Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
wtorek, 27 maja 2014
Aktualka
Obecnie jest pisany jeden z One Shotów - Widziałam anioła..., więc póki co wpisy z diary zostaną zawieszone. Jak niektórzy zauważyli cześć one shotów jest nieskończona, cóż... myślę, że kiedyś je dokończę. Zapewne brak dalszej weny na rozwinięcie i zakończenie daje się w znaki, jednak gdy tylko zostaną dokończone zostanie to napisane.
poniedziałek, 19 maja 2014
Wpis6 Oczami Adda
Powoli się ściemniało. Udaliśmy się do centrum Altery, by tam się bawić. Bawić, co... Kompletnie na głowę upadłem. Od kiedy to ja się takimi rzeczami zajmuje? Nie planowałem brać czynnego udziału. Zależało im tylko na mojej obecności, więc niech będzie. Przy okazji miałem trochę czasu przemyśleć kilka spraw i poznać mieszkańców. Nie przypuszczałem, że Pongosy są takie towarzyskie i skore do zabaw. Do tego mogłem poznać moich 'przyjaciół' od drugiej strony. Wiedziałem, że Aisha to typ imprezowicza, ale reszta mnie zaskoczyła. Najbardziej chyba nazoidki. Gdyby nie wiedza, iż są robotami to bym je pomylił z człowiekiem. Proto sama mówiła, że ich nie znam. Chyba miała racje. Co ja tak właściwie o nich wiem, skoro ciągle jestem zaskoczony ich zachowaniem? Czym one tak właściwie są? Wewnętrzna powłoka wskazuje na nazoida, ale na zewnątrz tego nie widać. Chociaż... z zgromadzonych informacji wiem, że są zbudowane i wewnątrz posiadają procesory, kable i inne. Skoro posiadają procesor to czemu reagują emocjonalnie i zachowują się tak samo w różnych sytuacjach? To jest właśnie to co jest zapisane na ich kodach, coś czego chce się dowiedzieć - sens i źródło ich życia. Jednak, dlaczego teraz nie potrafię bezlitośnie im zabrać to czego potrzebuje? Wcześniej dały mi część swoich kodów, ale to były kody odpowiedzialne za stan bojowy, nie emocjonalny. Może jeśli uda mi się zyskać większe zaufanie...
- Add - Z zamyśleń wyciągnęła mnie Apple, która usiadła obok mnie. Nawet się nie zorientowałem... - Nie chcesz dołączyć do reszty?
- Upadłaś na głowę? Nie bawią mnie takie rzeczy.
- To w takim razie co cię bawi?
Trafiła w sedno sprawy. Co mnie bawi? Poza zabijaniem i euforią podczas walki to chyba nic.
- Przeprowadzanie eksperymentów i badania. - Musiałem coś wymyślić, bo by mi spokoju nie dała.
- Ciekawe - odparła i po chwili namysłu dodała: - Przejdziemy się? Pokaże ci coś.
Spojrzałem na nią i niechętnie przystałem na jej propozycję. Oddaliliśmy się od reszty i szliśmy przez tutejsze lasy i fabryki. Nawet z takiej odległości było słychać muzykę, która z czasem ucichła i tylko powiew wiatru przerywał głuchą, wieczorną ciszę. Weszliśmy na wzgórze i wyżej po schodach, aż w końcu znaleźliśmy się na podeście, który był najwyżej położonym punktem w Alterze. Apple podeszła do samego końca, a ja za nią.
- Spójrz, stąd widać całe miasto.
Miała rację. Z tego miejsca było widać całą wyspę. Stąd oświetlone miasto wydawało się takie malutkie. Będę tu musiał przyjść kiedyś z rana i zobaczyć, jak wtedy wygląda krajobraz.
- I jak, podoba się? - spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Taa. Nie wiedziałem, że są tu takie miejsca.
- Lubię tu czasem przychodzić i rozmyślać - odparła i usiadła. - Jak ci się z nimi układa?
- Jakoś, nie narzekam.
- Ostatnio zauważyłam, że zaprzyjaźniłeś się z Arą.
- No jasne - usiadłem obok niej i spojrzałem w niebo. - Zawraca tylko głowę głupotami.
- Ale ją lubisz, prawda? - zapytała i się zaśmiała.
- Co cię tak bawi?
- Jestem zaskoczona, że dopuściłeś kogoś do siebie.
Dlaczego mam wrażenie, że zachowuje się jakby mnie znała lepiej niż ktokolwiek inny? Chyba, że czegoś chce ode mnie.
- Apple, pamiętasz jak wtedy do was przyszedłem w sprawię waszych skuterów? - Po tych słowach jej dobry humor minął i spuściła głowę. Spodziewałem się takiej reakcji, ale jeśli teraz jej nie przeproszę, to przez resztę życia będzie mnie to dręczyło. - Przepraszam... za to co wtedy powiedziałem.
Chwilę potem nazoidka spojrzała na mnie i delikatnie się uśmiechnęła. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do miasta.
Gdy tylko przyszliśmy Proto z pretensjami do mnie, gdzie się z Apple włóczyłem. No co za bezczelna nazoidka. Kiedyś ją utemperuje.
- Wydaje mi się, że jesteś zazdrosna, iż wole spędzać czas z Apple, a nie z tobą - odparłem i przytuliłem Apple do siebie, a ona była lekko zdenerwowana.
- Co ty sobie... WYOBRAŻASZ?! - krzyknęła Proto. Tak jak myślałem, zdenerwowana do maksymalnego stopnia. - Natychmiast ją puść!
- A co jeśli tego nie zrobię? Chociaż wiesz, myślałem, żeby ją bliżej poznać. - Uśmiechnąłem się wrednie do Proto, która kipiała z wściekłości. Dobrze, że reszta była zajęta tańczeniem, a nie przyglądaniem się sytuacji.
- Ty... zabiję cię, gdy tylko będę mieć okazję - syknęła i skierowała się w stronę Serca. Odsunąłem się od Apple i poprosiłem by porozmawiała z Proto. Nie chce mieć jej za wroga, ale ona robi wszystko żebym ją tak traktował. Cesarzowa zapewniała, że Nemesis mnie lubi, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
Tydzień później zakończył się czas trwania święta i ludzie teraz przygotowali się do innego święta - walentynki. Najbardziej idiotyczny dzień w całym roku. Wystarczy, że w grupie Elsworda biegają zakochani to jeszcze muszę w tym uczestniczyć. Mam nadzieję, że czarodziejka niczego nie wymyśli albo Ara. Można powiedzieć, że wszystko było normalne poza zachowaniem czarnowłosej.
- Add - Z zamyśleń wyciągnęła mnie Apple, która usiadła obok mnie. Nawet się nie zorientowałem... - Nie chcesz dołączyć do reszty?
- Upadłaś na głowę? Nie bawią mnie takie rzeczy.
- To w takim razie co cię bawi?
Trafiła w sedno sprawy. Co mnie bawi? Poza zabijaniem i euforią podczas walki to chyba nic.
- Przeprowadzanie eksperymentów i badania. - Musiałem coś wymyślić, bo by mi spokoju nie dała.
- Ciekawe - odparła i po chwili namysłu dodała: - Przejdziemy się? Pokaże ci coś.
Spojrzałem na nią i niechętnie przystałem na jej propozycję. Oddaliliśmy się od reszty i szliśmy przez tutejsze lasy i fabryki. Nawet z takiej odległości było słychać muzykę, która z czasem ucichła i tylko powiew wiatru przerywał głuchą, wieczorną ciszę. Weszliśmy na wzgórze i wyżej po schodach, aż w końcu znaleźliśmy się na podeście, który był najwyżej położonym punktem w Alterze. Apple podeszła do samego końca, a ja za nią.
- Spójrz, stąd widać całe miasto.
Miała rację. Z tego miejsca było widać całą wyspę. Stąd oświetlone miasto wydawało się takie malutkie. Będę tu musiał przyjść kiedyś z rana i zobaczyć, jak wtedy wygląda krajobraz.
- I jak, podoba się? - spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Taa. Nie wiedziałem, że są tu takie miejsca.
- Lubię tu czasem przychodzić i rozmyślać - odparła i usiadła. - Jak ci się z nimi układa?
- Jakoś, nie narzekam.
- Ostatnio zauważyłam, że zaprzyjaźniłeś się z Arą.
- No jasne - usiadłem obok niej i spojrzałem w niebo. - Zawraca tylko głowę głupotami.
- Ale ją lubisz, prawda? - zapytała i się zaśmiała.
- Co cię tak bawi?
- Jestem zaskoczona, że dopuściłeś kogoś do siebie.
Dlaczego mam wrażenie, że zachowuje się jakby mnie znała lepiej niż ktokolwiek inny? Chyba, że czegoś chce ode mnie.
- Apple, pamiętasz jak wtedy do was przyszedłem w sprawię waszych skuterów? - Po tych słowach jej dobry humor minął i spuściła głowę. Spodziewałem się takiej reakcji, ale jeśli teraz jej nie przeproszę, to przez resztę życia będzie mnie to dręczyło. - Przepraszam... za to co wtedy powiedziałem.
Chwilę potem nazoidka spojrzała na mnie i delikatnie się uśmiechnęła. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do miasta.
Gdy tylko przyszliśmy Proto z pretensjami do mnie, gdzie się z Apple włóczyłem. No co za bezczelna nazoidka. Kiedyś ją utemperuje.
- Wydaje mi się, że jesteś zazdrosna, iż wole spędzać czas z Apple, a nie z tobą - odparłem i przytuliłem Apple do siebie, a ona była lekko zdenerwowana.
- Co ty sobie... WYOBRAŻASZ?! - krzyknęła Proto. Tak jak myślałem, zdenerwowana do maksymalnego stopnia. - Natychmiast ją puść!
- A co jeśli tego nie zrobię? Chociaż wiesz, myślałem, żeby ją bliżej poznać. - Uśmiechnąłem się wrednie do Proto, która kipiała z wściekłości. Dobrze, że reszta była zajęta tańczeniem, a nie przyglądaniem się sytuacji.
- Ty... zabiję cię, gdy tylko będę mieć okazję - syknęła i skierowała się w stronę Serca. Odsunąłem się od Apple i poprosiłem by porozmawiała z Proto. Nie chce mieć jej za wroga, ale ona robi wszystko żebym ją tak traktował. Cesarzowa zapewniała, że Nemesis mnie lubi, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
Tydzień później zakończył się czas trwania święta i ludzie teraz przygotowali się do innego święta - walentynki. Najbardziej idiotyczny dzień w całym roku. Wystarczy, że w grupie Elsworda biegają zakochani to jeszcze muszę w tym uczestniczyć. Mam nadzieję, że czarodziejka niczego nie wymyśli albo Ara. Można powiedzieć, że wszystko było normalne poza zachowaniem czarnowłosej.
piątek, 9 maja 2014
Wpis5 Oczami Adda
Altera podobnie jak inne miasta była wystrojona na czas trwania święta koegzystencji. Skierowaliśmy się od razu do miejsca pobytu nazoidek. Gdy dotarliśmy na miejsce, strażnicy Serca eskortowali nas do głównego pomieszczenia. Byłem tu już kilka razy, więc żadnego wrażenia na mnie nie robi wnętrze budynku, ale oni to zupełnie inna bajka. Rozglądali się i podziwiali wszystko co wpadło im w oko. Co chwile jakieś wzdychania, okrzyki, śmiechy. Najgorsze w tym wszystkim, że Ara cały czas znęcała się nad moim ramieniem. Nie wiem co ona sobie myśli, ale jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie ja sprowadzić na ziemię.
Dotarliśmy do głównej sali, w której nazoidki nas przywitały. Były zdziwione moją obecnością i Rena szybko wytłumaczyła, dlaczego z nimi jestem. Proto krzywo spojrzała i przeszła do omawiania tego, czego chciały nam pokazać. Nasod Core - tak nazywa się ich nowa zabawka. Prowadząc nas dalej nazoidka zapoznawała nas z nowym urządzeniem i możliwościami. Przeszliśmy do osobnego pomieszczenia, w którym znajdował się rdzeń. Apple wzięła ze sobą przedmiot i zademonstrowała nam do czego jest zdolny. Proto tylko dopowiadała, dlaczego właśnie skupiły się na defensywie. Głównie do tego jest przeznaczony, ale laser przy atakach nazoidek do słabych nie należy. Dobrym pomysłem było wprowadzenie tarczy. Co prawda ich rasa należy do wytrzymałych, ale one mają już swoje lata, haha. Przy większej bitwie się rozlecą jeśli nie wykonywały konserwacji.
Gdy skończyły nam przedstawiać Nasod Core, Apple spojrzała w naszą stronę i zapytała:
- Może wybierzemy się na obchody święta koegzystencji?
- Z chęcią się przejdziemy - wyskoczyła Rena klaszcząc w dłonie. Spojrzała na nas z uśmiechem i dodała: - W końcu wybierzemy się tam wszyscy razem.
Nie interesowało mnie to i najlepiej będzie szybko się stąd ulotnić, ale zanim to...
- To my pójdziemy się przebrać i możemy iść.
Oznajmiła Apple i razem z Proto skierowały się do wyjścia. Nim wyszły zapytałem Proto, czy mogę przejrzeć pliki ich nowej zabawki.
- Jest na tym drugim komputerze. Tylko niczego nie wgrywaj! - Ostrzegła mnie po czym zmierzyła lodowatym spojrzeniem i wyszły z Apple.
Co za zbuntowany nazoid. Nim podszedłem do komputera Ara ponownie się przykleiła i pytała co zamierzam zrobić. Pytała o to, czy pójdę razem z nimi. Nie odpowiedziałem nic tylko zabrałem się za przeglądanie plików z Core. Od razu się zorientowałem, że nie ma wgranego systemu zabezpieczeń. One są głupie czy co? Pierwszy lepszy informatyk wykradnie im wszystkie dane. Pozwoliłem sobie zainstalować zabezpieczenia, których sam używam. Oczywiście w złym momencie wróciły nazoidki, bo jeszcze nie skończył instalować. Proto od razu się zorientowała, że coś grzebie w systemie i od razu z krzykiem, co ja wyprawiam. Na szczęście w momencie gdy do mnie podeszła system zabezpieczeń się odezwał, iż został pomyślenie zainstalowany. Zmierzyłem ją wzrokiem. Miała na sobie te wieśniackie ciuchy, które się dostawało. Chyba wybuchnę śmiechem, bo jej mina do tego tworzyły niezapomniany widok. Na wolnej kartce zapisałem im hasło i oparłem się o stół.
- Apple, mówiłaś, że zainstalujesz system zabezpieczeń. Gdzie on był? - Jej słowa były przepełnione złością i rozwścieczeniem. Przez chwilę myślałem, że zaraz wszystkich tu pozabija. Cesarzowa była w niezręcznej sytuacji i tylko pokornie spuściła głowę.
- Zapomniałam o nim. Przepraszam Proto. - Cichy i drżący głosik. Nie wiedziałem, że to Proto jest tu liderem, ale cóż silna osobowość zawsze nadaje się na takie stanowisko, a jej tego nie brakuje.
- Zacznij w końcu skupiać się na swojej pracy! - krzyknęła do niej i z złością skierowała się do reszty zostawiając Apple samą. To był pierwszy i pewnie ostatni raz, gdy widziałem ją w tak lichym stanie. Wyglądała jak człowiek, który odniósł porażkę.
- To do ciebie niepodobne Apple. Co się z tobą dzieje? - zapytałem i podszedłem do niej. Prawą dłonią złapała swoje lewe ramię i starała się powstrzymywać od płaczu. Przynajmniej tak mi się wydawało.
- Jestem chyba już zbyt stara.
- Swoje lata to ty pewnie już masz, ale przynajmniej zachowuj się jak kiedyś, bo zaczynam się zastanawiać, jakim prawem zwą cię cesarzową, jak tak wrażliwie reagujesz na słowa innych. - Apple westchnęła i spojrzała na mnie.
- Jestem zbyt miła dla innych i nie chce by cierpieli, dlatego widok osób, które cierpią mnie boli. Proto miała rację i jej zachowanie pokazuje jej troskę o mnie.
- Ach tak? - rzuciłem obojętnie i skierowałem się w stronę reszty. Chwilę potem, razem z Apple szliśmy do reszty.
- Kiedyś zrozumiesz - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
Raczej w to wątpię, ale niech jej będzie.
Dotarliśmy do głównej sali, w której nazoidki nas przywitały. Były zdziwione moją obecnością i Rena szybko wytłumaczyła, dlaczego z nimi jestem. Proto krzywo spojrzała i przeszła do omawiania tego, czego chciały nam pokazać. Nasod Core - tak nazywa się ich nowa zabawka. Prowadząc nas dalej nazoidka zapoznawała nas z nowym urządzeniem i możliwościami. Przeszliśmy do osobnego pomieszczenia, w którym znajdował się rdzeń. Apple wzięła ze sobą przedmiot i zademonstrowała nam do czego jest zdolny. Proto tylko dopowiadała, dlaczego właśnie skupiły się na defensywie. Głównie do tego jest przeznaczony, ale laser przy atakach nazoidek do słabych nie należy. Dobrym pomysłem było wprowadzenie tarczy. Co prawda ich rasa należy do wytrzymałych, ale one mają już swoje lata, haha. Przy większej bitwie się rozlecą jeśli nie wykonywały konserwacji.
Gdy skończyły nam przedstawiać Nasod Core, Apple spojrzała w naszą stronę i zapytała:
- Może wybierzemy się na obchody święta koegzystencji?
- Z chęcią się przejdziemy - wyskoczyła Rena klaszcząc w dłonie. Spojrzała na nas z uśmiechem i dodała: - W końcu wybierzemy się tam wszyscy razem.
Nie interesowało mnie to i najlepiej będzie szybko się stąd ulotnić, ale zanim to...
- To my pójdziemy się przebrać i możemy iść.
Oznajmiła Apple i razem z Proto skierowały się do wyjścia. Nim wyszły zapytałem Proto, czy mogę przejrzeć pliki ich nowej zabawki.
- Jest na tym drugim komputerze. Tylko niczego nie wgrywaj! - Ostrzegła mnie po czym zmierzyła lodowatym spojrzeniem i wyszły z Apple.
Co za zbuntowany nazoid. Nim podszedłem do komputera Ara ponownie się przykleiła i pytała co zamierzam zrobić. Pytała o to, czy pójdę razem z nimi. Nie odpowiedziałem nic tylko zabrałem się za przeglądanie plików z Core. Od razu się zorientowałem, że nie ma wgranego systemu zabezpieczeń. One są głupie czy co? Pierwszy lepszy informatyk wykradnie im wszystkie dane. Pozwoliłem sobie zainstalować zabezpieczenia, których sam używam. Oczywiście w złym momencie wróciły nazoidki, bo jeszcze nie skończył instalować. Proto od razu się zorientowała, że coś grzebie w systemie i od razu z krzykiem, co ja wyprawiam. Na szczęście w momencie gdy do mnie podeszła system zabezpieczeń się odezwał, iż został pomyślenie zainstalowany. Zmierzyłem ją wzrokiem. Miała na sobie te wieśniackie ciuchy, które się dostawało. Chyba wybuchnę śmiechem, bo jej mina do tego tworzyły niezapomniany widok. Na wolnej kartce zapisałem im hasło i oparłem się o stół.
- Apple, mówiłaś, że zainstalujesz system zabezpieczeń. Gdzie on był? - Jej słowa były przepełnione złością i rozwścieczeniem. Przez chwilę myślałem, że zaraz wszystkich tu pozabija. Cesarzowa była w niezręcznej sytuacji i tylko pokornie spuściła głowę.
- Zapomniałam o nim. Przepraszam Proto. - Cichy i drżący głosik. Nie wiedziałem, że to Proto jest tu liderem, ale cóż silna osobowość zawsze nadaje się na takie stanowisko, a jej tego nie brakuje.
- Zacznij w końcu skupiać się na swojej pracy! - krzyknęła do niej i z złością skierowała się do reszty zostawiając Apple samą. To był pierwszy i pewnie ostatni raz, gdy widziałem ją w tak lichym stanie. Wyglądała jak człowiek, który odniósł porażkę.
- To do ciebie niepodobne Apple. Co się z tobą dzieje? - zapytałem i podszedłem do niej. Prawą dłonią złapała swoje lewe ramię i starała się powstrzymywać od płaczu. Przynajmniej tak mi się wydawało.
- Jestem chyba już zbyt stara.
- Swoje lata to ty pewnie już masz, ale przynajmniej zachowuj się jak kiedyś, bo zaczynam się zastanawiać, jakim prawem zwą cię cesarzową, jak tak wrażliwie reagujesz na słowa innych. - Apple westchnęła i spojrzała na mnie.
- Jestem zbyt miła dla innych i nie chce by cierpieli, dlatego widok osób, które cierpią mnie boli. Proto miała rację i jej zachowanie pokazuje jej troskę o mnie.
- Ach tak? - rzuciłem obojętnie i skierowałem się w stronę reszty. Chwilę potem, razem z Apple szliśmy do reszty.
- Kiedyś zrozumiesz - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
Raczej w to wątpię, ale niech jej będzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)