środa, 26 września 2012

Wpis23

Na środku pojawiły się dwa kamienie. Jeden biały, drugi czarny. Domyśliłem się, że biały należy do Cornwella, a czarny do mrocznego "ja". Przypomniała mi się sytuacja z dawnych lat, gdy dostałem kamień Cornwella, było teraz tak samo.. Spojrzałem na Cornwella.
-Czy dalej będziesz użyczać mi swojej mocy Cornwellu? - Tym razem to ja musiałem pytać się czy nadal będzie mi pomagać.
-Tak, na początku obiecałem Ci wierność i pomoc. Nie zmieniam zdania w tym wypadku. - Skinąłem głową i wejrzałem na drugą postać. Wyglądał tak samo jak ja tylko miał zmienioną lewą stronę twarzy.
-Jak mam się do Ciebie zwracać?
- Mimo iż tyle już jest we mnie nie znam jego imienia, dziwne...
-Mroczny wystarczy. Zresztą na co Ci moje imię
? - Odrzekł z widocznym niezadowoleniem.
-Bo jesteś moim lustrzanym mrocznym odbiciem i korzystam z Twoich umiejętności.
-Haha jesteś śmieszny. Po co w ogóle ta cała zabawa? - Rozejrzał się do o koła. Bawiła go ta cała sytuacja, interesujące. - Ty naprawdę myślisz że nagniesz moją wole do Twojej i będę służyć jak posłuszny piesek? Niezły żart. - Zaczął się śmiać. Teraz jest okazja by z nim porozmawiać i dowiedzieć się czegoś. Nie mogę tego zepsuć.
-Dlaczego tak uparcie dążysz do przejęcia mnie? - Wejrzał na mnie z wrednym uśmieszkiem.
-A co w tym złego? Ja pragnę władzy i podziwianie tego jak świat się zmienia, a żeby to osiągnąć potrzebuje ludzkie ciało i to nie byle jakie. Chce kontroli zarówno nad Tobą jak i nad nim.
- Wskazał ręką na staruszka.
-Skoro tak bardzo tego chcesz to dlaczego sam tego nie osiągniesz, tylko zakaziłeś Cornwella i by uwolnić go z mroku musiał część wstrzykiwać we mnie. Czyżbyś nie był aż tak silny by zrealizować swoje pragnienie i musiał nas w to wplątać? - Zacisnął pięść, wyglądało jakby zaraz miał nas tu pozabijać.
-Nie pogrywaj sobie ze mną smarkaczu! To dzięki mnie tyle osiągnąłeś i możesz materializować Cornwelle w nieskończoność!
-I jestem Ci za to wdzięczny, jednak..

-Dlaczego tak bardzo chcesz przejąć ciało chłopca? Czemu nie możesz być posłuszny i oddawać mu mocy bez żadnych efektów ubocznych?
-Żartujesz sobie ze mnie?! Jestem mrokiem, złem i mam się dać jakiemuś gówniarzowi!? - Zaraz podejdę i mu przyłożę.. Doigra się za te słowa. Zasrany mrok.. Strasznie nerwowy, choćby ja. Słowa staruszka jak i rozpoczęcie tematu najwidoczniej go zdenerwowały.
-Skoro jest gówniarzem, to dlaczego jego wybrałeś, a nie innego wojownika?
- Mocno na niego naciska, może coś wydusi.
- Ponieważ on ma spory potencjał i pragnienie bycia silniejszym, dlatego go wybrałem!
-A co zrobisz jeśli wyrzeknie się Twoich mocy?
- Przymrużył oczy i patrzał gniewnie na Cornwella. Co on robi tak właściwie? Choćby świat się walił nie wyrzekłbym się tych mrocznych mocy. Ciekaw jestem jak dalej potoczy się ta rozmowa.. Postawił go w trudnej sytuacji.
-Nigdy by tego nie zrobił! Za dużo ma do stracenia!

-Jakoś wcześniej sami dobrze sobie radziliśmy więc..

-ZAMKNIJ SIĘ!! TY nic nie rozumiesz!

-Więc to tak..
- Staruszek i Mroczny spojrzeli na mnie. - Boisz się, że przestanę korzystać z Twoich umiejętności i pójdziesz w cień, a przez to będziesz czuć się zbędny i niepotrzebny, gdy Ty pragniesz walki, poznawania świata i obserwowania zmian w nich zachodzących, jednak nie możesz tego osiągnąć bez ludzkiego ciała, bo jesteś duchem, dlatego też chcesz przejąć mnie by na własnej skórze poczuć to wszystko, tyle że, gdybyś oddawał mi swoje moce bez swoich sztuczek jak Cornwell, to byś doznawał to samo co ja. Możesz mi nie wierzyć, więc spytaj Cornwella jak to jest. - Nastała cisza, nikt nic nie mówił. Staruszek uśmiechnął się i skierował wzrok na Mrocznego, który usiadł na ziemi i zakrył twarz w rękach.
-Elsword ma rację, pomimo iż w rzeczywistym świecie jestem tylko mieczem, to odczuwam te same emocje podczas walki i obserwuje ten świat razem z nim, w jego podświadomości. Wiele już przeszliśmy.
-Cornwell jest dla mnie jak drugi ojciec, z którym zawsze mogę porozmawiać o wszystkim i mogę liczyć na pomoc. Obserwuje moje zmiany i postępy. - Mroczny spojrzał na mnie, potem na Cornwella i znowu na mnie.
-Nie wyrzekniesz się moich mocy i pozwolisz bym też mógł doświadczać to co on?
- Spokojnie spytał z nutą niepokoju.
-Jeśli obiecasz iż zaprzestaniesz próby przejęcia mnie i Cornwella, wtedy będziesz mógł żyć i doświadczać to co on. - Założył ręce i zaczął intensywnie myśleć.
- Zgoda niech Ci będzie.
- W końcu koniec zmartwień!
-Więc Mroczny, będziesz użyczać mi swoich umiejętności bez żadnych sztuczek?

-Tak.
Oby dwa kamienie połączyły się w jeden. Z kamienie rozbłysnęło jasne światło, który mnie jak i ich oślepiło. Gdy światło znikło znaleźliśmy się w pokoju, gdzie spotykałem się z Cornwellem. Bariera która oddzielała Mrocznego od Cornwella znikła, a zamiast nich były drzwi. Udaliśmy się tam. Za drzwiami znajdował się podobny pokój do staruszka. Teraz jak będę mieć sprawę do któregoś z nich, mogę na spokojnie porozmawiać na osobności.
-W końcu nie ma tej przeklętej bariery
. - Rozwalił się wygodnie na fotelu i nie zamierzał szybko z niego z chodzić.
-To was zostawię i wracam do siebie.
Pożegnałem się i skierowałem do wyjścia. Liczę, że się dogadają i nie będzie żadnych sporów. W końcu wszystko się ułożyło. Wróciłem do rzeczywistości. Symbol pode mną zniknął, a miejsce, w którym się znajdowałem jest taka sama jak wcześniej. Po kilku minutach weszła Ekko i gdy mnie ujrzała uśmiechnęła się. Podeszła do mnie i pogratulowała "zwycięstwa". Byłem strasznie zmęczony, spytałem czy ma jakieś wolne pokoje bo dłużej stać nie dam rady. Skinęła głową i zaprowadziła do wolnego pokoju. Tam padnięty położyłem się i w kilka minut zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz