piątek, 9 maja 2014

Wpis5 Oczami Adda

Altera podobnie jak inne miasta była wystrojona na czas trwania święta koegzystencji. Skierowaliśmy się od razu do miejsca pobytu nazoidek. Gdy dotarliśmy na miejsce, strażnicy Serca eskortowali nas do głównego pomieszczenia. Byłem tu już kilka razy, więc żadnego wrażenia na mnie nie robi wnętrze budynku, ale oni to zupełnie inna bajka. Rozglądali się i podziwiali wszystko co wpadło im w oko. Co chwile jakieś wzdychania, okrzyki, śmiechy. Najgorsze w tym wszystkim, że Ara cały czas znęcała się nad moim ramieniem. Nie wiem co ona sobie myśli, ale jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie ja sprowadzić na ziemię.

Dotarliśmy do głównej sali, w której nazoidki nas przywitały. Były zdziwione moją obecnością i Rena szybko wytłumaczyła, dlaczego z nimi jestem. Proto krzywo spojrzała i przeszła do omawiania tego, czego chciały nam pokazać. Nasod Core - tak nazywa się ich nowa zabawka. Prowadząc nas dalej nazoidka zapoznawała nas z nowym urządzeniem i możliwościami. Przeszliśmy do osobnego pomieszczenia, w którym znajdował się rdzeń. Apple wzięła ze sobą przedmiot i zademonstrowała nam do czego jest zdolny. Proto tylko dopowiadała, dlaczego właśnie skupiły się na defensywie. Głównie do tego jest przeznaczony, ale laser przy atakach nazoidek do słabych nie należy. Dobrym pomysłem było wprowadzenie tarczy. Co prawda ich rasa należy do wytrzymałych, ale one mają już swoje lata, haha. Przy większej bitwie się rozlecą jeśli nie wykonywały konserwacji.

Gdy skończyły nam przedstawiać Nasod Core, Apple spojrzała w naszą stronę i zapytała:
- Może wybierzemy się na obchody święta koegzystencji?
- Z chęcią się przejdziemy - wyskoczyła Rena klaszcząc w dłonie. Spojrzała na nas z uśmiechem i dodała: - W końcu wybierzemy się tam wszyscy razem.
Nie interesowało mnie to i najlepiej będzie szybko się stąd ulotnić, ale zanim to...
- To my pójdziemy się przebrać i możemy iść.
Oznajmiła Apple i razem z Proto skierowały się do wyjścia. Nim wyszły zapytałem Proto, czy mogę przejrzeć pliki ich nowej zabawki.
- Jest na tym drugim komputerze. Tylko niczego nie wgrywaj! - Ostrzegła mnie po czym zmierzyła lodowatym spojrzeniem i wyszły z Apple.

Co za zbuntowany nazoid. Nim podszedłem do komputera Ara ponownie się przykleiła i pytała co zamierzam zrobić. Pytała o to, czy pójdę razem z nimi. Nie odpowiedziałem nic tylko zabrałem się za przeglądanie plików z Core. Od razu się zorientowałem, że nie ma wgranego systemu zabezpieczeń. One są głupie czy co? Pierwszy lepszy informatyk wykradnie im wszystkie dane. Pozwoliłem sobie zainstalować zabezpieczenia, których sam używam. Oczywiście w złym momencie wróciły nazoidki, bo jeszcze nie skończył instalować. Proto od razu się zorientowała, że coś grzebie w systemie i od razu z krzykiem, co ja wyprawiam. Na szczęście w momencie gdy do mnie podeszła system zabezpieczeń się odezwał, iż został pomyślenie zainstalowany. Zmierzyłem ją wzrokiem. Miała na sobie te wieśniackie ciuchy, które się dostawało. Chyba wybuchnę śmiechem, bo jej mina do tego tworzyły niezapomniany widok. Na wolnej kartce zapisałem im hasło i oparłem się o stół.
- Apple, mówiłaś, że zainstalujesz system zabezpieczeń. Gdzie on był? - Jej słowa były przepełnione złością i rozwścieczeniem. Przez chwilę myślałem, że zaraz wszystkich tu pozabija. Cesarzowa była w niezręcznej sytuacji i tylko pokornie spuściła głowę.
- Zapomniałam o nim. Przepraszam Proto. - Cichy i drżący głosik. Nie wiedziałem, że to Proto jest tu liderem, ale cóż silna osobowość zawsze nadaje się na takie stanowisko, a jej tego nie brakuje.
- Zacznij w końcu skupiać się na swojej pracy! - krzyknęła do niej i z złością skierowała się do reszty zostawiając Apple samą. To był pierwszy i pewnie ostatni raz, gdy widziałem ją w tak lichym stanie. Wyglądała jak człowiek, który odniósł porażkę.
- To do ciebie niepodobne Apple. Co się z tobą dzieje? - zapytałem i podszedłem do niej. Prawą dłonią złapała swoje lewe ramię i starała się powstrzymywać od płaczu. Przynajmniej tak mi się wydawało.
- Jestem chyba już zbyt stara.
- Swoje lata to ty pewnie już masz, ale przynajmniej zachowuj się jak kiedyś, bo zaczynam się zastanawiać, jakim prawem zwą cię cesarzową, jak tak wrażliwie reagujesz na słowa innych. - Apple westchnęła i spojrzała na mnie.
- Jestem zbyt miła dla innych i nie chce by cierpieli, dlatego widok osób, które cierpią mnie boli. Proto miała rację i jej zachowanie pokazuje jej troskę o mnie.
- Ach tak? - rzuciłem obojętnie i skierowałem się w stronę reszty. Chwilę potem, razem z Apple szliśmy do reszty.
- Kiedyś zrozumiesz - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
Raczej w to wątpię, ale niech jej będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz