środa, 26 września 2012

Wpis3

Przeszliśmy przez Peite, Balder i popłynęliśmy do Hamel. W trakcie drogi ciągle rozglądał się na prawo i lewo podziwiając widoki. Gdy byliśmy na statku, patrzał w dół, jak woda pod nami przybiera różne kształty. Faktycznie takie cudowne wrażenia..
-Anima, bo wylecisz zaraz.
-Nie przejmuj się nie wylecę. - Odparł z tym irytującym uśmiechem.
-Zanim wkroczymy do Hamel ubierz się w coś normalnego..
-Przecież jestem normalnie ubrany.. - Podbiegł w moją stronę. - Tatuś mi mówił, że teraz te ubranie jest w modzie.
-No co Ty nie powiesz...
-A braciszek takiego nie ma? - Spytał zdziwiony.
-Mam.
-To czemu nie masz na sobie?
-Bo nie chciało mi się przebierać.
-Ale w czarnym pewnie bardziej Ci do twarzy.
-Możliwe.
-Masz dziewczynę?
-Co proszę?
-No czy masz dziewczynę tatuś mówił, że zaprzyjaźniłeś się z taką w fioletowych włosach.
-Ta i jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Aha... A spotkamy ją?
-Nie wiem.
-A co wiesz?
-ZAMKNIJ SIĘ! - Już mam dość..
-Ale jesteś.. - Strzelił focha i zaczął biegać po statku. W co ja się wpakowałem..
W końcu dotarliśmy do Hamel. Usłyszałem tylko krzyk "Jej ale tu ładnie". Spojrzałem w stronę Animy. O.. Przebrał się.. To mogę już iść do Reny i mój koszmar się skończy. Mijaliśmy ulice, sklepy i zatrzymałem się zobaczyć rynek. Jest! Fryzura do mojego setu DS od razu kupiłem aby jedna rzecz dziś co sprawiła iż jestem szczęśliwy. Po kilkunastu minutach, w końcu dotarliśmy do domu Reny. Zapukaliśmy do drzwi i po chwili usłyszałem "Wejść" to weszliśmy. Rena nas przywitała i.. Zapiszczała oraz wykrzyczała:
-Jaki słodziutki maluszek! - Podbiegła do Animy i przytuliła go tak że zaraz go zabije chyba..
-Em Rena.. Udusisz go.. - Wyszeptałem jej do ucha.
-Oh.. przepraszam. - Puściła go a ten upadł na ziemię. Pomogłem mu wstać.
-Braciszku, kto to, z em, z dużym tym no i szopą na głowie? Wiedźma? - Odwrócił się w moją stronę i wskazał na nią palcem. No to się wkopał. Spojrzałem na Renę.. Oho zaraz się zacznie.. Odsunąłem się od niego, a ona podeszła do niego.
-Kogo nazwałeś wiedźmą kurduplu? - Odrzekła przez zaciśnięte zęby. To się wkurzyła..
-A to nie jesteś wiedźmą?
-Nie nie jestem! - Wzięła go za ubranie podniosła do góry i zaczęła prawić mu kazanie. O matko, lepiej jej nie denerwować. Anima po czasie się rozpłakał i zaczął krzyczeć, że to wiedźma, że jej nie lubi, że mam mu pomóc. Zaczął krzyczeć na cały dom.
-Rena no i co zrobiłaś! - Podszedłem wziąłem go, odwróciłem się z nim i zacząłem tłumaczyć, że to moja przyjaciółka, a nowo poznanych ludzi nie powinno się obrażać. Przecierał swoją rączką oczy i kiwał głową na potwierdzenie, że wie, co do niego mówię.
-Już w porządku?
-Tak. - Pociągał jeszcze nosem, eh..

Rena podeszła do nas, przykucnęła i przeprosiła za swoje zachowanie. Następnie zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy, po czym udaliśmy się do mojego domu(jednak postanowiłem zabrać go ze sobą i mieć na niego oko). Tam mój braciszek zaczął biegać i podziwiać dom. Był nim zachwycony. Pokazałem mu gdzie jest jego pokój i co gdzie się znajduje. Gdy już skończyłem go oprowadzać zjedliśmy kolacje i udaliśmy się do swoich pokoi odpocząć po męczącym dniu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz