Każdy z nas przeżył kiedyś dziwne zjawisko. Wtedy mówimy
sobie, że to był przypadek i więcej się nie powtórzy. Jednak zjawisko, które
zdarza się w Belder, na ulicy Pokoju nie zalicza się do przypadków.
Co dwa lata, o godzinie drugiej pięćdziesiąt trzy w nocy,
lampy przestają świecić. Nastaje mrok, który obejmuje całą ulicę. Wtedy pojawia
się biała mgła i słychać lament kobiety. Po kilkunastu minutach słychać krzyk i
odgłosy jakby ktoś był rozcinany. Gdy słońce wstaje wszystko znika, a na ulicy
leży zmasakrowane ciało człowieka. Straż Belder nie była w stanie ustalić, co
się stało, jak do tego doszło i kto był sprawcą. Gdy pytali mieszkańców tego
miasta, czy coś wiedzą, każdy odpowiadał, że spał wtedy i nic nie wiedzą.
Sprawa ciągnęła się i ciągnęła, aż dotarła do uszu grupy Poszukiwaczy Eldrytu.
Osobiście chcieli zbadać te dziwne zjawisko, które się powtarza i nie ma nigdy
żadnych świadków.
Minęły następne dwa lata, gdy na zegarze zaczynała wybijać godzina druga pięćdziesiąt trzy w nocy. Grupa Poszukiwaczy Eldrytu stała daleko od poprzedniego
miejsca zdarzenia i obserwowała to miejsce. Gdy wybiła dana godzina, ponownie
lampy zgasły, całą ulicę otuliła mgła oraz mrok i słychać było lament kobiety.
Każdy był czujny i czekał na to, co wydarzy się dalej. Wtedy jakiś pijany
mieszkaniec wyszedł przed drzwi, prosto na ulicę i zaczął wydzierać się by
kobieta zamilkła. Kilka chwil później, w oddali, pojawił się cień postaci. Nie
mówił nic, tylko stał. Pijany facet podszedł do niego i coś tam do niego mówił.
Po kilku chwilach rozległ się przeraźliwy krzyk i odgłosy cięć. Obserwatorzy
zjawiska szybko pobiegli na miejsce zdarzenia. Jednak jedyne co ujrzeli, to
zmasakrowane ciało mężczyzny, krew dookoła i napis ‘żałośni ludzie’. Lament kobiety
minął dopiero, gdy wstało słońce. Tak samo mgła znikła, a lampy się zaświeciły.
Nie wiedzieli z czym mają do czynienia i jak rozwiązać tę
dziwną zagadkę. Myśleli nad nią każdego dnia i każdej nocy. Szukali wskazówek.
Analizowali krok po kroku wszystkie zgromadzone informacje. Zależało im choćby
na małej wskazówce. Za pierwszym razem ofiarą była młoda kobieta, która wracała
od koleżanki. Drugą ofiarą był mężczyzna w średnim wieku. Nie było żadnego
związku z ofiarami.
Dwa lata znowu minęły. Dzień przed zdarzeniem, władze
Belder poprosili ludzi tej ulicy by nie wychodzili z domów. Tak też zrobili i
nadeszła znowu ta godzina. Zjawiska takie jak poprzednio się wydarzyły. Lament
kobiety trwał i trwał. Cień postaci, która była ostatnio nie zjawiła się. Nie
działo się nic, aż do samego rana. Udało im się uniknąć ofiar, jednak grupa
Elsworda nie wiedziała z czym mają do czynienia. Obyło się bez ofiar, dlaczego?
Dlaczego postać, która wcześniej zarżnęła dwóch ludzi teraz nie pojawiła się?
Czy to ma związek z przebywaniem na ulicy podczas tego zjawiska? Te pytania
nurtowały naszych detektywów i chcieli dowiedzieć się dlaczego tak jest.
Postanowili, iż za dwa lata zrobią pewien eksperyment. Eksperyment miał polegać
na tym, że dadzą wabika i zobaczą co się stanie. Wabikiem miała być osoba,
która została skazana już na śmierć lub dożywotni żywot w więzieniu.
Dwa lata minęły. Dzień się zbliżał. Poszukiwacze Eldrytu
mieli do dyspozycji dwóch skazańców. Wytłumaczyli im, co mają robić i czekali
aż nadejdzie noc. Punkt druga pięćdziesiąt trzy w nocy. Znowu lampy gasną,
pojawia się mgła i lament kobiety. Wabiki weszły w mgłę. Przed nimi ukazał się
cień postaci. Podeszła do nich bliżej i znowu rozległ się krzyk i odgłosy
rozcinania osoby. Gdy tylko nasi bohaterowie usłyszeli krzyki, przybiegli na
miejsce i dostrzegli zmasakrowane ciało jednego z skazańców, napis, który
pojawiał się przy poprzednim morderstwie, a drugi siedział w szoku, przed jego
ciałem. Żył, ale nie był w stanie nic powiedzieć.
Kilka dni minęło od tego zdarzenia. Świadek, jedyny
świadek tej masakry już doszedł do siebie i szło z nim porozmawiać. Gdy Rena go
przesłuchiwała dowiedziała się sporo ciekawych rzeczy. Cień który do nich
podszedł, nie był demonem, ani człowiekiem. Miał na sobie czarny, poniszczony i
stary płaszcz. W ręku trzymał kosę, a na dłoniach miał rękawiczki. Nie słyszeli
żadnych odgłosów śmiechu, oddechu czy czegokolwiek. Nie widzieli jego twarzy, a
gdy jego zmarły kolega ściągnął mu kaptur nie było widać nic. Pusta przestrzeń,
jakby był duchem. Wtedy właśnie, ten duch zaczął brutalnie masakrować ciało jego
przyjaciela, a on sam przewrócił się i
patrzał na to wszystko. Gdy masakra dobiegła końca, palcem napisał napis
‘żałośni ludzie’ i zniknął w mroku.
Gdy tylko Rena przekazała zeznania skazańca reszcie,
zastanawiali się, czemu zostawił go przy życiu. Aisha postanowiła poszukać
informacji tej ulicy w historii. Możliwe, że wydarzenie z przeszłości wywiera
taki wpływ na te zjawiska.
Aisha studiowała książki historii, archiwa i inne
ważniejsze dokumenty związane z tą ulicą. Znalazła pewną dość istotną informację
o tej ulicy. Zabrała papiery, książkę i zwołała przyjaciół. Siedząc razem
wspólnie, zaczęła im opowiadać czego się dowiedziała. Kilkadziesiąt lat temu, w
centrum ulicy Pokoju miało miejsce okrutne zdarzenie. Podczas obrony Belder,
demony wtargnęły na tę ulicę i napotkali młodą kobietę. Nie była zwykłą
kobietą. Była czarodziejką, która obcowała z mrokiem, jednak po pewnym
incydencie zaprzestała bycia czarownicą. Demony stanęły dookoła niej i powoli
zaczęły ją atakować na przemian, niemal torturując. Demony przepędziła jej
siostra. Kobieta, która ledwo żyła uśmiechała się do swojej siostry, a ona sama
prosiła innych o pomoc. Nie otrzymała jej i usłyszała od dowódcy oddziału
stacjonującego tam, że nie ma potrzeby ratowania czarownicy. Kobieta bardzo przeżyła śmierć swojej siostry.
Od tamtego wydarzenia nie wychodziła z domu.
Po tej opowieści, Elsword nagle wpadł na myśl by
sprawdzić, czy ofiary nie były czasem członkami straży Belder. Przeglądając
dane osobowe ofiar wynikało z tego, że cała trójka należała do straży Belder.
Natomiast skazany, co przeżył nie poszedł do wojska, tylko prowadził rozpustne
życie. Wszystko zaczynało łączyć się w całość, tylko jedną rzecz musieli
sprawdzić. Czy nadal żyje siostra tamtej zmarłej czarownicy.
Udali się do jej domu. Zapukali i po chwili drzwi się
same otwarły. Domek był niewielki, oświetlony był świecami i był w staromodnym
stylu średniowiecza zagospodarowany. Na bujanym krześle siedziała kobieta, w
podeszłym wieku. Zapytała ich, po co przyszli. Rena, jako że jest najstarsza z
wszystkich przeprosiła ją wpierw za najście i zapytała, czy coś wie na temat
morderstw. Babcia pokręciła głową na znak, że nic nie wie. Raven zapytał, czy
mógłby rozejrzeć się po mieszkaniu. Staruszka nie miała nic przeciwko i
życzliwie się do nich odnosiła. Gdy Raven był zajęty rozglądaniem się, Aisha
zapytała staruszkę o jej siostrę – Alisę. Na to imię, staruszka jakby ożyła i
wypowiedziała je sama do siebie. Łza spłynęła po jej policzku. Zaczęła
opowiadać o Alisie i na koniec dodała, że szkoda jej było dziecka które ona
nosiła. Wtedy wmurowało wszystkich. Czarownica, która zginęła była w ciąży. Gdy
zapytali się o imię ojca tego dziecka, pokręciła głową na znak, że nic nie wie.
Grupa Elsworda miała kolejne informację. Wiedzieli już
dość sporo, więc zaczęli przygotowywać się do następnego zjawiska, które będzie
za dwa lata.
Wszystko powtarzało się tak samo. Tym razem, ekipa
Elsworda postanowiła na wabika dać osobę, co nie ma nic wspólnego z strażą
Belder. Była to młoda mieszkanka miasta. Wyszła na ulicę i pojawił się przy
niej cień. Stali naprzeciwko siebie. Dziewczyna zapytała się, kim jest. Nie
dostała odpowiedzi. Ponownie zapytała, dlaczego to robi. Nie uzyskała
odpowiedzi. Nożykiem rozcięła sobie dłoń i krople krwi znalazły się na ziemi.
Cień podszedł i palcem dotknął krwi i zaczął coś mazać po ziemi. Młoda
dziewczyna rozmawiała z cieniem do rana. Gdy wszystko znikło, Elsword i reszta
zaczęli czytać i pytać się jej, o czym rozmawiała z zjawą. Nazywa się Elisa,
czyli jest to dziewczyna. Kim jest? Odpisała nikim. Pytając dalej czemu to robi
odpisała zemsta, pytając dalej kto jest jej rodzicami napisała Alis i Roger.
Ponownie zapytała, dlaczego nie ma formy fizycznej. Odpisała, że jest bytem
magicznym i nie posiada ciała, ale duszę tak.
Po przeczytaniu tego, ekipa Elsworda wiedziała z kim mają
do czynienia. Z dzieckiem narodzonym z magii Alisy. Skoro pisała, że to zemsta
to pomyśleli, że mści się za śmierć matki i brak otrzymanej wtedy pomocy. Z
tymi informacjami udali się do oddziału straży Belder i przekazali co wiedzą.
By uniknąć niepotrzebnych ofiar, zarządzili by nikt kto należy do straży Belder
nie pojawiał się tego dnia i o tej godzinie na ulicy Pokoju.
END~
END~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz