środa, 26 września 2012

Wpis3

Podczas drogi rozmawialiśmy o walkach które dziś oglądaliśmy oraz nasze własne. Wymienialiśmy się zdaniami, spostrzeżeniami i różnymi uwagami jak i radami. Usiedliśmy na ławce w centrum Hamel. Mam nadzieję, że ta zdradziecka dziwka tu nie przyjdzie. Pomimo iż jej tak nienawidziłem za to, to jakoś bym nie umiał nie wiem pobić ją na śmierć czy wyżywać się psychicznie. Jest moją słabą stroną i ona dobrze o tym... Muszę jakoś dojść do siebie i chyba poszukać jakiejś innej dziewczyny... Wtedy Chung zapytał mnie co się ze mną działo przez te kilka dni jak się rozstaliśmy przy kawiarni. Opowiedziałem mu wszystko, nie muszę ukrywać niczego przed nim. Akurat on jest mi najbliższym przyjacielem, więc mogę mu zaufać. Gdy wszystko mu powiedziałem kiwnąl głową, po czym dodał iż cieszy się, że dałem sobie z tym radę.
-A co się stało między Tobą, a Aishą?
- Wiedziałem, że o to spyta. Westchnąłem i trochę mnie znowu dobiła ta sprawa.
-Dla niej ważniejsza jest misja ode mnie, a skoro tak to nie ma sensu być z nią. - Chung otworzył oczy i spojrzał z zdziwienia.
-Żartujesz sobie?!
- Powiedział trochę głośniej, po czym zniżył ton. - Na serio już nie jesteście razem?
-Nie. -
Odrzekłem krótko.
-Wiedziałem, że będą kłopoty przez tę misję i upartość Aishy. Wiedziała o tym że Ci się to nie spodoba, a i tak...

-Ona zawsze igra z ogniem, tyle, że teraz przesadziła.
- Po krótkiej martwej ciszy..
-Wybacz nie wiedziałem, iż tak się sprawy mają, nie chciałem Ci psuć humoru. - Odrzekł z wyraźnym smutkiem i winą.
-Nie przejmuj się. - Spojrzałem na niego. - Dam sobie z tym radę i nie wiem poszukam sobie.. - Rozejrzałem się po okolicy i dostrzegłem Issabele przy jednym sklepie. - Nową dziewczynę.. - Chung spojrzał tam gdzie ja i się uśmiechnął.
-Wpadła Ci w o-k-o.

-Kto tam wie..
- Wtedy mi się wspomniało jak już tak dyskutujemy. - A jak tam Twoje podboje, co z tą fanatyczką?
-Nazywa się Sayuri i..

-Hmm?
- Spojrzałem na niego rozbawiony,
-No i powiedzmy... Że może coś będzie...
- Zawstydzony dokończył zdanie.
-Noo w końcu se kogoś znalazłeś, a co z tą drugą? Jak jej tam leciało?

-Aldrey, nie wiem nie widziałem jej ostatnio. I tak wydaje mi się to zwykła fanka i tyle..
-Może ona nie będzie robić takich odlotów jak Aisha. - Zaśmialiśmy się, po czym dodał:
-Nie wiesz jest spokojna i bardzo wrażliwa.

-No to masz szczęście.

Spojrzeliśmy przed siebie i Issa akurat przechodziła obok nas z przyjaciółkami. Utkwiłem wzrok na niej, po czym spojrzała na mnie. Uśmiechnąłem jak to miałem w zwyczaju, po czym zaśmiała się i szła dalej przed siebie. Odprowadziłem ją wzrokiem, aż jej postać znikła mi z oczu. Chung wejrzał na mnie i zaczął zaczepiać,, że szybko wymieniam dziewczynę, tyle, że nawet z nią słowa nie zamieniłem.. Było już późne południe pożegnałem się z Chungiem i wróciłem do domu. Wyłożyłem się na kanapie. Dorwałem pierwszą lepszą książkę co leżała i z nudów czytałem.. Po kilkunastu minutach mi się znudziła i poszedłem sobie potrenować. Wieczorem skończyłem i udałem się na kolację. Podczas spożywania posiłku wspomniało mi się iż miałem, o coś spytać Camille. Gdy zjadłem udałem się do niej. Teraz ruch był mniejszy na ulicach. W końcu doszedłem na miejsce i usiadłem na barierce. Spytałem ją o ten nowy system pvp, bo coś zbytnio nie wiedziałem, o co w tym chodzi. Krok po kroku mi wszystko wytłumaczyła, trochę to trwało, bo już całkowicie się ściemniło.
-Yhm więc to tak
. - Zamyśliłem się trochę. -Dzięki za wytłumaczenie.
-Nie ma sprawy.
- Odrzekła z uśmiechem. Wyczułem czyjąś obecność. Skierowałem Cornwelle w miejsce, gdzie stała tajemnicza osoba
-Wyjdź.

Odrzekłem chłodno. Po chwili z cienia padającego przez sufit wyszła.. Aisha? A ją co tu przywiało? Zdziwiłem się na jej widok. Nie miałem ochoty z nią rozmawiać. Zeskoczyłem z barierki i skierowałem się do wyjścia mijając ją. Odwróciła się i zaczęła za mną iść. Świetnie.... Odwróciłem się do niej
-Czego chcesz?
- Odrzekłem chłodno. Widać było, że jest smutna i dobita, podobnie jak ja
-Ja.. Jest mi.. Źle po tym... Wszystkim.. I...
-Nie obchodzi mnie to. Misja jest do Ciebie ważniejsza więc leć dawać się temu dupkowi.
-PRZESTAŃ!
- Krzyknęła i przytuliła się do mnie. - Tylko do Ciebie należę!
-Już nie i zostaw mnie.
- Odsunąłem ją od siebie i szedłem dalej w kierunku domu. Mimo to nadal szła za mną i próbowała zatrzymać. Wziąłem ją w końcu złapałem za ramiona i przygwoździłem do ściany.
-Przestań rozumiesz!

-Nie przestanę!

Wyrwała się i mnie pocałowała. No tego jeszcze brakowało. Odsunąłem ją, bo wiem, co będzie jak tak dalej pójdzie. Ona nadal upierała się na swoim. Zbliżyła blisko do mnie i dotknęła mojej twarzy. Chciała znowu pocałować. Nie mogę na to pozwolić nie mogę! Jednak z tęsknoty do niej, za tym co robiliśmy sam ją pocałowałem. Emocje wzięły górę. Znowu zaczęliśmy się namiętnie całować jak kiedyś, jak zawsze.. Zbliżyłem ją do ściany i staliśmy blisko siebie. Jednak teraz.. Wszystko było jedno. Pożądałem jej bardziej niż wcześniej. Nie zaprzestawaliśmy pocałunków, rozkoszowaliśmy się nimi. Jedną ręką złapałem jej rękę i oparłem o ścianę, drugą dotykałem jej ciała, i zsunąłem na nogę którą dźwignąłem i oparłem o siebie. Zbliżyłem się jeszcze bardziej do niej i wtedy na chwile zaprzestaliśmy się całować i Aisha jęknęła z bólu. Chciałem ją mieć tylko dla siebie i nikt więcej nie miał mieć do niej prawa. Muskałem ustami jej szyje, a ona dźwignęła głowę by mi było łatwiej. Wtuliła się we mnie. Jedną ręką wodziła po moich plecach, a drugą wplotła w włosy. Nie umiałem się od niej oderwać.. Jeden dzień.. Jedna kłótnia.. A zrodziła takie pożądania. Pomimo tego iż jej nie krzywdziłem płakała gdy byliśmy razem, z jakiego powodu? Błędu którego popełniła?
Puściłem ją w końcu i patrzałem w jej fioletowe zapłakane oczy. Dotknęła mojej twarzy, wziąłem i odsunąłem jej rękę i wejrzałem smutnym spojrzeniem na nią. Skierowałem się do wyjścia, po drodze nadal czułem jej usta na swoich jak i ich smak. Zacisnąłem zęby i z mieszanymi uczuciami wróciłem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz