środa, 26 września 2012

Wpis5

Tamci psychiczni lekarze już wyszli i zostałem sam.. Z panią psycholog...
-Ze mną nie ma żadnych kłopotów tylko oni sobie coś ubzdurali. - Odrzekłem i położyłem się na łóżko.
-Tak nie wątpię. - Zaśmiała się po cichu. Jednym okiem obserwowałem ją. Podeszła i usiadła na krzesło wyciągając zaraz po tym jakieś kartki, notesy, dzienniki. - Ale chyba jednak coś zrobiłeś, że aż tak zaszedłeś im za skórę.
-Nic nie zrobiłem.
-Tylko uciekłeś ze szpitala. Wszyscy się martwili o Ciebie. - Jej głos był spokojny i taki... Wyczułem w nim troskę i zmartwienie.
-Nie trzeba się o mnie martwić. - Rzuciłem szybko. Mam już 19 lat więc niech nie traktują mnie jak dziecko..
-O każdego się trzeba martwić, kto jest nam bliski. - Pisała coś i pisała.
-Co tam piszesz ciągle?
-Oh nic takiego. Tylko zawsze muszę dawać sprawozdania, z przeprowadzonej rozmowy, z pacjentem. - Odrzekła i uśmiechnęła się życzliwie do mnie.
-Yhm.. - Nie odzywałem się już i patrzałem ciągle w okno, a pani psycholog pisała dalej.
-Imię Twoje?
-Elsword
-Wiek?
-19 - I tu wejrzała na mnie i zeskanowała mnie wzrokiem. - Co?
-Nie nic. Myślałam, że jesteś starszy. - Co? Starszy? Miło, że ktoś w końcu mi daje więcej jak wyglądam..
-Eh nieważne.

-Masz rodziców?
-Ta.
-Mieszkasz z nimi?
-Nie mieszkam sam.
-Od jak dawna mieszkasz sam?
-Hmm z 5 - 6 lat.
-Masz przyjaciół?
-Tak.
-Często z nimi spędzasz czas?
-Tak
-Dobrze, czyli nie jesteś odseparowany od świata.
-No raczej nie...
-Teraz mam pytanie trochę krępujące względem Ciebie..
-Huh?
-Masz dziewczynę?
-Taaa..- Co to za pytanie?...
-Yhm dobrze, dalej em to..
-Na co Ci te wszystkie informację? - Spytałem zaciekawiony.
-Żeby wiedzieć jak z Tobą rozmawiać. - Odrzekła z lekkim uśmiechem.
-Niby o czym?
-Zanim rozpocznę rozmowę z kimś muszę wiedzieć jaką jest osobą. Ty jesteś osobą bardzo energiczną wręcz, idziesz przed siebie nie patrząc na konsekwencję. - Nic nie mówiłem o swoim charakterze więc skąd to wie?
-A skąd wiesz jaki mam charakter, jak nie mówiłem nic o tym?
-Dużo ludzi słyszało o Tobie i Twoich czynach. Poza tym dziś na początku rozmowy już wiedziałam, iż faktycznie jesteś taką osobą.
-E aha? - Z jednej mojej wypowiedzi i pogłoskach umiała określić moją osobowość..
-Wiem, że wiele już przeszedłeś zapewne też nie masz zbyt dużo osób, by zwierzyć się ze wszystkiego prawda? - Uh to trafiła w samo sedno sprawy..
-Taa..- Spuściłem wzrok. - Są rzeczy o których nie mogę powiedzieć przyjaciołom, nikomu w sumie, bo nie są w stanie mi pomóc, a nie chce ich martwić.
-Więc jaki to problem?
-To jest bardziej skomplikowane niż myślisz i w sumie... Nie mam ochoty o tym rozmawiać..
-Chodzi o to, co wtedy się stało na placu u Lordros'a?
-Ta..
-Rozumiem, zmuszać Cie nie będę do mówienia mi o tym, jednak.. - Podeszła do mnie i położyła rękę na mojej głowie. - Jeśli kiedyś będziesz mieć jakieś problemy, to zawsze możesz się do mnie skierować. - Wejrzałem na nią i znowu ten życzliwy uśmiech. Czułem się jakbym rozmawiał z własną matką..
-Dobrze..
- Nie wiem czemu ale dziwnie się teraz czułem. Uspokoiłem się, nawet przestałem się martwić o moje mroczne ja.
-To ja w takim razie już idę. Teraz wypoczywaj.
Zabrała swoje rzeczy i zostałem sam w pokoju. Dawno nie czułem taki spokój w moim sercu.. Po chwili wszedł do pokoju Sylph i rzucił w moją stronę miecz. No w końcu się znalazł.. Powiedziałem mu na szybko, co się dzieje. Dzięki niemu udało mi się wyrwać z tego idiotycznego miejsca i pobiegłem w stronę domu. Za mną krzyczeli znowu te łajzy jedne... Jednak nie ma, nie ma. Wracam do siebie. Gdy wróciłem do domu i nie przyszła po mnie armia psychopatów, obmyślałem plan zemsty na przyjaciołach za to, że mnie tam wysłali. A się zdziwią jutro..Przynajmniej będę mieć trochę zabawy. Zacząłem pisać plan na jutro. Na pierwszy odstrzał idzie Rena!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz