środa, 26 września 2012

Wpis8

Nastał kolejny dzień. Gdy pobawiłem się z Śnieżynkiem udałem się na miasto pochodzić trochę. Dziś znowu ulice były zatłoczone. Pooglądałem tu i tam co sprzedają, niektóre rzeczy bardzo mi się spodobały, ale odpuściłem sobie ich kupno. Przechodziłem obok Daisy i wtedy usłyszałem wołanie. Odwróciłem się i rzuciła mi się na szyję ta cała barbie girl.
-Hej Elsword! - Pełna radości, jakby nie wiem kogo spotkała..
-Zaraz mnie udusisz... - Ledwo co wydusiłem te zdanie.
-Oh przepraszam. - Od razu uwolniła mnie z swoich objęć. - Jak Ci mija dzień?
-Tak sobie.. Czekam na kolegę, bo się umówiliśmy na małe testowanie naszych umiejętności.
-A będę mogła popatrzeć? - Spytała zaciekawiona.
-No możesz, o ile nie będzie mieć nic przeciwko.
-To fajnie. - Od razu uśmiech. Skąd ona ma w sobie tyle entuzjazmu
Staliśmy i rozmawialiśmy o Hamel jak i poprzednich miejscach, gdzie byliśmy, gdy wtedy podeszła do nas Rena.
-Oh kogo ja widzę, nasza mała para zakochanych.- Podeszła do nas w wesołym nastroju, a my spojrzeliśmy na nią jakbyśmy chcieli ją zabić odpowiadając jednocześnie:
-Nie jesteśmy parą!
-Już tak się zgraliście, że jednocześnie mówicie to samo. - Zaśmiała sie. - Ah ten czas tak szybko leci.
-Tak już tyle się wydarzyło. - Odparłem gdy już ochłonąłem.
-Więc, co tu robicie? - Spytała
-Elsword czeka na przyjaciela. Będą coś testować i chcę to zobaczyć. - Odpowiedziała Aisha.
-O.. To potem mi opowiesz. Ja uciekam, misje same się nie zrobią. To do zobaczenia. - Odparła z uśmiechem na twarzy i poszła robić misje.
Po kilkunastu minutach w końcu przyszedł mój kolega i od razu udaliśmy się na plac treningowy, wraz z Aishą, która będzie robić za "widownie". Jak już dogadaliśmy się co i jak zaczęliśmy sprawdzać to co chcieliśmy. I udało się. Byliśmy zadowoleni, a barbie girl też była zachwycona tym. http://www.youtube.com/watch?v=oUpOVLOf1e8
Udałem się w stronę mostu w Hamel, a Aisha za mną. Odwróciłem się i odrzekłem:
-Nie masz nic do roboty, że za mną idziesz? - Trochę zmieszana odpowiedziała
-No mam.. ale nie chce mi się samej tam iść...
-Z takim nastawieniem to wieki będziesz robić te misje i nie wiadomo czy, aby pozwolą Ci uczestniczyć w walkach. - Oparłem się o poręcz mostu, a Aisha podeszła do mnie.
-Oj tam i tak nie lubię walczyć. Poza tym nie będziesz musiał się martwić, że coś mi się stanie. - Lekko zszokowany spojrzałem na nią. A tej co się stało? Co ona.. O rany...
-I tak nigdy się o Ciebie nie martwiłem na polu walki. - Odparłem, a ta mnie trzepła w głowę od razu. - Za co to?! - No teraz to sobie za dużo pozwala. Spojrzałem na nią i zauważyłem łzy w jej oczach. - Hm? Dlaczego płaczesz?
Nie umiała z siebie nic wydusić, rozpłakała się. No świetnie... Podszedłem do niej i otarłem łzy z jej twarzy.
-No i czego płaczesz? Powinnaś już trochę wydorośleć.- Odparłem i chyba pierwszy raz uśmiechnąłem się do niej.
-I..i.. Mówi to ktoś, kto jest młodszy.. Ode mnie. - Ocierała jeszcze łzy, a ja zaśmiałem się. Może i jestem młodszy, ale nie znaczy, że nie wydoroślałem przez ten czas.
Jak już doszła do siebie odprowadziłem ją do jej mieszkania. Musze przyznać, że nieźle się urządziła.. Cały pokój różowy.. Nic dodać i nic ująć. Wróciłem do siebie i pod wieczór udałem się szybko na Henira. Dziś niestety nie udało się zaliczyć wyzwania na wyższym poziomie z powodu nieobecności członka naszej grupy. Trudno uda się następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz