środa, 26 września 2012

Wpis4 Oczami Chunga

Opisanie 2 dni, co Elsword był u Ekko oraz wydarzenia potem gdy wrócił do Hamel.

Pochodziłem jeszcze po mieście, odwiedziłem starych znajomych i wieczorem wróciłem do domu. Po drodze spotkałem Aishe, która wyglądała na zmartwioną. Podszedłem do niej i spytałem czy coś się stało. Zapewniała iż wszystko z nią w porządku tylko martwi się o Elsworda, który wyruszył dziś do Elder załatwić coś. Właśnie miałem do niego iść... Coś mi się wydaje, że jednak sprawa którą teraz ma na głowie jest poważna ale nie będę już Aishy męczył o to. Odprowadziłem ją do jej mieszkania i po drodze rozmawialiśmy o Hamel i o mnie... Osobiście nie lubię poruszać tego tematu, bo nie lubię mówić iż jestem z takiej, a nie innej rodziny gdy moi przyjaciele są zwykłymi osobami. Chociaż słyszałem że Ammo też pochodzi z jakiejś szlacheckiej rodziny, która ma duże wpływy w Hamel. Traktują go jak zwykłą osobę i również chce by mnie tak traktowano. Czasami głupio mi przy innych gdy ktoś palni,e że jestem księciem..... Aisha uważnie słuchała moje "wyżalenia" i zrobiło mi się lżej na sercu. Gdy dotarliśmy w końcu na miejsce pożegnałem się z nią i wróciłem do domu. Od razu skierowałem się do swojego pokoju i położyłem się spać.
Następnego ranka na dole czekał na mnie list od Penetnio, czyli szykuje się jakaś misja. Doprowadziłem siebie do porządku i skierowałem do Dowódcy BCzR(Bractwa Czerwonych Rycerzy). Ujrzałem tam Aishe, Ravena i Rene. Ciekawe czy też mają misję. Oczywiście Sylpha nie było.. Nie rozumiem znowu go gdzieś wcięło.. Nie lubię go, uważa się za nie wiadomo kogo.. Przywitałem się z resztą i nie wiem czemu ale Rena przytuliła mnie do siebie i zaczęła głaskać po głowie. Raven i Aisha się zaśmiali, było mi strasznie źle czułem się jak dziecko tulony przez swoją matkę. Wyrwałem jej się z objęć i rzuciłem by przestała mnie tak witać ciągle, bo nie podoba mi się to.. Uśmiechnęła się i obiecała, że już nie będzie, jednak coś czuje, że będzie dalej tak robić.. Gdy już wszyscy się uspokoili Penentio wyjaśnił nam naszą misję, więc cała nasza czwórka będzie się tym zajmować.
Od pewnego czasu po okolicach Hamel kręci się zabójca, który poluje tylko i wyłącznie na młode kobiety. Naszym zdaniem jest go odszukać, zgromadzić mocne dowody i złapać lub zabić jeśli będzie taka konieczność. Pokazał nam zdobyte już informacje na jego temat. Według mnie zgromadzone informacje były niezbitym dowodem. Gdy tylko on się pojawił u nas to po tygodniu zaczęły się ataki. Jednak skoro chcą jeszcze bardziej oczywistych dowodów to się musimy tym zająć. Przyjrzeliśmy jego zdjęciu : średni wzrost, wiek około 27 lat, krótko cięte brązowe włosy z lekkim zarostem. Jak już zapoznaliśmy się z wszystkim Rena odrzekła iż szybko się z tym uporamy. Penentio życzył nam powodzenia i skierowaliśmy się do parku obmyślić jakiś plan działania. Znaleźliśmy w miarę zaciszne miejsce, gdzie nikt by nas nie podsłuchiwał i ustaliliśmy wszystko.
-Dobra więc gość ma słabość do kobiet, więc Rena musisz iść na przynętę - Odrzekł Raven i elfka skinęła głową
-Hej ejj a ja to niby co?! - Wyskoczyła oburzona
-Ty nie ze względu na Elsword którego z nami nie ma. Jestem w 100% pewny że by Ci nie pozwolił brać taki czynny udział.
-A pff, Rena może mimo iż jesteście razem..?
-Może, bo wiem że da sobie radę jakbym na czas nie przyszedł z pomocą.
-Sugerujesz iż jestem słaba? - Zdenerwowała się jeszcze bardziej.
-Nie to miałem na myśli..
-Aisha zrozum iż martwimy się o Ciebie i podczas gdy Ammo nie ma z nami my musimy pilnować by coś Ci się nie stało.
-Nie trzeba się AŻ tak o mnie martwić.. Jestem już dorosła i sama mogę podejmować decyzję.
-Aisha dobrze wiesz, że by Cię na misję nie puścił. Proszę nie igraj z ogniem.
-Mam gdzieś czy pozwoli czy nie, jestem wojowniczką jak on i też chcą coś robić dla dobra miasta.
-Będą problemy... - Raven uciął mi w środku zdania.
-Dobrze skoro chcesz, tylko potem nie przychodź do nas z płaczem, że Ammo Cię opierdolił.
-Pff. - Założyła ręce - Nie boje się.
-Jasne.. - Zmierzyła mnie złowrogim spojrzeniem. Dobrze wiedziałem, że się boi reakcji Elsa jak wróci.
-Dobra koniec. Rena i Aisha idą na przynętę. Ja i Chung będziemy obserwować wszystko z daleka, więc możecie być spokojne.
-Zgoda.
Odrzekliśmy wspólnie i skierowaliśmy się do miasta. Według danych powinien zaraz przechodzić przez ten sklep. Rena i Aishe stały i udawały że niby coś kupują a ja z Ravenem w oddali obserwowaliśmy wszystko.
-To nie był dobry pomysł posyłać ją tam... - Odrzekłem zmartwiony.
-Wiem.. Ale wiesz jaka ona jest...
Po kilkunastu minutach w końcu się zjawił. Ciekawe czy złapię przynętę. Po chwili zaczepił Aishę. Złapałem się za głowę, Raven facepalm i przeklął pod nosem.
-No to mamy problem..
-On nas zabije jak się dowie. - Obawiałem się gniewu przyjaciela. Rena odeszła i ukradkiem podeszła do nas od tyłu placu tak by gość nas nie zauważył.
-I co robimy chłopaki? Jak Els się dowie to..
-Nie wiem na prawdę nie mam pojęcia co robić. Może dajmy jej wolną rękę i niech się wykaże.
-Raven.. Wiesz jak on zareaguje na to..
-Wiem, ale co zrobimy? Misję musimy wykonać, najszybciej jak to możliwe.
-Będziemy ją musieli mieć cały czas na oku dopóty nie wróci. - Odrzekłem zmartwiony o Aishę.
-Innego wyjścia nie mamy..
Po kilkunastu minutach facet zostawił Aishę. Podbiegła do nas i powiedziała że nazywa się Constantin(kurde ale średniowieczne imię..) i jest lekarzem. Wszystko fajnie tyle, że to ona będzie musiała z nim przebywać i gromadzić dowody. Oczywiście powiedzieliśmy jej o naszych obawach, zignorowała to i zapewniała że nic jej nie będzie. No nam pozostało tylko w nią wierzyć. Zbliżał się wieczór i każdy wrócił do swojego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz