środa, 26 września 2012

Wpis7

Z rana udałem się na Henira, wraz z moim przyjacielem i jednocześnie bratem bliźniakiem. Akurat wybraliśmy sobie takie avki, a nie inne i wyszło jak wyszło. Dołączyli do nas inni wojownicy stąd i muszę przyznać, że przyjemnie się z nimi przechodziło Henira. Gdy skończyliśmy spotkaliśmy naszych towarzyszy z gildii i razem zaliczaliśmy wyzwania od Glave. Jak już skończyliśmy, każdy poszedł zająć się swoimi sprawami. Udałem się do Ruben w poszukiwaniu uczniów i udało mi się znaleźć kilku. Pomogłem i szybko ruszyłem powitać naszego nowego członka gildii. Trza w końcu pokazać się z dobrej strony. Myślę, że dobrze będzie nam się współpracować. Następnie poszedłem odpocząć trochę i wtedy mistrz naszej gildii oznajmił, iż potrzeba eldrytów na powiększenie SC->SilverCloud. Eh i znowu ograbiony z eldrytów.. ale w słusznym celu. Wracając z Ruben do samego Hamel myślałem, co by tu porobić. Wiele miałem pomysłów, jednak wszystkie pomysły poszły sobie, gdy trafiłem na barbie girl.
-O tu jesteś. Szukałam Cię po całym Hamel chyba.. - Podbiegła do mnie z uśmiechem na twarzy, jak zawsze w sumie.
-E.. Aha.. Po co mnie szukałaś?
-Chcę coś sprawdzić i potrzebuję Twojej pomocy.
-Coś sprawdzić? Mam znowu służyć jako worek treningowy? - Zdenerwowałem się, bo po ostatnim razie byłem tak poobijany, że aż strach wracać do tego.. Tego już za wiele, co ona sobie myśli..
-Nie, nie. Nie będę żadnych ataków magicznych wykonywać, które miałby Cię zranić tylko coś innego. - Jest zbyt wesoła coś mi tu nie gra..
-Taaa? I niby mam Ci uwierzyć? Jakoś Twoja radość mnie nie przekonała co do tego.. - Odparłem zniechęcony. Za tym musi coś stać..
-Oj no nie bądź taki. - Wskazała na mnie palcem. - Zobaczysz będzie fajnie. - Uśmiechnęła się w ten swój sposób, że zgodziłem się.
Udaliśmy się na plac treningowy i tam..
-Dobrze.. Jako, że zwykle przegrywam z Tobą podczas walki, chcę w końcu jakoś temu zaradzić i znaleźć sposób na Ciebie. Wpadłam na pewien pomysł i chcę to sprawdzić. Liczę, że ten czar mnie nie zawiedzie. - Odpowiedziała tym razem już trochę spoważniała.
-Taa... To co mam niby robić?
-Zaatakuj mnie. Będę stać w miejscu. - Powiedziała to od tak jakby w ogóle się nie bała.
-Huh? Chyba żartujesz sobie. Nie zaatakuję Cię wiedząc, że nie skontrujesz ataku czy go unikniesz. - Chyba jej cegła na głowę spadła jeśli myśli, że to zrobię.
-Oj nie martw się. - Uśmiechnęła się. - Zapewniam Cię, że nawet mnie nie dotkniesz. - No skoro tak mówi.. To niech jej będzie. Pobiegłem w jej stronę i zaatakowałem. Wtedy Aisha rzuciła ten swój czar i.. Co do? Stanąłem w miejscu i nie mogłem się ruszyć.
-Ah działa! W końcu mam sposób jak z Tobą walczyć. - Pełna radości pokazała język i zaczęła skakać tam i z powrotem.
-No nie wiem czy to jakiś sposób. Z tego co widzę to, to ma określony zasięg i krótki czas działania. - Podrapałem sie po głowie i usiadłem. - Wiesz, że mogę Cornwela przywołać gdzie chcę i jego nie zatrzymasz. Tak samo równie dobrze mogę go posłać w Twoją stronę i nic nie zrobisz.
-E tam mówisz. Ale przyznaj, że ten czar jest niezły.
-No trochę.. Może denerwować podczas walki.
Powalczyliśmy trochę w ten dziwny sposób. Jedynie co mnie denerwowało za każdym razem to, to jak łapała mnie w trakcie mojego combo..Zadowolona iż niby ma sposób na mnie opuściliśmy plac treningowy. Podziękowała za czas, który jej poświęciłem i rozeszliśmy się w swoje strony. Wróciłem do swojego domu i zająłem się Śniezynkiem. Jednak pobyt Aishy tu wcale nie jest taki zły i coś się dzieje. Ale nadal dziwnie się czuję w jej obecności..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz