środa, 26 września 2012

Wpis10

Po wczorajszym wydarzeniu na nic dziś nie miałem ochoty. Nawet po części bałem się z nią dziś spotkać, bo nie wiedziałem co jej powiedzieć. Poszedłem do 'Śnieżynkowej fortecy" zobaczyć jak się ma mój pupilek. Wyglądał jakby miał się dobrze, więc moje zmartwienie już minęło. Zająłem się nim trochę i na koniec, jak chciałem go z powrotem dać do jego domu, zaatakował mnie swoimi lodowymi kolcami i zapiszczał. Odebrałem to jako złość i gniew, za to co wczoraj przechodził. Cóż, nie spodziewałem się, że tak to się skończy..
Udałem się na miasto i tam spotkałem Sylph'a. Poszliśmy na plac treningowy trochę powalczyć, testować skille i znowu trochę polatać. Przy okazji porozmawialiśmy ogólnie o gildii, nowych członkach i sytuacji jaka obecnie jest. Jeszcze udałem się na mały test Finala jak skuteczny jest i przyznam, że wraz z krytycznym ciosem i innymi dopalaczami jest świetny.
http://www.youtube.com/watch?v=YsE-x4kDduo

Potem poszedłem na rynek. Zachciało mi się skompletować drugiego avatara Dark Shadow'a. Póki co mam już dwie części, jeszcze tylko góra, dół i będę zadowolony.
Kiedy przechodziłem obok tablicy Belder, natknąłem się na Aishę. Wydawała się być jak zwykle pełna energii i entuzjazmu, jednak czułem, że jeszcze nie doszła do siebie po wczorajszym. Gdy mnie zobaczyła, obdarzyła mnie swoim uśmiechem. Trochę się zdziwiłem...
-Elsword, jak Śnieżynek ma się już lepiej? - Spytała zatroskana o niego.
-Tak, już wszystko z nim w porządku. - Nie wiedziałem co jej powiedzieć, by czasem czegoś nie odwaliła, bo trochę ludzi tu jest..- A Ty jak się czujesz? - Nie umiałem wydusić dalej pytania.. Głupio mi było trochę.. - Wszystko już w porządku?
-Tak, jakoś.. - Posmutniała.. Oho to zaraz będzie.. - Ale daje sobie radę. - Odparła uśmiechając się. Jestem w szoku, po tym wszystkim.. Chyba źle oceniłem jej charakter.
-To.. się cieszę. - Podeszła do mnie, dotknęła dłonią mojej twarzy i odparła. - Nie przejmuj się takimi błahostkami i niech będzie, jak kiedyś.

Przez chwilę dziwnie się czułem, jednak to uczucie szybko minęło, jak usłyszeliśmy za plecami Rene.
-Ah, już w końcu doszliście do porozumienia w tej kwestii? - Odwróciliśmy się i znowu jednocześnie wykrzyczeliśmy. że nie jesteśmy razem. Rena się zaśmiała tylko i spojrzała na nas. - Pasujecie do siebie. -Spojrzeliśmy na siebie, na nią, znowu na siebie.
-No nie wiem.. - Odparłem zamyślony
-Chciałam to samo powiedzieć.. - Założyła na siebie ręce.
Porozmawialiśmy trochę i gdy odwróciłem się za siebie dostrzegłem znajomych z gildii. Odstąpiłem na chwilę od Reny oraz Aishy i podszedłem do Soul'a oraz Fatimy. Spytałem o Henira, czy się przejdziemy, oni na to, że mogą iść. To skład już mamy.
-Aisha chodź tu! - Zawołałem ją. Pożegnała się z Reną i podbiegła.
-Hm?
-Przejdziesz się na Henira?
-No mogę. - Odparła z uśmiechem.

Gdy tylko skończyliśmy zmagania z Henirem usiedliśmy w Belder. Trochę się namachaliśmy tam. Jak już odpoczęliśmy udaliśmy się na mały trening tyle, że bez Fati, bo musiała coś załatwić, więc zastąpił ją Sylph. Walka 2v2 czemu nie. Ciekawe się walczyło, raz my mieliśmy przewagę, raz oni. http://www.youtube.com/watch?v=TeKJpPZiz-c
I tak skończył się dzień. Myślałem, że będzie gorzej, ale cuda się zdarzają. Cieszył mnie fakt iż z Aishą jest w porządku. Cały dzień byłby piękny gdyby nie fakt, że na wieczór zdenerwowali mnie nowi w gildii no trudno, będę musiał jakoś to przeboleć. 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz