środa, 26 września 2012

Wpis20

-Co zamierzasz zrobić jak już uzbierasz wszystkie składniki? Z tego co wiem to Ty o alchemii nie masz bladego pojęcia.
-Wiem, ale jest ktoś kto ma i mieszka w Elder i na pewno mi pomoże. - Aisha założyła ręce i zaczęła intensywnie myśleć kto to może być.
-WIEM!! - Po chwili wykrzyknęła i pobliscy ludzie wejrzeli się w naszą stronę. Zakryłem twarz w rękach i się zaśmiałem, a Aisha poszła w moje ślady.
-Nie musisz tak głośno mówić, siedzę obok Ciebie. - Wejrzałem na nią rozbawiony.
-Oj cii. - Poprawiłem jej grzywkę. - Masz na myśli Ekko prawda?
-Tak.
Siedzieliśmy jeszcze dłuższa chwilę (czyt.1h) po czym przyszła cała ekipa. Nie zwlekając dłużej powiedziałem dokładnie co potrzeba. Słuchali mnie uważnie (szok). Powiedziałem im iż zarodniki i próbki mam, tylko brakuje krew smoka i serce Nasod Inspectora. Od razu powiedziałem iż oni, cała 4-rka(Chung nie wiedział o całej akcji więc jest wyłączony z misji..)idą do laboratorium się nim zająć, a ja sam do podziemi. Od razu Aisha i Rena się sprzeciwiły mówiąc, iż to zadanie jest za trudne dla mnie. Przypomniałem im akcje z wczoraj i już częściowo wątpliwości zostały rozwiane. Zapewniałem im, że dam sobie radę i wrócę w jednym kawałku. Nadal nie były pewne, ale z czasem po słowach Ravena, w których wyraził się o mnie jako dojrzałego(oO), odpowiedzialnego człowieka, z którym byle jaki smok nie da rady. No mnie zamurowało, wczoraj mówi,ł że jestem głupi a dziś dojrzały.. Zrozum starszych.. Na sam koniec dodałem iż po zebraniu potrzebnych śmieci spotykamy się u mnie. Przy okazji Rena spytała jak sytuacja z domem. Odpowiedziałem, że już jest doprowadzane wszystko do należytego porządku. Wejrzałem na Raven i dałem mu znać iż nowe schody będą kosztować 5kk. Szczęka mu opadła. Wzruszyłem ramionami i krótko dodałem, że mój dom nie jest byle jakim domem. Zgodził się (w sumie obiecał, że da), ze kasę da po powrocie. Gdy wszystko zostało ustalone każdy ruszył w swoim kierunku.
Skierowałem się do Besmy do podziemi. Jak zwykle duchota tu, że szok. Czym prędzej ruszyłem przed siebie. Napotkałem po drodze jaszczury i inne pełzające stworzenia. Tego to tu od groma zawsze było, jest i będzie.. W końcu dotarłem do smoka. Jak ja go dawno nie widziałem.. Od razu po pierwszym ataku wzbił się w powietrze. Co za wredna gadzina.. Przywołałem mrocznego"ja" i teraz czas się zając nim. Gdy sobie polatał w końcu mogłem go zaatakować jednak coś ciężko mi to wychodziło. Zostałem brutalnie potraktowany jego ognistym oddechem. Gdyby nie osłona z mroku to by nic po mnie nie zostało. Miałem jedynie powierzchniowe oparzenia. Był jakoś dziwne agresywny, bardziej niż zwykle. Ciekawe z jakiego powodu. Po serii ataków Cornwelli znowu się wzbił w powietrze. Tym razem ostatni teraz nie pozwolę mu uciec. Jak znowu sobie polatał i stanął na ziemi wyprowadziłem w niego seryjkę ataków Cornwella i oczywiście Finala. Po przywołaniu Phantoma i atakach w końcu go zabiłem. Odczekałem trochę aż przestanie się "palić" by wziąć to po co przyszedłem.
http://www.youtube.com/watch?v=F_VCiuM01II

Zeskoczyłem na dół i rozciąłem jego nogę. Wylał się strumyk krwi. Od razu napełniłem nim szklane naczynie(dokładnie 1litr). Skierowałem się do wyjścia. Odwołałem mrok i spojrzałem na siebie. Wyglądałem jakby ktoś do ognia mnie wrzucił i cudem wyszedł w całości bez poważniejszych ran. Jak wrócę to Aisha i reszta zaczną panikować, że prawie zginałem, że mieli rację, że nie dam sobie rady. Masa narzekania a nic mi nie jest.. No nic, czas wracać ciekawe jak im tam idzie z tym Inspektorem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz