Nie chciało mi się dziś nic. Najchętniej to bym cały dzień spędził w
pokoju. Gdy się już ogarnąłem, położyłem się w salonie, nawet wychodzić
na codzienny spacer mi się nie chciało. Leżałem i starałem się nie
myśleć o niczym. Do południa nikt nie zakłócał mi spokoju. Wybiła 12.
Ktoś zadzwonił do drzwi. Jak usłyszałem dźwięk dzwonka, już wiedziałem,
kto tu zaraz wleci i będzie nawijać. Nie minęło 5 sek od kiedy
wpuszczona osobę do środka.
-Elsword! No chyba sobie żartujesz. Zbieraj się! Idziemy zobaczyć ten nowy sklep. - Wpadła do pokoju i mówiła głośnym tonem.
-Nie chce mi się. - Odparłem beztrosko leząc nadal z zamkniętymi oczami na kanapie. Podeszła do mnie i pochyliła.
-Co proszę? - Już jej dobry humor minął.
-Słyszałaś, nie chce mi się nic. - Otwarłem jedno oko i spojrzałem na nią.
-Mówiliśmy przecież o tym wczoraj!
-Tyle, że to Ty za mnie podjęłaś decyzję, bo ja ani się nie zgodziłem, ani nie zaprzeczyłem.
-Czyli jesteś w tej kwestii obojętny, czyli mogę decydować nie? - Usiała wygodnie na fotelu.
-Nie. To, że jestem na coś obojętny, nie znaczy, że ktoś będzie za mnie podejmować decyzję.
-Jesteś wredny!
-Vice versa.
-Najlepiej to byś non stop w domu siedział!
-Żebyś wiedziała. - Wstała już z zdenerwowania.
-Jak do Ciebie kurde trzeba mówić, w ogóle rozmawiać!
-Właśnie to robisz. - Ja nadal leżałem i odpowiadałem na jej jakże interesujące zaczepki.
-Aaaa. Mam Ciebie dosyć! Idę sobie!
- Odwróciła się i skierowała do wyjścia.
-Tylko nie zapomnij zamknąć drzwi. - Wyszła z salonu. Daje 10sek i zaraz tu wróci.
Po 10 sekundach z powrotem weszła do salonu i usiadła koło mnie.
-Proszę chodź tam tylko na 10minut, potem możesz wrócić i robić, co chcesz. - Patrzałem na nią, a ona niewinne spojrzenie.
-Przed chwilą się na mnie wydzierałaś.
-Nie czepiaj się. - Odwróciła głowę w drugą stronę
-Dobra pójdę, ale chce coś w zamian. - Wstałem oparłem się jedną ręką o kanapę, a następnie zbliżyłem się do Aishy i wyszeptałem. - I dobrze wiesz co.
-Tak tak.
Wstała uśmiechnięta, przewróciłem oczami, wstałem i razem poszliśmy do
nowego sklepu. Spotkaliśmy tam Rene, która na nas chyba czekała.
Zaczynają się wielkie nudy..... Weszliśmy i zaraz zaczęły wszystko
dokładnie sprawdzać, komentować. Potem radość i wzdychanie, jakie to
jest piękne i tak w kółko. Dlatego nienawidzę, gdziekolwiek iść z nimi.
Miało być 10minut, a minęła ponad godzina. Wyszliśmy i usiedliśmy na
pobliskiej ławce. Oczywiście nie obyło się bez kupienia czegoś.
-Ah ta torebka jest po prostu boska. - Cieszyła się Aisha, swoim nowym zakupem.
-Ty się ciesz torebką, ja się cieszę z tych nowych butów.
-Jednak to był dobry pomysł wybrać się tam.
-Jak dla kogo... - Wejrzałem na nią katem oka.
-Oj tam, fajnie było ah i dziękuje, że dotrzymałeś mi towarzystwa. - Przytuliła się do mnie.
-Tak tak.. - Jeszcze bardziej mnie ogarnęła nuda.
-Dobrze to teraz wracam do siebie. Później może się zobaczymy. Na razie. - Wstała wzięła swoje zakupy i ruszyła do domu. Odprowadziliśmy ją wzrokiem po czym.
-To co teraz porobimy hm? - Oparła się ramię i patrzała na mnie.
-Nie wiem. Najlepiej to bym..
-Wrócił do domu, by mieć święty spokój?
-Dokładnie.
-To wracamy.
Aż zdziwiony byłem, że sama wiedziała, o czym akurat pomyślałem. Gdy
wróciliśmy, położyłem się z powrotem na mojej kanapie, a Aisha usiadła w
fotelu i zaczęła czytać książkę. Po kilkunastu minutach wspomniało mi
się o czymś.
-Aisha, chyba zapomniałaś czegoś zrobić. - Otwarłem oczy, odwróciłem głowę w jej stronę. Przestała czytać i wejrzała się.
-Niby co takiego? - Spytała zdziwiona.
-Powiedziałem, że nie pójdę tam, jeśli nie dostanę czegoś w zamian i do teraz się jakoś tego nie doczekałem. - Odwróciłem z powrotem głowę i patrzałem w sufit.
-Oh zapomniałam, wybacz.
Podeszła do mnie i usiadła. Złapałem ją za ramiona i przyciągnąłem do
siebie. Jedną ręką dotknąłem jej twarzy, a drugą wplotłem w włosy. Aisha
zrobiła to samo i zaczęliśmy się całować. Tym razem nikt nam nie
przeszkodził, a jakby ktoś to zrobił, to bym chyba zabił. Trwaliśmy tak
przez dłuższa chwilę. Potem Aisha się do mnie przytuliła i położyła obok
mnie. Zaczęliśmy rozmawiać znowu o różnych rzeczach, w tym dlaczego
nigdzie nie ma śladu po Eve. Chyba będę musiał podjąć odpowiednie kroki w
tej sprawie.
Nastał już wieczór. Nadal leżeliśmy koło siebie.
-Chyba powinnam się już zbierać. - Odrzekła cicho, że ledwo, co słyszałem mimo, że była koło mnie.
-No chyba nie. Aż tak źle Ci ze mną? - Odgarnąłem grzywkę z jej oczu i przyglądałem jej się.
-Nie o to chodzi idioto. - Powinienem się zdenerwować, że znowu zaczyna te swoje wyzwiska, ale jakoś mnie to teraz bawiło. - Tylko późno już jest.
-Hm, no jak tam chcesz. Myślałem, że chciałbyś ze mną zostać dziś, no ale skoro tak Ci śpieszno do domu to Cię odprowadzę. - Wstałem, a Aisha zaraz mnie ręką zatrzymała i spojrzała na mnie.
-Ty mówiłeś to na serio? - Wejrzała swoim detektywistycznym spojrzeniem.
-Ta, ale skoro chcesz wracać, to moje słowa na nic się zdadzą. - Wziąłem ją na ręce i skierowałem się do drzwi.
-Hej ej no, czekaj czekaj... - Zaczęła się szarpać, Postawiłem ją.
-Hm?
-Skoro mogę u Ciebie zostać, to ja z chęcią. - Objęła mnie w okół szyi.
-Teraz już z chęcią, a wcześniej muszę wracać. Według
starego powiedzenia pierwsze słowo do dziennika, drugi do śmietnika,
więc wracasz do siebie. - Odrzekłem z wrednym uśmieszkiem.
-Jesteś podły!
-Ta, ale nadal mnie obejmujesz.
-Pf. - Od razu przestała się na mnie wieszać. Odeszła i wzięła swoje zakupy i potem wrzuciła mi je na ręce. - To jak już wracam do siebie, to przydasz się na coś.
Odparła z tą irytującą pewnością siebie i pewnym krokiem ruszyła do
wyjścia. Poszedłem za nią. Gdy wyszliśmy, szliśmy kolo siebie, z czasem
Aisha złapała mnie za ręka. Dotarliśmy w końcu na miejsce. Oddałem jej
rzeczy, pocałowałem na pożegnanie i rozstaliśmy się.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz