ręczę za to, w jakim wyjdziesz stanie.
Spojrzała na mnie i nic nie odpowiedziała. Stanęła, a ja przywołałem
Phantom Sword'a. Ruszyłem by zadać ostatni cios. Gdy zaatakowałem, Aisha
odsunęła się z linii ataku i przytuliła mnie do siebie. Zdziwiłem się,
co ona robi? Zamarliśmy w bezruchu. Nastała cisza wśród osób, co
oglądały walkę. Kilka łez spłynęło po jej twarzy i powiedziała:
-Wróć do mnie.. do nas..
Nie wiedziałem co zrobić. Odwołałem Phantoma, odsunąłem się od Aishy,
spojrzałem na nią i... odwróciłem się kierując do wyjścia bez słowa.
Wszyscy patrzeli z strachem, zdziwieniem, zmartwieniem, troską na mnie i
barbie, z czasem wszyscy się rozeszli. Ja postanowiłem wrócić do domu.
Jednak teraz potrzebna mi samotność, by dojść do siebie i nie zrobić
krzywdy innym. Aisha pobiegła za mną.
-Elsword czekaj. - Zdyszana zawołała mnie. Stałem tyłem do niej, nie umiałem spojrzeć jej prosto w oczy. - Dlaczego.. dlaczego nawet podczas rozmowy na mnie nie spojrzysz?
-A co, chcesz się przyglądać osobie, która wczoraj próbowała
zabić władcę, a dziś uśmiercił prawie kilka osób i próbowała Ciebie
zabić? - Odrzekłem chłodno.
Nie odpowiedziała nic, zapewne nie wiedziała co. Nie czekając dłużej dodałem:
-Zostaw mnie samego. Na jakiś czas..
http://www.youtube.com/watch?v=Kw__zpIRxv8
I ruszyłem w stronę mojego domu. Cały wieczór spędziłem na przeglądaniu
starych zapisków, zdjęć, relacji jak walczyliśmy razem z moimi
przyjaciółmi. Gdy zrobiłem się śpiący udałem jeszcze pooglądać posągi,
które wtedy zrobili Aisha i Śnieżynek, a potem poszedłem do swojego
pokoju odpocząć.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz