poniedziałek, 1 września 2014

Wpis1 MM

Jak wcześniej pisałem, gdy skończyliśmy naszą pracę w terenie wróciliśmy do Peity. Ledwo weszliśmy do miasta i Alvar podbiegł do nas z pilnym listem, z Belder. Odebrałem go i przeczytałem. Po chwili zaśmiałem się i oddałem list w ręce Nydio.
- Za tydzień idziemy na wojnę. Mam nadzieję, że się cieszycie - oznajmiłem.
- Wojna? Ha, ha. Ale będzie ubaw - roześmiał się Innoke.
- To wracamy do Belder, ta? - zapytał znudzony Kelenthi.
Odwróciłem się w jego stronę i przytaknąłem. W skrócie zdałem raport Alvarowi o udanej misji i wróciliśmy do naszego byłego, rodzinnego (o ile mogę go tak nazwać) miasta.
Spokojnym korkiem kierowaliśmy się do siedziby belderskich wojowników. Gdy już weszliśmy zastaliśmy tłumy ludzi. Vanessa chyba wszystkich zmobilizowała. W ogóle nawet nie wiem, z kim ta pieprzona wojna jest. Weszliśmy na pierwsze piętro. Budynek jest dwupiętrowy o dużej przestrzeni. W środku śmiało można urządzać sobie walki, przynajmniej dla tych co walczą w zwarciu. Ochrona też jest tu na wysokim poziomie, chociaż zależy dla kogo, hah. Kazałem reszcie zaczekać, a sam z tutejszą strażą udaliśmy się do gabinetu pani dowódcy. Wpuścili mnie do środka i zamknęli za mną drzwi.
- Cieszę się, że już jesteś, Aldeger - odparła i wertowała w jakiś dokumentach.
- W końcu to było pilne wezwanie moja droga Vanesso. Nie mogłem tego zignorować - odparłem z nutką sarkazmu. Usiadłem wygodnie na fotelu i spoglądałem na kobietę. - Tak właściwie to z kim będzie wojna?
- Z Hamel. Myślałam, że napisałam o tym w liście.
Spojrzała na mnie zdenerwowana, a ja się zastanawiałem, czy faktycznie tam to było napisane. W sumie przeczytałem tylko początek, że jest wezwanie do wojska z powodu wojny, a dalsza część już mnie gówno obchodziła.
- Możliwe... wiesz, czytałem to zaraz po wykonaniu zadania w Peicie i mogło mi to umknąć.
- Stawiasz się do wojska, a  nawet nie wiesz z kim wojna się odbywa. Naprawdę jesteś gorszy od Adda. Przynajmniej on czytał do końca moje listy z zadaniami.
- Add? - Na samą wzmiankę o nim przeszedł mnie dreszcz. Podszedłem do Vanessy i oparłem się rękoma o jej biurko. - Będzie też walczyć?
- Tak.
Przez chwilę mi się przyglądała po czym zaśmiała się.
- Coś się tak zainteresował? Wyglądasz jakbyś dowiedział się o czymś bardzo ważnym.
- W rzeczy samej. Widzę nie wspominał ci o mnie i jeszcze jednym przyjacielu - odparłem i uśmiechnąłem się. Kobieta spojrzała na mnie i założyła ręce.
- Interesujące. Więc może opowiesz mi, kim on dla ciebie jest?
- Czy ja wiem... - odwróciłem się i oparłem o fotel, po czym dodałem: - Może sama go o to zapytaj jak już tu będzie.
Na tym temat rozmowy się zakończył i przeszliśmy do dyskusji odnośnie gwałtownego pogorszenia stosunków z Hamel.