-Co takiego? - Skierowałem wzrok na Chunga, Aisha też się zaciekawiła.
-Spotkałem dziś Aldrey.
-O, no coś takiego.
-Tyle, że w dość nietypowym momencie... - Spuścił głowę na dół.
-Co się wydarzyło? - Spytała strasznie zaciekawiona.
-Chodziłem sobie po rynku szukając czegoś ciekawego..
-I?
-Gdy tak spacerowałem to wtedy..
-Co wtedy?
-Jak jest ten zakręt wiecie tam jak się idzie do wyjścia.
-No i co dalej?
-No to tam na tym zakręcie..
-Co się stało?
-Wpadła ona na mnie dosłownie i przewróciliśmy się na ziemię..
-Żartujesz?! Co było dalej?
-No zdziwiony byłem, co ona tu robi więc..
-Więc?
-No to spytałem się czy wszystko w porządku i co tu robi..
-I?
-I odpowiedziała, że..
-Że?
-Że nie wasza sprawa.
-Co? - Patrzeliśmy na siebie zdziwieni a Chung spokojny jak zawsze.
-Nie będę mówić o czym rozmawialiśmy. - Przysunąłem się do Aishy i wyszeptałem jej do ucha coś po czym zachichotała. - O czym tam mówicie?
-O niczym ważnym.
Przez chwile było cicho i po chwili razem się śmialiśmy z tego. W końcu
podszedł do nas kelner i każdemu dał to co zamówiliśmy. Czas mijał tak
beztrosko, że chciałoby się by nigdy nie minęły te chwile. Jednak czas
wrócić to szarej rzeczywistości... Muszę szybko załatwić co trzeba i
znowu spędzać czas z przyjaciółmi. Oby staruszek coś znalazł na temat
pozostałych składników.
-Elsword.
- Aisha szturchnęła mnie w ramię.
-Wybacz.. Zamyśliłem się. - Spojrzałem na nią i Chunga. - To co wracamy?
-Można.
Wstaliśmy i udaliśmy się do wyjścia. Chung poszedł w swoją stronę, a ja z
Aishą skierowaliśmy się do mojego domu. Gdy przekroczyliśmy próg drzwi
jeden z lokajów oznajmił iż mam gości. Znowu? Udaliśmy się do salonu.
Czekali tam Sylph, Rena i Raven. Co oni tu robią? Po chwili ujrzałem
jakieś kartki w dłoniach Reny.
-Co tu robicie? - Podszedłem bliżej i dostrzegłem iż Rena ma w dłoniach kartki z mojej książki co teraz czytam. Spojrzałem gniewnie na nią. - Skąd to masz?
-To nie moje, tylko Sylph to miał. - No pięknie, teraz to go zabije!. - Powiedz mi Elsword co Ty kombinujesz?
-Nie Twój interes. - Podszedłem do niej i wyrwałem kartki. Zmierzyłem wzrokiem Sylpha. -Może mi wyjaśnisz dlaczego wyrywasz kartki z nie swojej książki?
-Może w końcu powiesz nam, co się dzieje!? - Podniósł ton, co u niego rzadkość
-Powiedziałem już. - Skierowałem się do komody. - Nie wasza sprawa. Sam sobie z tym poradzę i nie potrzebuje waszej pomocy. - Schowałem kartki do książki.
-Elsword może jednak powiedz nam wtedy my ocenimy czy Ci pomożemy...
-Rena! Ja walczę z samym sobą rozumiesz to?!? Jak niby WY mi
pomożecie co!? Nie dam wam wejść do swojej podświadomości o i se
walczymy. Dajcie już sobie spokój i w końcu dajcie mi wolną rękę! Nie
jestem już dzieckiem. - Wykrzyknąłem w ich stronę.
-Możliwe, ale nadal jesteś młody i głupi. Powinieneś nam dać sobie pomóc, od tego ma się przyjaciół i starszych.
-Nie zachowuj się jakbyś był moim ojcem.. - Gniewnie go zmierzyłem wzrokiem. - Wyjdźcie i zostawcie mnie w spokoju. -Podszedłem do stołu, a oni stali niedaleko.
-Cóż chyba nie mamy wyboru.. - Raven stanął za mnie i unieruchomił mi ręce, żebym nie mógł Cornwella przywołać czy też się uwolnić.
-Puszczaj! - Po chwili Sylph podszedł i stanął na przeciwko mnie.
-Wybacz ale muszę porozmawiać z Cornwellem.
-Co!? Chyba Ci odbiło! - Nikt nie ma prawa wchodzić od tak do mojej podświadomości.
-Puśćcie go! - Aisha dobyła różdżki i już chciała rzucać
zaklęcie jednak Rena ją zablokował i kopnęła ją w rękę i różdżka
odleciała w bok. Trzymała ją i coś mówiła.
-Wybacz mi..
Sylph chciał już dostać się do mojej podświadomości. Ogarnął mnie
strach, złość, nienawiść, zemsta. Moje mroczne moce się pojawiły. Ravena
odepchnęło do tyłu, a Sylph poleciał do przodu. Złapałem się za lewą
stronę twarzy. Strasznie mnie paliła. Po chwili w końcu ból ustąpił, a
ja cały byłem okryty mrokiem. Rena patrzała na mnie wystraszona, Aisha
to samo. Raven podniósł się i bacznie mnie obserwował. Skierowałem
Cornwelle w jego stronę.
-Nigdy więcej ze mną nie zadzieraj. - Sylph
zaatakował mnie od tyłu chciał oszołomić jednak nie ze mną takie
sztuczki. Odwróciłem się i posłałem 3 Cornwelle w jego stronę. Uskoczył i
stanął na przeciw mnie w bezpiecznej odległości. Raven zaatakował mnie
szybko swoją nazo-ręką. Odskoczyłem do tyłu i miałem ich obu na przeciw
siebie.
-Co się z Tobą stało?
-Ze mną? Nic... Konsekwencję braku walki z potworami.
-Więc to, dlatego nie chcesz naszej pomocy... - Odrzekła z tyłu Rena i zbliżyła się trochę do przodu. - Nie chcesz nas i siebie skrzywdzić dlatego nic nie mówiłeś i sam sobie z tym radziłeś.. - Jej głos drżał.. Widać dalej bała się mojej "formy"
-Dokładnie. Dlatego dajcie mi samemu z tym wygrać.
-Elsword nawet jeślibyśmy chcieli, nie możemy Ci na to pozwolić. - Skierowałem wzrok na Ravena.
-Dlaczego?
-Stanowisz w tym momencie zagrożenie dla
nas wszystkich, dlatego musimy Cię gdzieś zamknąć, do czasu aż czegoś
się nie wymyśli. Nie możesz od tak sobie spacerować po mieście czy
gdziekolwiek.
-Chyba Sylph Ci nie powiedział, że znalazłem sposób na to.
-A jaka pewność, że to zdziała jak należy?
-Żadna, dlatego muszę zaryzykować i skupić się na zrobieniu tej mikstury.
-A co jeśli skutek będzie odwrotny?
-Wtedy wiecie, co macie zrobić. - Zamurowało ich nie wiedzieli, co powiedzieć.
-Skoro tak chcesz, to wtedy tak zrobimy, ale do tego czasu pozwól komuś innemu zdobyć to, co potrzebne do mikstury.
-Nie to moje zadanie. Ja muszę osobiście się tym zająć.
-No to będzie problem.
Sylph wystrzelił we mnie serie laserów. Dzięki Cornwell'owi odbiłem je po czym ruszyłem w jego i reszty kierunku.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz