Z rana udałem się na rynek, zobaczyć jak się mają towary. Dużo nowych
rzeczy się pojawiło i na szczęście nadal było acc, które chce sobie
kupić. Jednak póki co, to muszę wziąć się za zarabianie, a opornie to
wychodzi.. Dziś Chung miał swój test. Jestem ciekaw jak mu poszło.
Skierowałem się do Camilli.
-Siema. - Spojrzała na mnie.
-Hej hej Elsword. Przyszedłeś zobaczyć jak radzi sobie Twój przyjaciel?
-Czyli zdał? - Spytałem i oparłem się o barierkę.
-Ta jak każdy z was.
-To dobrze, pokaż mi jego arenę. - Od razu przełączyła ekranik walk na arenę Chunga. Tak patrzałem na niego...
-To na pewno on? - Spytałem nieco zdziwiony.
-Tak, nie poznajesz?
-No nie za bardzo.. Zmienił się trochę.
-Jak każdy z was, Ty też nie miałeś tej czupryny, co masz teraz i odcień czarnego w włosach.
-Ta tyle, że ja zawsze miałem, mam i będę mieć czerwone włosy, a on? - Wskazałem na ekranie. - W ogóle nie podobny. - Zaczęła się przyglądać i porównała wcześniejsze zdjęcie w papierach.
-No może trochę..
-Dobra mniejsza wpuść mnie. - Wpuściła mnie do Chunga, a ten odwrócił się do mnie radosny.
-Cze Els.
-No siemka siemka. -Przywitaliśmy się po czym zmierzyłem go wzrokiem. - No nieźle Cię odwalili.
-Weź daj spokój.. Nie podoba mi się te wystrojenie.. - Usiadł na swoim dziale? O ile można tak to nazwać..
-Coś nie tak?
-Jak wyjdziemy na zewnątrz to się dowiesz.. - Trochę się zastanawiałem, o co mu chodzi.
-Aaaaaaa, o to chodzi!. - Kiwnął głową i schował swoją twarz w dłoniach. - Nie martw się przyzwyczaisz się.
-Tyle, że ja nie chce i wole by było jak kiedyś o tak, w cieniu...
-E tam mówisz. Poza tym - Podszedłem do niego i położyłem rękę na jego ramieniu. - Jak będziesz potrzebować pomocy, to wiesz gdzie się skierować. - Wejrzał na mnie.
-Teraz już wiem. - Przyglądałem się temu działu.
-Co to jest? - Wskazałem na jego bron.
-To.. -Wstał i stanął obok mnie. - To
moje nowe działo. Zmienili je trochę bym mógł łatwiej dostosowywać
ataki. Dodali kilka nowych możliwości, dużo szybciej mogę namierzać
wrogów ogólnie fajna sprawa.
-Aha. - Dużo wiedziałem.
-Nie potrzebnie tamtą czyściłem, no ale trudno.
-Dobra to co, idziemy uczcić Twój zdany test?
-No można ale wiesz... - Odrzekł trochę zniechęcony.
-No nie martw się, aż tak źle nie będzie. Zresztą spójrz na
to z drugiej strony. Jak będziemy się gdziekolwiek pokazywać, to będą
ciągle do nas się przystawiać, a Ty na tym zyskasz.
-Ciekawe co.. - Wejrzał na mnie
-No nie wiem staniesz się sławniejszy i może znajdziesz sobie kogoś. - Zaśmiałem się na koniec.
-Nie śpieszy mi się wiesz.. A na sławie mi nie zależy.
-I tak jesteś znany, bo z nami uratowałeś nie jedno miasto. A teraz to.. - Skierowałem się do wyjścia. - Idziesz?
-Ta już.
Wziął ze sobą swoją "zabawkę" i Camilla nas wypuściła. Pożegnaliśmy się i
skierowaliśmy się do miasta. Tylko wyszliśmy z areny i już miliony
gapiów na nas patrzy. Szliśmy jakby nigdy nic rozmawiając to o pvp, o
Hamel i innych miastach, o rankingu, rynku, Henirze, a każdy nas
obserwował z góry na dół. Teraz wiem, co miał na myśli. Spotkaliśmy
Aishę pod sklepem odwróciła się w naszym kierunku i zamarła jak
pozostali.
-Widzisz mówiłem Ci nawet Aisha.. - Odrzekł załamanym głosem. Podeszła do nas.
-Mój Boże Chung normalnie.. Brak mi słów... A się zmieniłeś nie do poznania i w ogóle. Nie mogę oderwać od Ciebie wzroku poważnie. - Wejrzałem na nią wkurzony. Co to kurde miało być?!
-Aha.. - Odrzekłem krótko i wejrzała na mnie.
-Oh wybacz, nie chciałam Cie urazić. - Podeszła do mnie i się przytuliła.
-Tylko żeby przeze mnie nie było kłótni między wami.. - Odrzekł zmartwionym tonem.
-Nie przejmuj się ona czasem ma odloty, więc nie masz się o co martwić. - Wejrzała na mnie morderczym wzrokiem i uderzyła w ramię.
-Nie rób ze mnie jakiejś fanatyczki.
-No ale taka prawda.
-Gówno prawda, a nie prawda.
-Od razu się złościsz, a nie ma o co, tylko żartuje.
-Ta Ty i te Twoje żarty..
-Dobra nie to nie, więc dziś zaplanuje sobie tak dzień bym nie miał czasu dla Ciebie.
-Co?!
-No Chung to co, idziemy dziś do Ciebie nie?
-E no ten...
-Teeee no teraz to przesadzasz. Poczekaj się doigrasz.
-Tak tak.. - Odwróciła się i poszła bez pożegnania zezłoszczona na cały świat.
-Na pewno nic z tego nie będzie poważnego?
-Nie, minie jej z czasem jak zawsze.
Wejrzeliśmy na siebie i już zapomnieliśmy o całej sprawie. Wypytywałem
Chunga jak wyglądał test i inne. Do późnego popołudnia u niego
siedziałem. Miło spędziło się ten czas z przyjacielem. Skierowałem się
do domu. Nie wiem jak i skąd Aisha się w nim wzięła.
-Co Ty tu robisz? - Siedziała wygodnie na kanapie i trzymała coś w rękach.
-A nic czekam na Ciebie. - Podszedłem bliżej i rozpoznałem zeszyt w jej rękach.
-Skąd to masz? - Spytałem chłodno.
-Co? - Wejrzała na zeszyt. - A to.. Znalazłam. Może coś wyjaśnisz mi hm?
-Wyjaśnić!? Chyba Ci coś na głowę spadło. Wpadasz do mojego
domu jakby nigdy nic i grzebiesz po moich szafkach?! To Ty mi wyjaśnił z
jakiej racji mi grzebiesz w moim domu? - Wkurzyła mnie i to nie na żarty.
-Najpierw odpowiedz na moje pytanie, potem odpowiem na Twoje. - Teraz do przegina.
-Oddaj to.
-Nie.
-Powiedziałem oddaj do cholery i nie denerwuj mnie!
-
Kto by pomyślał, że to ona będzie głównym powodem Twoich zdenerwowań.
-A Ty wypierdalaj do siebie. Na razie Cię nie potrzebuję.
-Na razie....
-
Oddam, jak mi wyjaśnisz, dlaczego to zrobiłeś i okłamałeś mnie jak i i resztę.
-Miałem swoje powody zresztą nic Ci do tego. Oddaj to. - Wejrzała na zeszyt.
-Hmm nie.
-Nie igraj ze mną. - Jeszcze chwila, a podejdę do niej i uderzę.
-Nie rozumiem, o co się złościsz. Nawet jeśli oddam Ci zeszyt, to
będę posiadała wiedzę na ten temat. Więc będę mogła w każdej chwili
powiedzieć prawdę.
-Ah tak, więc zamierzasz mnie wydać przed resztą tak? - W sumie miała rację. Nawet jak odda i tak wie że to ja zrobiłem.To teraz wpadłem..
-Tego nie powiedziałam.- Odłożyła zeszyt na stół . Patrzałem na nią gniewnym wzrokiem; w co ona pogrywa... - Powiedzmy, że teraz jesteś skazany na mnie i jedno przewinienie, a jesteś wydany. - Odrzekła z wrednym uśmieszkiem.
-Chyba sobie żartujesz. Nie będziesz mnie szantażować.
-Owszem będę. - Podszedłem do niej i złapałem ją za rękę i szarpnąłem w swoją stronę.
-Słuchaj no. Zabawa zabawą, ale teraz przeginasz i uwierz
mi, jeśli będziesz chciała zacząć te gierkę, to nie ręczę jakie będą jej
skutki. - Patrzała na mnie stanowczym, zdeterminowanym wzrokiem by jednak zrobić to co zamierza.
-Niby co mi zrobisz co?
-Wszystko, co jest możliwe. Możesz wmawiać sobie, że tego
nie zrobię, że nie będę mieć odwagi na to. Jednak jeśli zamierzasz tak
pogrywać to nie będę miał wyboru.
-Uderzysz mnie tak?
-Jeśli będzie taka potrzeba.
-Jesteś potworem.
-A Ty wiedźmą. - Odwróciła głowę po czym chciała się wyrwać.
-Puść mnie! - Wykrzyknęła
-Puszczę jak będę mieć pewność, że nie zrobisz tego co zamierzasz.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić! - Chciała użyć magi jednak szybciej przywołałem Cornwella i zablokowałem jej użycie różdżki.
-I co zamierzasz teraz zrobić? - Patrzała na mnie zdenerwowana tym wszystkim.
-Nic.
-Nikomu nie powiesz o tym?
-Może.. - Cholera nie mam wyboru. Jak mnie to wkurza, że zawsze znajdzie sposób na to by..
-Co chcesz w zamian?
-To co zawsze, a wtedy będziesz mieć pewność, że nikomu nic nie powiem.
-Wredna jesteś ale zgoda. Niech Ci będzie. Jeśli natomiast
ktoś się dowie, to będę wiedzieć, że od Ciebie, a wtedy pożałujesz za
okłamanie mnie i wykorzystanie dla swoich korzyści.
-Nie jestem taka i dobrze o tym wiesz. Zresztą muszę mieć jakieś sposoby by wydusić od Ciebie to co chcę.
Odwołałem Cornwella i zostałem zmuszony przez sytuację do spędzenie
dzisiejszego wieczoru z Aishą. Chciałem w spokoju odpocząć to mi nerwy
poszarpała tylko. Uroki bycia z kimś.. Jak mówiła, że się doigram to się
doigrałem. Jeśli ona cokolwiek powie to ją zabiję, albo posłużę się
moją ciemną stroną by odwalił za mnie brudną robotę.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz