piątek, 28 września 2012

Wpis8

Następnego ranka udałem się znowu na miasto. Łaziłem tu i tam, zabijałem głównie czas. Przeszedłem się na sekrety i Henia. Moja nowa zabawka znakomicie się spisuje. Postanowiłem zaliczyć sobie sam Henia i zobaczyć do czego jestem zdolny. Z początku szło łatwo dopiero na Cortisaku zaczęły się małe problemy. Gdy przeszedłem etap z Belder już miałem dość. Dalej bym dał radę, ale bym był na skraju wyczerpania. Zakończyłem więc zmagania i padnięty wróciłem do Glave. Spojrzał na mnie i spytał czy wszystko w porządku ze mną. Rzuciłem szybko iż nic mi nie jest. Wyszedłem i skierowałem się na najbliższa ławkę. Musiałem trochę odpocząć. Oparłem głowę o oparcie i wpatrywałem się w chmury. Dawno nie czułem się tak wyczerpany. Przy okazji sprawdziłem do czego zdolny jest mój nowy miecz i jestem bardzo z niego zadowolony. Gdy odpocząłem udałem się do centrum miasta. To co tam zobaczyłem wmurowało mnie wręcz... Aisha przytulała się do Chunga jakby nigdy nic. Nie wiedziałem co zrobić, byłem strasznie zdenerwowany.. Tylko sam nie wiem na kogo... Chung chyba zobaczył mnie, jednak ja już się odwróciłem się i zrezygnowany, załamany udałem się do domu. Musiałem powstrzymywać łzy, które chciały spłynąć mi po twarzy. Gdy szedłem przez przypadek wpadłem na Issę. Spojrzeliśmy na siebie. Od razu wiedziała, że coś jest nie tak.
-Stało się coś?
- Spytała zmartwiona.
-Nie nic.. Zamyśliłem się tylko
. - Chciałem ją ominąć jednak złapała mnie za ramię.
-Widzę, że coś jest nie tak. Powiedz mi..
- Spojrzałem na nią, widocznie się martwiła. Przytuliłem ją do siebie. Pewnie była w szoku co się stało, dopiero po chwili przytuliła się.
-Nawet nie masz pojęcia... Jak ja teraz cierpię... Nie chcę Cię w to mieszać, ani robić pochopnych czynów, więc proszę... Nie naciskaj na mnie, bo może to źle się skończyć..
-Rozumiem, jednak jak chcesz o czymś porozmawiać, to możesz śmiało się do mnie zwrócić.
- Z chęcią bym jej wszystko powiedział jednak za krótko ją znam.. A mówienie niektórych rzeczy nieodpowiednim ludziom może źle się skończyć. Nie rozumiem tylko jednego.. Dlaczego już nie mam takich mieszanych uczuć.. Wszystko zniknęło, a byłem tylko wtulony w Issę.. Lepiej się poczułem ale i tak nadal nie mogę znieść tego co zobaczyłem.
-Dziękuje.

Po kilku minutach uwolniłem ja z objęć, uśmiechnęła się do mnie i skierowała w swoim kierunku. Słusznie postąpiłem nawiązując z nią kontakt. Odwróciłem się i udałem się do domu.
Był już wieczór. Wylegiwałem się na kanapie i od czasu do czasu brałem do ust truskawki co leżały na stole. Ktoś zadzwonił do drzwi. Nie ruszałem się z miejsca ktokolwiek to jest to sam przyjdzie. Po chwili kątem oka dostrzegłem zarys Chunga który oparł się o fotel.
-Elsword muszę Ci wyjaśnić to, co stało się w centrum.

-No..
- Zjadłem kolejną truskawkę. - Więc, słucham. - Jakoś zły na niego aż tak nie byłem nie wiem czemu. Obojętne mi już było co się wydarzyło wtedy.
-Więc ten gość Constantin nie,

-No.
- Włożyłem sobie kolejną truskawkę do buzi.
-No to on się dziś dobierał do Aishy. - Zszokowało mnie aż udławiłem się owocem. Zakaszlałem kilka razy po czym wejrzałem na niego zdziwiony.
-Co proszę?!

-No to i Aisha, gdy tylko mnie zobaczyła przytuliła się, bo, bo..

-Bo?!!
- Przymrużyłem oczy i mój ton spoważniał.
-Bo ciężko jej z tym było i nie miała na nikim oparcia, bo Rena i Raven od razu poszli.

-Zaraz zaraz.
- Przerwałem mu. - To wy nie widzieliście tego?
-No nie
- Odrzekł zmieszany. - Jak wchodzą do budynku jakiegoś oczywiście idziemy z nimi ale nie potrafimy mieć ich cały czas na oku.
-Aha..
- Wstałem i skierowałem się do wyjścia. Chung odprowadził mnie wzrokiem.
-Gdzie idziesz?

-Do Aishy.

Zamknąłem drzwi i udałem się do barbie. Zapukałem do drzwi. Otwarła jedna z lokatorek. Od razu powiedziałem, że ma mnie zaprowadzić do Aishy . Kiwnęła głową i pokazała, który pokój jest Aishy. Otwarłem i wszedłem do środka. Leżała na łóżku, odwrócona w stronę okna i płakała. Podszedłem do niej i usiadłem obok niej.
-Co się wydarzyło między Tobą, a tym dupkiem? - Właściwie, co ja robię? Przecież ona mnie odtrąciła, ja powiedziałem, że z nami koniec, a ciągle jestem koło niej i się martwię.... Mam już nie równo pod sufitem.. Odwróciła się i gdy mnie zobaczyła rzuciła mi się na szyję. Przytuliłem ją do siebie.
-Elsword.. Ja.... To jest straszne.. Ja już nie chce.. Mam dość... Nie chcę tej misji... Chcę Ciebie.. Ja... To jest okropne... - Pogłaskałem ją po głowię.
-Powiedz mi co on Ci zrobił.
- Puściła mnie i siedziała obok mnie z głową spuszczoną. Ocierała jeszcze łzy z oczu co jej leciały. Nie mogłem znieść tego widoku. Zabije gościa jak znajdę.
-Więc on dziś.. No...
- Cisza... Mam nadzieję, że dziś się dowiem co się stało. - Więc on dziś.. Przytulił mnie blisko do siebie.. I.. No... No.. Chciał... - Rozpłakała się; Już nic więcej mówić nie musiała, bo wiedziałem co ma na myśli. Pomimo, iż długo jestem z nią, albo byłem to tylko raz doszło do czegoś podobnego.. Przytuliłem ją do siebie.
-Mówiłem, że masz z tej misji zrezygnować to mnie słuchać nie chciałaś.

-Wiem, ja wiem i... Źle zrobiłam..

-Wygląda na to, że czas spotkać się z nim i wyjaśnić to.
- Odsunąłem się od niej i skierowałem do wyjścia.
-Nie Elsword proszę nie! - Wykrzyczała zapłakana. Spojrzałem na nią. - Już prawie.. Mam dowody na niego.
-Nie obchodzi mnie to. Jak go zabije nie będą już potrzebne. Zresztą ataki się zakończyły od kiedy go zabawiasz, więc to już jest wystarczający dowód.
- Otwarłem drzwi, Aisha od razu zatrzasnęła je i stanęła przede mną.
-Nie rób tego.. Proszę.. - Oparła ręce o moją klatkę piersiową i patrzała ciągle mi w oczy. Gdyby ten dupek nie zrobił tego bym nie był tak napalony by go zabić jednak... Sytuacja jest inna. Odsunąłem ją jednak ta nadal upierała się na swoim.
-Aisha..

-Elsword.
.
-Ja Cię proszę odpuść.

-To Ty odpuść.

-Nie jesteśmy razem, więc mogę robić co chce. - Odsunęła się ode mnie i spuściła głowę. Jak zacznie płakać to nie wiem co zrobię..
-Powiedz mi... Jak skończy się misja...
- Spojrzała na mnie. - To znowu będziemy razem? - Cholera... No i co ja mam jej powiedzieć.. Brakuje mi jej i to bardzo jednak z drugiej strony to co mi zrobiła... Sam się nie zastanawiałem co zrobię jak misja się skończy.
-Nie wiem.

Krótko i treściwie. Otwarłem drzwi i skierowałem się do wyjścia. Aisha została u siebie w pokoju. Udałem się do mojego domu i tam przygotowywałem się na spotkanie z frajerem. Zapłaci mi za wszystko co jej zrobił

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz