One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła

Postacie: EM - Anemeka, TT - Seiru, LP - Add, MM - Aseril, RS - Amhil, CN - Nymph, BH - Naevia, GA - Rena

- Spotkałaś anioła, ta? - zapytał z niedowierzaniem Amhil.
- No przecież ci mówiłam kretynie! - krzyknęła Anemeka do chłopaka.
- Anioły nie istnieją...
Czerwonowłosy chłopak nie dokończył zadania, a już czarodziejka mu przeszkodziła upierając się, że istnieją.
- Może to po prostu ktoś, kto miał zbroję anioła? - zapytał Seiru, który z drugiego końca pokoju słyszał ich rozmowę.
- No, nie wiem... albo zaraz. NIE! ON LATAŁ NA SWOICH CZARNYCH SKRZYDŁACH!!! - zbulwersowana Anemeka ponownie krzyknęła.
- No, już, spokojnie - do pokoju weszła Naevia, siostra Amhila, która przechodząc słyszała krzyki z salonu. Podeszła do czarodziejki i pokazała jej zdjęcia wszystkich wzorów zbroi anioła w zależności od profesji wojownika, po czym zapytała: - Któryś z nich pasuje do tego, którego widziałaś?
Czarodziejka chwilę przyglądała się zdjęciom, jednak żaden z nich nie odpowiadał temtemu wizerunkowi. Wtedy zorientowała się, że tego, którego widziała miał taką samą broń jak Add. Naevia od razu powiedziała, że białowłosy nie posiada takiej zbroi, jednak Anemeka i tak chciała go o to zapytać. Wybiegła z salonu i skierowała się w stronę schodów prowadzących na górę, do ich pokoi. Energicznie otworzyła drzwi do pokoju Adda. Chłopak spojrzał na nią kątem oka zza monitora.
- Add! Czy ty... - Zrobiła kilka kroków w przód i potknęła się o coś. Runęła jak długa na podłodze.
- Co ja? Puka się, wiesz? - odparł pogardliwie i przyglądał się leżącej Anemece. Czarodziejka powoli pozbierała się i usiadła na panelach.
- Czy ty masz zbroje upadłego anioła? - zapytała i poprawiła grzywkę.
- Nie? Nawet tego na rynku nie ma. Skąd ci to przyszło do głowy?
- Bo! - krzyknęła i energicznie wstała z podłogi i dodała: - Spotkałam kogoś w tym komplecie!
Add popatrzył na nią jak na idiotkę, a ona zauważywszy jego wyraz twarzy zmarszczyła brwi i założyła ręce.
- Więc - zaczął chłopak - widziałaś faceta, który posługuje się Dynamo w zbroi Devila, ta?
Czarodziejka kiwnęła głową.
Zbroja Devila, co? Tss, tylko jeden debil może paradować w ekwipunku, którego nie ma na sprzedaż.
Add chwilę się zamyślił. Czarodziejka dostrzegła, iż nad czymś myśli. Zapytała, czy coś wie. Naukowiec machnął tylko ręką i odparł, że nie i ma się wynosić z jego pokoju. Anemeka przeczuwała, że coś wie, ale nie chciała mu się sprzeciwiać. Wyszła z pokoju i zeszła na dół, do salonu. Tam siedziała reszta. Naevia zapytała, czy się czegoś dowiedziała. Czarodziejka pokręciła głową i bezradnie klapnęła na fotel. Zastanawiała się, kim jest jej wybawca.

Powoli zbliżała się noc. Anemeka usiadła przed biurkiem i z szuflady wyciągnęła swój pamiętnik. Dorwała długopis, otworzyła na wolnych kartkach i zaczęła pisać.
Drogi pamiętniczku, dziś otarłam się o śmierć. Myślałam, że zginę, gdy nagle zostałam uratowana przez tajemniczą osobę. Ale zacznę od początku.
Wracałam z misji, wszystko wydawało się normalne. Było już późno w nocy i wtedy, w centrum parku zostałam otoczona przez kilku mężczyzn. Znałam ich, byli to wojownicy z Belder. Chcieli żebym z nimi poszła. Nie chciałam nigdzie z nimi iść i odmówiłam. Wtedy dwójka z nich złapała mnie za ramiona, a trzeci z nich zatkał mi usta szmatką. Nie wiedziałam czego chcą, jedynie się domyślałam. Gdy już mieli mnie zabierać pojawił się on - anioł o czarnych skrzydłach i zbroi. Siedział na pobliskiej latarni i obserwował całe to zdarzenie. Blask księżyca oświetlał jego twarz. Dostrzegłam uśmiech i tylko to. Oczy miał zasłonięte przez akcesorium. Nie mówił nic tylko zeskoczył z latarni i spokojnie opadał na ziemię. Mężczyźni, którzy mnie zaatakowali puścili mnie i dobrali swoich mieczy. Tajemnicza osoba szła w naszym kierunku. Wyglądał na bardzo pewnego siebie. Wojownicy ostrzegali i grozili mu, jednak on nie zwracał uwagi na ich słowa. Napastnicy tracili pewność siebie i cofali się do tyłu - z dala od tajemniczej osoby. Gdy stanął blisko nas odparł spokojnie, że mają opuścić to miejsce. Głos miał spokojny i przyjazny. Nie wiem czemu, ale mężczyźni go posłuchali. Wzrokiem ich odprowadziłam i nie zorientowałam się, że mój wybawca był tak blisko mnie. Delikatnie mnie objął i zapytał, czy zrobili mi krzywdę. Nie byłam w stanie wydusić z siebie ani słowa. Byłam przerażona tym wszystkim. Pokręciłam tylko głową na znak, że wszystko ze mną w porządku. Wtedy on wziął mnie na ręce i wzbił się w powietrze, kierując się w stronę mojego i moich przyjaciół mieszkania. Czułam się bezpieczna przy nim. Przyglądałam mu się przez chwilę. Cerę miał jasną i spokojny wyraz twarzy. Chciałam się dowiedzieć, jakie ma spojrzenie. Z czasem chłopak zorientował się, że go obserwuje. Zapytał, czy widzę w nim coś dziwnego. Od razu wypaliłam, że nie i wbiłam wzrok w krajobraz. Było mi trochę głupio, jednak on nie brał zbytnio tego do siebie. Gdy tylko znaleźliśmy się przed domem zapytał, gdzie znajduje się mój pokój. Wskazałam ten, w którym były otwarte okna. Podleciał i delikatnie wylądował w pomieszczeniu. Podszedł do łóżka i mnie położył. Nim odszedł powiedział, bym zapomniała o tym co widziałam. Skierował się do balkonu i miał już odejść. Zapytałam go o imię, jednak mi nie odpowiedział. Dopiero, gdy rozpostarł swoje skrzydła odparł, iż Upadły Anioł wystarczy. Odleciał, a ja nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Kolejnego dnia, czyli dziś opowiedziałam reszcie o tym, co mi się przydarzyło. Bez względu na wszystko dowiem się, kim on jest.

Minęło kilka dni od tego wydarzenia. Anemeka ciągle mówiła o nim, a Adda zaczęło to powoli irytować. Miał podejrzenia do osoby, która może być w posiadaniu Devila. Udał się do pałacu, w którym mieszkał jego przyjaciel po fachu. Pochodził z bogatej rodziny.
Jak zwykle białowłosego serdecznie przyjęto i lokaj skierował go do swojego pana - Aserila. Chłopak w przeciwieństwie do Adda jest bardzo uprzejmy i życzliwy. Tak go wychowano i nawyki mu zostały. Jednak tylko nieliczni mogą poznać chłopaka od drugiej strony. Podobno jest wtedy bardziej brutalny i podły niż białowłosy. Podczas drogi służący wspominał, że jego pan teraz nad czymś pracuje. Add odparł, że nie zajmie mu dużo czasu. Po kilu minutach dotarli do celu. Jak zwykle Aseril był otoczony przez monitory i klawiatury dotykowe. Do tego Apokalipsa, która latała z jednego miejsca do drugiego.
- Panie Aseril. Ma pan gościa. - Na słowa lokaja chłopak się odwrócił. Gdy dostrzegł Adda, uśmiechnął się i kazał ich zostawić samych.
- Co cię tu sprowadza, Add? - odparł i zamknął wszystkie monitory. Białowłosy zrobił kilka kroków do przodu i usiadł na blacie stołu.
- Jesteś w posiadaniu Devila?
- Devila powiadasz... - chwilę się zamyślił, po czym wstał i dodał: - Jestem. Kilka dni temu go sprawdzałem.
- Tego dnia pomogłeś pewnej dziewczynie, prawda?
- Tsa, kilku facetów się do niej dobierało...
- I teraz ma bzika na twoim punkcie - zakończył sztywno Add i spojrzał na Aserila. Czarnowłosy był lekko zszokowany tym co usłyszał.
- Co masz na myśli? - zapytał, a jego wyraz twarzy zmienił się na poważną.
- Gada dzień w dzień o tobie i postanowiła dowiedzieć się, kim jesteś. Następnym razem zastanów się co robisz kretynie - odparł zirytowany Add i zeskoczył z stołu.
- Ach, więc to tak... - Aseril usiadł na krześle i założył ręce. Nastała chwila ciszy.
- Co zamierzasz z nią zrobić?
- Hm? Aaa, ta czarodziejka... pomyślmy - chwilę się zastanowił, wstał i się uśmiechnął, po czym dodał: - Zabawię się z nią.
Add wybuchnął śmiechem, a Aseril zaczął powoli planować, jak ponownie dostać się do Anemeki. Gdy tylko białowłosy opuścił pomieszczenie, chłopak położył się na kanapie i zakrył twarz ramieniem.
Co ja powinienem z nią zrobić? Nie spodziewałem się, że sprawy przybiorą taki obrót. Mam dwie opcje do wyboru. Pierwsza - zignorować ją i dalej prowadzić życie jakie mam, druga - spotkać się z nią i zobaczyć, co się wydarzy dalej. Dopóki nie zna mojej tożsamości to mogę z nią zrobić co zechcę. Zabawić się? Jestem kretynem czy co?

Anemeka udała się do biblioteki i szukała jakichkolwiek informacji o Upadłym Aniele - swoim wybawicielu. Niestety, w gazetach i innych artykułach było zbyt ogólnikowo napisane o nim.
Jedynie Vanessa może coś więcej wiedzieć, ale ona mi nie powie, tak samo jak Add. Może jakbym użyła zaklęcia... NIE! 
Pokręciła głową i uderzyła się kilka razy dłońmi po twarzy. 
Muszę znaleźć inny sposób... Czemu tak bardzo mi zależy na nim? Jeszcze się potem okaże, że to psychopata jakiś, czy morderca albo kto wie kim jeszcze...
Jakiś czas później Seiru spotkał czarodziejkę, która siedziała w bibliotece. Zaproponował jej spacer po mieście. Zgodziła się, bo sama też chciała odpocząć od tego wszystkiego. Podczas drogi rozmawiali o obecnej sytuacji Belder. Miasto powoli wraca do dni swoich świetności. Atak demonów prawie całkowicie zniszczył miasto. Dzięki Vanessie i pomocy z strony Hamel udało się ponownie stanąć na nogi, ale trochę czasu jeszcze minie nim wszystko wróci do normy. Gdy tak rozmawiali zza ich plecami usłyszeli krzyki kobiety i dostrzegli zamaskowanego mężczyznę, który biegł w ich kierunku. Minął ich, a nasi bohaterowie nie wiedzieli, co się właściwie dzieje. Dopiero chwilę później zaskoczyli, jednak nie miało to już większego znaczenia, bo kawałek drogi dalej złodziej leżał jak długi. Rozejrzeli się dookoła szukając tego, który go unieszkodliwił jednak nikogo nie spotkali. Anemeka spojrzała w górę i ponownie go zobaczyła. Unosił się w powietrzu na swoich czarnych skrzydłach. Chłopak uśmiechnął się do niej i odleciał z miejsca zdarzenia.
- Anemeka? - Seiru spojrzał na czarodziejkę i skierował wzrok do góry. Nie dostrzegł nic i szturchnął ją ramieniem. - W porządku?
Dziewczyna otrząsnęła się i kiwnęła głową. Straż miejska zabrała złodzieja, a oni skierowali się z powrotem do mieszkania.

Wiatr delikatnie otulał chłopaka, który z powrotem leciał do swojego apartamentu. Nie planował spotkania z czarodziejką w biały dzień. W głębi duszy cieszył się, że nie wyszedł na miasto w zwykłych, codziennych ciuchach. Gdy tylko dotarł do celu, z gracją wylądował u drzwi domu i gdy mu je otworzono, dostojnym krokiem wszedł do środka. Służący przywitali go i ponownie powrócili do swoich zajęć. Wszedł na kamienne schody, które były pokryte czerwonym dywanem i powolnym krokiem skierował się na górę. Gdy dotarł na hol pierwszego piętra został czule przywitany przez swoją matkę. Była ubrana w długą, czarną spódnicę, która przylegała do jej ciała odkrywając ramiona i część dekoltu. Włosy miała białe i były spięte w kok. Przytuliła swojego syna do piersi i wypytywała gdzie był.
- Mamo, nie mogę oddychać - wydusił Aseril, który powoli robił się czerwony z braku dostępu do powietrza.
- Ach, wybacz skarbie - puściła syna, a on łapliwie zaczerpnął powietrza. Zaśmiała się i zapytała: - Jak ci się chodzi w zbroi Upadłego Anioła?
Chłopak włączył swoje przenośnie komputery i po wprowadzeniu kilku danych Dynamo przeskanowały jego ciało. Gdy poraz kolejny to zrobiły, zbroja Devila znikła, a zamiast nich pojawiło się codzienne ubranie Aserila. Poprawił płaszcz i kucyk.
- Nie narzekam. Jest wygodny i elegancki. Tyle wystarczy. - Po tych słowach udał się w kierunku do swojego pokoju. Minąwszy matkę dodał: - Muszę coś załatwić. Innym razem porozmawiamy.
Kobieta uśmiechnęła się i życzyła powodzenia synowi.
Czarnowłosy wszedł do swojego apartamentu. Pokój jak każdy inny. Wszystkie potrzebne meble, sprzęty, książki i inne drobiazgowe rzeczy. Chłopak skierował się do łazienki. Była połączona z pokojem. Stanał przed lustrem i przyglądał samemu sobie.
Tss, muszę się tej blizny pozbyć, bo inaczej domyśli się kim jestem. Dobrze, że do teraz się nie zorientowała.
Wyszedł z łazienki i usiadł na krześle przed biurkiem. Ponownie uruchomił swój sprzęt i wprowadzał dane, które potem zmieniają jego wygląd. Dzięki dokładnemu skanu, w bazie danych komputera znajdują się szczegółowe zapisy o chłopaku. W dowolnym momencie może je zmienić i przy ponownym skanowaniu wprowadzone zmiany zostaną urzeczywistnione. Cykl można powtarzać w nieskończoność, jednak nie lubi się tym bawić i tylko w konieczności zmienia swój wygląd.
Jak już nadpisał pliki ponownie dał się zeskanować. Teraz nie posiadał blizny, kolor oczu zmienił się na niebieski. Fryzurę pozostawił taką samą jaką ma przy Devilu oraz był ubrany w luźne ubrania: zwykła, biała koszula, czarne spodnie i buty.
Myślę, że tak może być. Dobrze więc... czas ponownie spotkać się z dziewczyną i lepiej ją poznać.
Uśmiechnął się sam do siebie i wyszedł z pokoju.

Anemeka siedziała zamyślona w swoim pokoju. Dzisiaj ponownie go spotkała, ale tym razem był poza jej zasięgiem. Czarodziejka chciała z nim porozmawiać i co najważniejsze podziękować za pomoc.
Może powinnam sobie dać z tym spokój.
Przez chwilę zastanawiała się, czy warto.
Nastał już wieczór. Rena zawołała Anemeke na kolację. Odparła, że zaraz zejdzie. Czarodziejka wygrzebała się z swojego pokoju i zeszła do jadalni. Wszyscy byli w dobrych nastrojach, co ułatwiło komunikację podczas wspólnie spożywanego posiłku. Fioletowo włosa usiadła obok Elesis i przez chwile wpatrywała się w jedzenie. Była zamyślona, ale z tego transu wyrwała ją Nymph.
- Podobno by przeżyć, wy, ludzie powinniście jeść, a nie patrzeć na jedzenie
Anemeka zaskoczona spojrzała na nazoidkę. Nie rozmawia z nią zbyt często, może dlatego, że głównie jest zajęta. By wyratować się z opresji szybko się uśmiechnęła i zaczęła jeść, jednak nadal czuła na sobie wzrok maszyny.
Niech w końcu przestanie się na mnie gapić, bo dziwnie się czuje. Jej lodowate spojrzenie przyprawia mnie o ciarki...

Gdy nasi bohaterowie spożywali kolację Aseril był w trakcie drogi do czarodziejki. Niebo było bezchmurne i liczne gwiazdy świeciły na niebie. Gdy dotarł do celu wszedł przez balkon do jej pokoju. Rozejrzał się chwilę po pomieszczeniu i wygodnie usiadł na fotelu.
Pokój był w kolorze ciemnego fioletu, meble były podobnego koloru. Duże lustro stało w kącie pokoju, gdzieniegdzie stały filary, a na nich wazony lub posążki. W lewo od centrum pomieszczenia stał stolik i dwa fotele, a pod ścianą sofa. Łóżko albo raczej łoże, na którym śpi czarodziejka było równolegle położone do balkonu.
Całkiem nieźle się tu urządziła. Ciekawe, ile będę musiał na nią czekać...
Znudzony chłopak podparł się ręką i czekał aż dziewczyna wróci.
Niedługo potem usłyszał zbliżające się kroki. Chwilę potem otworzyły się drzwi do pokoju. Czarodziejka zamknęła je i zapaliła światło. Na widok Aserila o mało zawału nie dostała. Krzyknęła wystraszona i oparła się o ścianę.
- Jeszcze cię usłyszą i co wtedy zrobisz? - odparł chłopak i uśmiechnął się do Anemeki.
- Co ty... tu robisz? - zapytała drżącym głosem.
- Chciałem sprawdzić, czy wszystko w porządku. Nie potrzebnie się martwiłem - westchnął i podszedł do okna.
Martwił się? On? Nie możliwe.
Dziewczyna nie wiedziała jak się zachować. Szukała go przez długi czas, a teraz gdy go spotkała to nie ma odwagi, by cokolwiek wydusić z siebie. Przyglądała się jego sylwetce i po chwili pewnie podeszła do niego.
- Chciałabym ci podziękować za pomoc wtedy - odparła czarodziejka i lekko pochyliła głowę. Chłopak odwrócił się do niej i ponownie się uśmiechnął.
- Nie masz za co. Każdy postąpił by tak samo na moim miejscu.
Aseril podszedł do dziewczyny i delikatnie ja objął. Stali przez chwilę w bezruchu. Z czasem chłopak się od niej odsunął i dłonią poprawił jej grzywkę. Anemeka przez chwilę wpatrywała się w niego, a potem wbiła wzrok w ścianę. Powoli zaczynało jej być gorąco i czuła, że się rumieni, a nie chciała by chłopak to zauważył.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz