środa, 26 września 2012

Wpis12

Nie mogłem dojść do siebie po tym, co wczoraj widziałem i zrobiłem. Już nigdy więcej nie zobaczę Śnieżynka.. Zostały mi tylko wspomnienia i zdjęcia.. A co do mojego ataku.. Zapewne już szykują się, by mnie aresztować i ukarać za to co zrobiłem. Ogólnie wszystko runęło, jak domek z kart... Opornie wstałem z łóżka, podszedłem do okna zobaczyć jaka dziś będzie pogoda. Słońce świeciło, dzieci na dole się bawiły, spacerowali mieszkańcy, w sumie norma. Wtedy dostrzegłem Rene, która kierowała się do mojego domu. Zszedłem na dół i ją przywitałem.
-Elsword.. Tak mi przykro.. Słyszałam co się wczoraj wydarzyło. - Powiedziała smutnym tonem.
-Tak najwidoczniej miało być.. - Odparłem po czym dodałem. - Przyszłaś mnie zabrać do tego blondaska i tam usłyszę swój wyrok?
-Nie nie. Przyszłam Ci powiedzieć, że nie musisz się o nic martwić.
-Hm?
-Wraz z resztą przyjaciół stanęliśmy w Twojej obronie i nie będziesz ukarany za to co zrobiłeś. - Odrzekła z lekkim uśmiechem.
-To.. Miło z waszej strony.. - Nie wiedziałem co powiedzieć, zaskoczyli mnie tym co zrobili. - Dziękuje.
-Nie dziękuj, lepiej weź się w garść, bo wyglądasz okropnie. - Zmierzyła mnie wzorkiem z góry do dołu.
-Rena.. Odebrali mi Śnieżynka.. On był ważny dla mnie.. Jak niby mam wziąć się w garść po jego stracie?! I to jeszcze na moich oczach go zabito! - Wykrzyczałem.
-Rozumiem ale..
-Nie ma żadnego ale! Zresztą.. Wole pobyć sam przez jakiś czas, więc proszę wyjdź. - Odparłem już spokojnie zrezygnowanym głosem.
-Eh.. Dobrze. Jednak pamiętaj, masz przyjaciół którzy pójdą za Tobą w ogień.
Gdy to powiedziała, odwróciła się i wyszła. Byłem w martwym punkcie, nie wiedziałem co robić. Udałem się do centrum Hamel posprawdzać różne rzeczy. Nadal nie dawało mi spokoju wczorajsze zdarzenia. Ogarnął mnie gniew i w takim stanie udałem się na pvp. Tam, każdego, z kim walczyłem pokonałem, o mało co niektórych zabiłem. Większość się bała wejść i spróbować swoich sił. W sumie się nie dziwie. Dostrzegłem moich przyjaciół, którzy mi się przyglądali. Zapewne, gdy wyjdę to zaczną mi prawić kazania. Jeszcze ten wzrok Aishy.. Jednak teraz mnie to mało obchodzi. Wtedy na pole walki weszła ona - barbie. Kto jak kto, ale jej się najmniej spodziewałem.
-To nie jest trening tylko prawdziwa walka. - Odrzekłem zimnym tonem
-Wiem. Jednak nie zamierzam się z Tobą walczyć do upadłego, ponie.. - Urwałem jej w trakcie zdania.
-To wyjdź i daj innym powalczyć.
-Elsword co się z Tobą dzieje?! - Wykrzyczała. - Zmieniłeś się! Nie poznaje Cię. Co się stało, że aż tak.. - Łza pojawiła się jej w oku i nie dokończyła.
-Nie Twoja sprawa. A teraz.. Zakończę to szybko.
Ruszyłem w jej stronę i zacząłem atakować wszystkimi dostępnymi atakami. Aisha nie broniła się przed żadnym atakiem. Odrzuciłem ją i odparłem:
-Jeśli nie będziesz walczyć, to nie ręczę za to, w jakim wyjdziesz stanie.
Spojrzała na mnie i nic nie odpowiedziała. Stanęła, a ja przywołałem Phantom Sword'a. Ruszyłem by zadać ostatni cios. Gdy zaatakowałem, Aisha odsunęła się z linii ataku i przytuliła mnie do siebie. Zdziwiłem się, co ona robi? Zamarliśmy w bezruchu. Nastała cisza wśród osób, co oglądały walkę. Kilka łez spłynęło po jej twarzy i powiedziała:
-Wróć do mnie.. do nas..
Nie wiedziałem co zrobić. Odwołałem Phantoma, odsunąłem się od Aishy, spojrzałem na nią i... odwróciłem się kierując do wyjścia bez słowa. Wszyscy patrzeli z strachem, zdziwieniem, zmartwieniem, troską na mnie i barbie, z czasem wszyscy się rozeszli. Ja postanowiłem wrócić do domu. Jednak teraz potrzebna mi samotność, by dojść do siebie i nie zrobić krzywdy innym. Aisha pobiegła za mną.
-Elsword czekaj. - Zdyszana zawołała mnie. Stałem tyłem do niej, nie umiałem spojrzeć jej prosto w oczy. - Dlaczego.. dlaczego nawet podczas rozmowy na mnie nie spojrzysz?
-A co, chcesz się przyglądać osobie, która wczoraj próbowała zabić władcę, a dziś uśmiercił prawie kilka osób i próbowała Ciebie zabić? - Odrzekłem chłodno.
Nie odpowiedziała nic, zapewne nie wiedziała co. Nie czekając dłużej dodałem:
-Zostaw mnie samego. Na jakiś czas..
http://www.youtube.com/watch?v=Kw__zpIRxv8

I ruszyłem w stronę mojego domu. Cały wieczór spędziłem na przeglądaniu starych zapisków, zdjęć, relacji jak walczyliśmy razem z moimi przyjaciółmi. Gdy zrobiłem się śpiący udałem jeszcze pooglądać posągi, które wtedy zrobili Aisha i Śnieżynek, a potem poszedłem do swojego pokoju odpocząć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz