). Bardzo się cieszyłem z nowego zakupu, trochę teraz mrocznie
wyglądam, ale cóż przyzwyczaję się. Ciekaw jestem jak Aisha na to
zareaguje.. Udaliśmy się wspólnie na Henira i gdy skończyliśmy wróciłem do domu
trochę poczytać o dawnych legendach, mitach. Jednak wcześniej poszedłem
zobaczyć, jak ma się Śnieżynek i... Nie ma go!? Jak to się stało? Nie
mogłem uwierzyć... Wezwałem służbę, by mi powiedzieli, co się stało.-Więc? Gdzie jest mój zwierzak?
-Proszę wybaczyć Panie, ale.. Przyszła armia od samego Lordros'a i zabrali go.
-Co!? Nie możliwe.. Przecież.. Skąd się dowiedział...
Zdenerwowany w pośpiechu udałem się do samego władcy wyjaśnić sprawę. Przebiegłem przez wrota, straż, po schodach, w górę i dotarłem do salonu samego Lordros'a. Z buta otwarłem drzwi, nie będę się patyczkować. Podszedłem do niego.
-Gdzie jest mój pupil? - Spytałem grzecznie.
-Elsword nie nauczono Cię jak otwiera się drzwi? Twój pupil właśnie idzie na stracenie. - Odpowiedział ironicznym tonem.
-Nie! Dlaczego chcesz to zrobić? Nie zagraża nikomu!
-Owszem zagraża jest potworem, a Ty złamałeś regulamin przywlekając to coś do Hamel.
-Nie jest żadnym potworem! Nikomu do tej pory krzywdy nie zrobił!
-Właśnie do tej pory.. Kto wie, co będzie dalej. - Nagle usłyszałem dźwięk dzwonu i spojrzałem w okno. - Oh chyba już się zaczęło.
Podbiegłem do okna zobaczyć i... Na dole kat szykował się do zabicia mojego pupila. Wyskoczyłem przez okno na dół. Biegłem w jego stronę, nie mogę dopuścić by go zabili. Słyszałem jego piski.. Nie odbiorą mi go! Straż mnie zatrzymywała, próbowałem się wyrwać, jednak za długo to trwało. Jak już miałem ich za sobą i miałem otwarte pole widzenia, mój zwierzak, na moich oczach, został zabity.. Byłem w szoku, nie wiedziałem, co zrobić. Osunąłem się na ziemię, byłem bezsilny.. Łzy spłynęły mi po policzku.. Patrzałem jak powoli jego ciało zmienia się w śnieg i paruje. To była najgorsza rzecz jaką widziałem. Ogarnęła mnie złość, gniew, nienawiść do wszystkiego i wszystkich. Wstałem.. Podświadomie udałem się na spotkanie z duchem mojego Cornwell'a.
-A cóż Cię tu sprowadza mój chłopcze? - Spytał tajemniczy, mroczny głos
-Powierz mi cała swoją moc. Bez żadnych granic.
-Ciemność zawładnęła Twoim sercem. Hahaha. Dobrze. Użyczę Ci całej mocy jaką posiadam.
Otoczyła mnie mroczna aura stworzona przez moce Cornwell'a. Nie musiałem nawet go przywołać, był już w mojej ręce. Użyłem mojej umiejętności Phantom Sword'a, by zemścić się na tym, który odebrał mi kogoś, kto był mi drogi. Rzuciłem wzrok w okno z, którego wyskoczyłem. Dzięki Cornwell'om wskoczyłem z powrotem do pomieszczenia, w którym znajdował się Lordros'a. Na sam mój widok się wystraszył. Spojrzałem pełen nienawiści na niego i odrzekłem krótko:
-Zapłacisz mi za to.
Ruszyłem w jego stronę z zamiarem zabicia go. Wystraszony zaczął uciekać, jednak nie ze mną takie sztuczki. Straż starała się mnie zatrzymać, jednak takie pionki dla mnie, to żaden problem. Pozbyłem się jednego za drugim, aż został sam.
-E.. El-sword. Em.. może dojdzie-emy.. do-o.. porozumienia? - Wyjęczał z strachu przede mną.
-Nie widzę takiej opcji. Pozbawiłeś życia mojego pupila, który był już od dłuższego czasu ze mną. A teraz.. Giń!
Wymierzyłem w niego Cornwel'ami, gdy wpadła do salonu Aisha. Władca zwrócił tam wzrok, ja też. Wystraszyła się tego, co zobaczyła. Nie mogła uwierzyć w to, co widziała. Ja jej przyjaciel, próbuje zabić władcę Hamel. Nie umiała nic powiedzieć, a ja nie mogłem zadać ostatniego ciosu w Lordros'a. Nie potrafiłem przy niej zabić człowieka, by się mnie nie bała. Spojrzałem na niego, wyglądał tak żałośnie, że aż się prosi o zabicie. Odwołałem Cornwell'e, mroczna aura mnie opuściła. Lordros'a ciągle obserwował moje ruchy, co robię, wystraszony, jak małe dziecko. Udałem się do drzwi wyjściowych. Aisha ciągle na mnie patrzała, zapewne nie mogła w to uwierzyć, co zobaczyła. Podszedłem do niej i krótko powiedziałem:
-Nie powinnaś tego widzieć.
Ominąłem ją i wróciłem do siebie. Co działo się dalej z władcą, strażnikami, których pokonałem i Aishą? Nie wiem. Moje myśli były skierowane na jeden tor - Śnieżynek został mi odebrany, zabity na moich oczach. Wróciłem do domu i tam zamknąłem się w swoim pokoju. Nie miałem ochoty nikogo widzieć, chciałem zostać sam. Pierwszy raz płakałem jak małe dziecko... Nie umiałem powstrzymać łez.. To nie miało się wydarzyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz