Przez cały Hamel, od mojego domu, aż do szpitala ten idiotyczny strażnik
szedł ze mną, a ludzi patrzeli i szeptali coś miedzy sobą.Podparłem z
wyraźnym niezadowoleniem twarz o rękę, którą opierałem o plecy osiłka.
Lekarze szli za mną i przede mną. Ci z przodu ciągle o czymś
dyskutowali, a Ci z tyłu ciągle o coś pytali.
-Jak się czujesz?
-Źle.
-Dlaczego?
-Domyśl się idioto.
-Boli Cię coś?
-Tak głowa o Twoich głupich pytań.
-Hmm chyba trza będzie go skierować do psychologa. Zapisz to. - Odrzekł szturchając drugiego lekarza obok.
-Sam powinieneś iść do psychologa. Kto to widział na siłę do szpitala ludzi brać?
-Były i gorsze przypadki. Natomiast z Tobą idzie łatwiej jak tydzień temu, co nam ciągle kobieta wrzeszczała kopała i inne.
-No to chyba widać niezadowolenie tak? Jesteście poje... - Nie dokończyłem, bo ten idiota co mnie niósł celowo mną podrzucił. - Teee nie pozwalaj sobie za dużo ty nie wiadomo co i do czego! - Odwróciłem się w jego stronę, a ten dalej nic szedł jak szedł. - Dziwak. - Odrzekłem pod nosem.
-Elsword, jak powiedziała Twoja przyjaciółka to dla Twojego dobra.
-Weź już się zamknij, mam dość Twojego ględzenia w kółko o tym samym.
-Jak tam chcesz.. Zrobimy badania tylko i będziesz mógł wrócić do siebie, czyli pojutrze.
A to mnie pocieszył tym faktem.. Dzień spędzony w szpitalu to jest jakiś
koszmar!! Gdy dotarliśmy na miejsce zrobili kilka badań, po czym mogłem
w końcu odpocząć. Był już wieczór. Zastanawiałem się jak by tu uciec,
nie mam zamiaru tracić tutaj czas. Wstałem z łóżka i podszedłem do okna.
Wygląda jakby było można przejść. Otwarłem, wychyliłem się i od razu
zrezygnowałem z tego pomysłu. 20 piętro no to faktycznie wyskoczę
sobie... Chyba, że.. Harsh.. Hmmm.. Patrzyłem w dół i dostrzegłem tam
kilka osób. Więc się kurde przygotowali na to.. Dobra mniejsza..
Zamknąłem okno i udałem się do drzwi. Przyłożyłem ucho do nich i
słuchałem czy jest ktoś po drugiej stronie. Cisza, czyli teren wolny.
Otwarłem drzwi rozejrzałem się. Pusty korytarz. No i to się nazywa mieć
szczęście. Wyszedłem po cichu i skierowałem się do rozwidlenia korytarza
i wtedy wpadłem na tego osiłka co mnie niósł i jego drugi kolega tak
samo napakowany. Wejrzałem na nich oni na mnie.
-Dobra wracam do siebie...
Odrzekłem z kwaśną miną i wróciłem do pokoju. Położyłem się na łóżku i
myślałem za jakie grzechy muszę tu być.. Jutro jak wstanę muszę coś
wykombinować.. A no i zemsta na przyjaciołach. Im to nie podaruje.
Położyłem się i zasnąłem.
Obudziłem się i pierwsza myśl jaka mnie naszła: zaczyna się koszmar.
Kilkanaście minut później weszło kilku lekarzy i zabrali mnie na kolejne
badania. Oznajmili mi, iż wczorajsze wszystkie wyszły pozytywnie.
Dzisiejsze badania były tak długie i głupie, że już miałem dość. Ciągle
słyszałem "no to połóż się", "powiedz A", "zaraz skończymy"," proszę się
nie ruszać"," nie oddychaj przez chwile". Co ja kurde jakiś królik
doświadczalny!? Bo kilku godzinach udręki z tymi psychicznymi lekarzami
odprowadzili mnie do pokoju.
-Dobrze, zaraz przyjdzie do Ciebie psycholog.
-Hę? Co?
-No mówiłem Ci ,że musisz z psychologiem porozmawiać.
-Chyba Ty nie ja.. - Wejrzał na mnie kątem oka.
-Ja mam wszystko w głowie poukładane jak należy.
-A ja tu bym się kłócił o to...
-Jakieś sugestie? - Patrzał na mnie dziwnym spojrzeniem
-E ta.. Przyjrzyjmy się: czerwony sweter, żółte spodnie,
niebieskie buty i szalik. Nie wiedziałem, że jest dziś dzień robienia z
siebie idioty.
-Powinieneś więcej szacunku okazywać starszym. Ja uważam iż to, co mam na sobie ubrane jest w modzie.
-Pan modniś się znalazł. Ciekawe co na to Twoja żona, o ile ją masz. - Zaśmiałem się pod nosem.
-Poczekaj no Ty.. - Podszedł do mnie i złapał mnie za ubranie i przyciągnął do siebie i patrzał morderczym wzrokiem. - Już ja dopilnuje, by nauczono Cię szacunku do innych.
-Od tego mam rodziców nie jakiegoś idiotę, który pajacuje w szpitalu. - Patrzał na mnie, cały czerwony się już zrobił. - A to ma pan w końcu tą żonę czy nie?
-Nie Twój interes.
Puścił mnie i skierował się do wyjścia. Gdy otwierał drzwi uderzył kogoś
nimi, osobę, która chciała wejść. Wybuchłem śmiechem, a oni zaczęli tam
przepraszać i pomagać temu komuś, co oberwał drzwiami. Jak już
skończyłem się śmiać spojrzałem tam, kto to tak oberwał. Wejrzałem i...
Od razu się dźwignąłem i zacząłem badać wzrokiem kobietę, która weszła.
Średniego wzrostu, długie czarne włosy, ubrana w niebieską spódnicę i
bluzkę. Bardzo piękna z lekkim makijażem.
-Więc to z Tobą jest tyle kłopotów. - Odrzekła miłym, serdecznym głosem. Głos jak anioł.. Zamurowało mnie z lekka.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz