środa, 26 września 2012

Wpis16

Nowy dzień nastał. Zmartwienia mnie opuściły.. Chociaż nie, zostało mi jedno, rozmowa z Aisha. To będzie mój koszmar. Jak ja mam się z tego wszystkiego wytłumaczyć.. Nie martwiąc się dłużej wyszedłem na miasto. Spotkałem przyjaciół z gildii poprosili mnie o pomoc, zgodziłem się. Dawno w sumie nie walczyłem, więc przyda się mała odskocznia. Gdy już skończyłem, udałem się na Henira wraz z towarzyszami z gildii, raz z tutejszymi mieszkańcami. Było świetnie. Ostatni Henir to było coś. Czas 19;46 za całość. Dawno tak szybko nie zaliczyłem wyzwania od Glave. Pełen energii chociaż nie wiem skąd udałem się na małe pvp. Jedna z walk była dla mnie bardzo męcząca, ale udało się wygrać. Muszę przyznać, że niektórzy to nieźle dają popalić. Tak minął ranek, południe, aż w końcu zaczęło się powoli ściemniać. Spacerowałem po Belder i myślałem jak tu przeprosić Aishę i w ogóle. Nie miałem pojęcia, co powiedzieć... Gdy tak chodziłem spotkałem ją przed wejściem na rynek. No to pięknie.. Spojrzała w moją stronę, a ja odwróciłem wzrok. Sam na siebie jestem zły za to, co się stało. Podbiegła w moja stronę i się przytuliła.
-Ej że, no co Ty... - Cała Aisha..
-Tak się cieszę, że wszystko już z Tobą w porządku. - Odrzekła szczęśliwa.
-To ja powinienem to powiedzieć.. - Nie zręcznie mi było w tej sytuacji, ale przytuliłem ją do siebie i odrzekłem. - Ja.. Przepraszam Cię za wszystko.. Nie chciałem byś cierpiała.
-Nic się nie stało Elsword ważne, że wróciłeś do siebie, do nas, do mnie.. - Jednak Chung miał rację. To na mnie czekała wczoraj.. Zawsze na mnie czekała, a ja nie potrafiłem tego przyjąć do wiadomości. Chcę czy nie ona jest moja słabością i tego nie zmienię.
-Zadowolona już? - Spytałem
-Jeszcze nie. - Odparła śmiejącym się głosem.
-Jak mnie udusisz, to wtedy zobaczysz. - Pierwszy raz, od tak dawna byłem szczęśliwy.
-Oj tam przesadzasz. Hihi..- Zaśmiała się po czym uwolniła mnie z swoich objęć. Spojrzała na mnie i powiedziała. - W końcu masz te spojrzenie co kiedyś i nie boisz się patrzeć mi prosto w oczy.
-Jak sama mówiłaś wróciłem do siebie, więc dlaczego miałbym nie patrzeć Ci prosto w oczy?
-A nie wiem.. - Uśmiechnęła się.
Jej uśmiech dla mnie.. Jest jednak bardzo ważny. Wtedy wiem, że wszystko z nią w porządku. Udaliśmy się do pobliskiego ogrodu i tam rozmawialiśmy do późnego wieczora. Gdy wracałem do domu spotkałem Kakazu i pochwalił mi się nowym zwierzątkiem. Zamarłem.. Jest taki.. Taki niewinny i w ogóle, brak mi słów, by go opisać. Będę musiał sobie nowego zwierzaczka sprawić skoro nie ma Śnieżynka..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz