Nowy dzień nastał. Zmartwienia mnie opuściły.. Chociaż nie, zostało mi
jedno, rozmowa z Aisha. To będzie mój koszmar. Jak ja mam się z tego
wszystkiego wytłumaczyć.. Nie martwiąc się dłużej wyszedłem na miasto.
Spotkałem przyjaciół z gildii poprosili mnie o pomoc, zgodziłem się.
Dawno w sumie nie walczyłem, więc przyda się mała odskocznia. Gdy już skończyłem, udałem się na Henira wraz z towarzyszami z gildii,
raz z tutejszymi mieszkańcami. Było świetnie. Ostatni Henir to było coś.
Czas 19;46 za całość. Dawno tak szybko nie zaliczyłem wyzwania od
Glave. Pełen energii chociaż nie wiem skąd udałem się na małe pvp. Jedna z walk
była dla mnie bardzo męcząca, ale udało się wygrać. Muszę przyznać, że
niektórzy to nieźle dają popalić. Tak minął ranek, południe, aż w końcu zaczęło się powoli ściemniać.
Spacerowałem po Belder i myślałem jak tu przeprosić Aishę i w ogóle. Nie
miałem pojęcia, co powiedzieć... Gdy tak chodziłem spotkałem ją przed
wejściem na rynek. No to pięknie.. Spojrzała w moją stronę, a ja
odwróciłem wzrok. Sam na siebie jestem zły za to, co się stało.
Podbiegła w moja stronę i się przytuliła.
-Ej że, no co Ty... - Cała Aisha..
-Tak się cieszę, że wszystko już z Tobą w porządku. - Odrzekła szczęśliwa.
-To ja powinienem to powiedzieć.. - Nie zręcznie mi było w tej sytuacji, ale przytuliłem ją do siebie i odrzekłem. - Ja.. Przepraszam Cię za wszystko.. Nie chciałem byś cierpiała.
-Nic się nie stało Elsword ważne, że wróciłeś do siebie, do nas, do mnie..
- Jednak Chung miał rację. To na mnie czekała wczoraj.. Zawsze na mnie
czekała, a ja nie potrafiłem tego przyjąć do wiadomości. Chcę czy nie
ona jest moja słabością i tego nie zmienię.
-Zadowolona już? - Spytałem
-Jeszcze nie. - Odparła śmiejącym się głosem.
-Jak mnie udusisz, to wtedy zobaczysz. - Pierwszy raz, od tak dawna byłem szczęśliwy.
-Oj tam przesadzasz. Hihi..- Zaśmiała się po czym uwolniła mnie z swoich objęć. Spojrzała na mnie i powiedziała. - W końcu masz te spojrzenie co kiedyś i nie boisz się patrzeć mi prosto w oczy.
-Jak sama mówiłaś wróciłem do siebie, więc dlaczego miałbym nie patrzeć Ci prosto w oczy?
-A nie wiem.. - Uśmiechnęła się.
Jej uśmiech dla mnie.. Jest jednak bardzo ważny. Wtedy wiem, że wszystko z nią w porządku. Udaliśmy się do pobliskiego ogrodu i tam rozmawialiśmy do późnego
wieczora. Gdy wracałem do domu spotkałem Kakazu i pochwalił mi się nowym
zwierzątkiem. Zamarłem.. Jest taki.. Taki niewinny i w ogóle, brak mi
słów, by go opisać. Będę musiał sobie nowego zwierzaczka sprawić skoro
nie ma Śnieżynka..
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz