Obudziły mnie promienie porannego światła, czyli już nastała ta godzina.
Śnieżynek czekał już na mnie, aż dam mu jego ulubiony śnieg. Pobawiłem
się z nim trochę i udałem się do centrum Hamel. Miasto, jak zwykle
tętniło życiem, pełno stoisk, handlarzy, aktorów i pokazy różnego
rodzaju. Na samą myśl, że miasto jak i ludzie mogą zginać przez ślepą
miłość Rana, aż ogarnia mnie strach. Mam jasno wyznaczony cel, zadanie,
które muszę wykonać nawet za cenę własnego życia! Idąc dalej spotkałem
moich znajomych z gildii i udałem się im pomóc w misji. Odwiedziliśmy
Mroczne Wrota, a później udałem się na rynek. Tak.. Widziałem dziś na sprzedaż górę avatara, której potrzebuję..
Jednak trochę mi brakowało, a Sylph'a nie było. Kiedyś zrobię mu wjazd
do domu. No ileż można spać!? Biorąc pod uwagę fakt, że jest Nazoidem.
Gdy wybiła godzina 15;00 udałem się zgłosić do Penentio, iż wybieram się
zakończyć koszmar, który nas otacza. Zmartwiony trochę tym, że sam idę
życzył mi powodzenia, oraz bym wrócił do nich. Wychodząc z Hamel po
drodze żegnałem się z ludźmi, którzy pomogli mi nie raz podczas
poprzednich misji. I tak.. Czas wyruszyć do Wodnej Świątyni. Jak tylko
sprawdziłem swój ekwipunek ruszyłem przed siebie, prosto do mojego celu -
Ran szykuj się! Twoje godziny zostały policzone! W świątyni znowu roiło
się od potworów, jednak dla mnie to żadna przeszkoda. Biegnąc dalej i
zabijając te bezmózgie kreatury, zbliżałem się do Rana(dziś już nic nie
przeszkodzi moim planom) i tak dotarłem do niego. Jak wielki pan,
siedział na tym swoim tronie i łaskawie ruszył się by walczyć ze mną.
Wiedziałem, że nie będzie łatwo jednak nie zamierzam się wycofać. Pokażę
mu, jak wielka siła drzemie w moim Cornwell'u i, że nie należy mnie
lekceważyć! Walka była zacięta(pomimo swojego siedzenia jednak coś
potrafi). Były gorsze i lepsze momenty podczas starcia, czasem myślałem,
że nie dam rady.. Jednak w takich momentach myślę sobie: "Nie walczę
sam, mam wsparcie moich przyjaciół, mieszkańców, którzy czekają na
wolność" Tak i ja zamierzam spełnić ich marzenie! Zadałem ostateczny
cios i zniknął(?). http://www.youtube.com/watch?v=klHWnY4ejX0
Poszedłem sprawdzić czy z Sashą i kulą od kontrolowania wody nic się nie
stało. Na szczęście wszystko jest tak jak powinno być, a moja misja
dobiegła końca. Poraniony i wykończony, usiadłem by nabrać trochę sił na
powrót do Hamel. Zamknąłem oczy i myślałem sobie co by było gdyby:
-Aisha zobaczyła mnie w takim stanie-zaczęła by panikować, że zaraz umrę.
-Rena zaczęła by pytać-czy wszystko ze mną w porządku i czy dobrze się czuje.
-Raven by wsparł mnie swoimi słowami-że odwaliłem kawał dobrej roboty.
-Chung zapewne żółwik i dopowiedzenie-"Jesteś niemożliwy".
-Sylph zapewne by mnie ochrzanił(na pewno to zrobi), że sam wybrałem
się na tę misję- jednak dobrze wiedzieć, że ktoś się o ciebie martwi.
Gdy już nabrałem sił, udałem się w drogę powrotną do Hamel. W końcu
miasto, ludzie są wolni i nie muszą się niczym martwić. Idąc w stronę
miasta z daleka zobaczyłem, że jakaś grupa ludzi stoi przed wejściem.
Zbliżając się rozpoznałem, że to mieszkańcy z Hamel, Penentio z resztą,
którzy mi pomagali oraz moi przyjaciele. Penentio w imieniu całego Hamel
podziękował za pomoc, a przyjaciele heh.. Stało się tak jak sobie
myślałem. Po tak "uroczystym" przyjęciu mnie udałem się do mojego domu.
Podczas powrotu natknąłem się na jakiegoś starca, który ciągle coś mówił
o sztuce i literaturze pięknej. Ludzie pobliscy omijali go szerokim
łukiem,(nie dziwię się) jedynie kilka osób stała i go słuchała. Jak dla
mnie głupie gadanie starego człowieka. Machnąłem ręką i poszedłem w
stronę domu. Przechodząc obok tablicy rynkowej zauważyłem, że..
WYKUPIONO GÓRĘ UNICORNA. Szczęka mi opadła.. Gdy ja walczę o wolność
narażając życie, jakiś imbecyl mi wykupił mojego avatara. Wpadłem w
dołek psychiczny... Wróciwszy do domu, Śnieżynek grzecznie na mnie
czekał. Ah.. Ta jego radość jak przychodzę, zawszę mnie pociesza na
duchu. Gdy go trochę udobruchałem poszedłem odpocząć(w końcu coś mi się
należy w życiu).
I tak dzień się zakończył. Nikt już nie musi się martwić, każdy może
prowadzić w spokoju swoje życie i planować sobie przyszłość, a ja będę
musiał sobie znaleźć jakieś zajęcie ale to dopiero jutro na dziś mam
dość.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz