Leżałem sobie wygodnie na kanapie odpoczywając po całym dniu. Mam
nadzieję, że szybko naprawią arenę. Po dłuższym czasie udałem się do
mojej biblioteki prywatnej. Głównie zainteresowało mnie życie ludzi wraz z swoim drugim ja. Może coś
się znajdzie, jakieś wpisy czy coś.. Po dłuższym szukaniu znalazłem
dwie książki, które mniej więcej będą posiadały informację co chce.
Jeszcze parę dokumentów jakiś się przytoczyło. Zabrałem je ze sobą i
wróciłem do salonu. Zacząłem czytać pierwszą książkę. Czytałem sobie na
spokojnie gdy wtedy Aisha "połączyła" się ze mną telepatycznie.
-Elsword potrzebuje pomocy i to natychmiast. - Jej głos drżał widać było, że jest przerażona.
-Gdzie jesteś?
-Koło fontanny niedaleko mostu. Pośpiesz się..
Od razu odłożyłem książkę i wybiegłem z domu do wskazanego miejsce. W co
ona się wpakowała, w ogóle co ona o tej porze robi na zewnątrz, zbliża
się północ. Gdy biegłem zobaczyłem z góry, z mostu dwie osoby które się
szarpały. Więc to tak.. Koleś pożałuje, że się do niej zbliżył.
Zeskoczyłem w dół i pobiegłem w ich stronę. Akurat byli ustawieni bokiem
do mnie, więc rzuciłem Cornwella, który przeleciał przed oczyma obydwu
osób. Patrzałem przymrużonymi oczami na tego typa.
-Zostaw ją. - Aisha wejrzała na mnie w oczach miała łzy. Nie wybaczę nikomu, kto doprowadzi ją do płaczu.
-Proszę proszę kogo my tu mamy. -
Barbie szarpała się i chciała się wyrwać, jednak koleś był zbyt silny
jak na nią. Przysunął ja do siebie i przyłożył nóż do gardła. - Jeden
krok, a pożegnasz się z swoją dziewczyną.
-Powiedziałem zostaw ją.
-A co zrobisz jeśli Cię nie posłucham? -
Zbliżył swoją twarz do jej policzka, a rękę zaczął ją bezczelnie na
moich oczach obmacywać. Teraz to mnie wkurzył i to nie na żarty.
Zamknąłem oczy i spuściłem głowę w dół.
-
Wiesz co chce prawda?
-Tak, panie.
Pozwoliłem zabawić się trochę mojemu mrocznemu ja.
-Hehehehe~~
-I z czego się śmiejesz co? - Wejrzałem na niego groźnym spojrzeniem.
-Z tego, że zaraz będziesz martwy.
Uśmiechnąłem się wrednie i ruszyłem w jego stronę. Nie zdążył nawet
mrugnąć oczami, a moje Cornwelle go przebiły i stałem za nim. Po chwili
upadł na ziemię, a Aisha wystraszona odsunęła się kawałek i uklękła na
drodze. Wejrzałem na martwe ciało mężczyzny, po czym na dziewczynę.
Zakryłem twarz w dłoni i odwołałem moje ciemne moce z powrotem.
Podszedłem do niej i przytuliłem do siebie.
-Już nic Ci nie grozi. Jesteś bezpieczna.
Odrzekłem łagodnym głosem. Wtuliła się we mnie i siedzieliśmy tak przez
kilka następnych minut. Nie umiała nic powiedzieć, była sparaliżowana
tym, co się wydarzyło. Zasnęła po dłuższym czasie. Wziąłem ją na ręce i
skierowałem się do domu. Tam ją położyłem do łóżka a sam udałem się na
odpoczynek.
Gdy wstałem rano na dole siedziała Aisha. Usiadłem koło niej i przytuliłem.
-Jak się czujesz? - Spytałem zmartwiony o jej stan
-Jakoś..
-Co Ty w ogóle robiłaś o tej porze na zewnątrz?
-Poszłam tylko się przejść, czasem tak robię gdy mam dużo rzeczy na głowie..
- Jej głos był martwy, w ogóle nie wyczuwałem jej entuzjazmu.
-Nigdy więcej tak nie rób. Co by się stało gdybym przyszedł trochę później albo wcale?
-Przepraszam.. - Przytuliła się mocno do mnie.
-Nie strasz mnie tak już nigdy więcej. Nie zniósłbym gdybym Cię stracił.
Do południa siedziałem z nią. Z czasem zaczęła dochodzić do siebie.. Na
szczęście.. Przez kilka dni chyba ją zatrzymam u siebie w domu by znowu
nie zrobiła czegoś i nie wpadła w kłopoty. Popołudniu razem udaliśmy na
miasto. Zerknąłem an tablicę inie wierzyłem własnym oczom. Za tak niska
cenę acc do mojego setu. Od razu ruszyłem do gildii w sprawie pożyczki(
znowu ) i jak zwykle ja otrzymałem(dziękuje z tego miejsca Kaku i
Drozdowi;D) i mogłem się cieszyć nowym przedmiotem.
-Do twarzy Ci w tym.
-Nie nabijaj się.
Zaśmiała się po czym dalej szliśmy przez rynek. Z daleka ujrzałem Chunga. Dostrzegł też nas i skierował się w naszą stronę.
-Siema co tam?
-Elsword normalnie nie uwierzysz.
-Co znowu? Kolejna fanka?
-Gorzej...
-Hm?
-E, a o co chodzi?
-A no, bo wczoraj jakaś laska się do Chunga przyczepiła.
-Opowiem wam wszystko po kolei. - Skierowaliśmy się do parku i usiedliśmy na ławce. -
Więc.. Udałem się do Peity po dokumenty. Penentio mnie po nie posłał.
Dobrze, Alvar dał mi co chciałem i po drodze Camilla mnie zaczepiła i
pytała jak u nas z zdrowiem. Odpowiedziałem jej, że wszystko jest w
porządku i wtedy...
-I wtedy?
-I wtedy znowu była ta z wczoraj, ta dziewczyna tyle, że dziś miała co innego założone.
-I?
-I odwróciłem się w jej stronę, to ta znowu się zmieszała po czym uciekła.
-To teraz będzie Cię śledzić na każdym kroku. - Zaśmiałem się.
-No chyba sobie żartujesz!? To nie jest wcale takie zabawne.. - Znowu zakrył twarz w dłoniach.
-Weź porozmawiaj z nią i powiedz jasno, że nie jesteś zainteresowany czy coś. Wtedy da Ci spokój.
-A jak mam z nią rozmawia,ć jak ucieka gdy tylko na nią spojrzę?
-Nie wiem..
-Eh nie ważne idę do siebie. Na razie. - Pożegnał się i ruszył do domu.
-Ja idę do Reny ,bo coś chciała ode mnie.
-Ok ja będę cały czas w domu jak coś.
-Ok to pa.
Ucałowała w policzek i poszła do Reny, a ja skierowałem się do domu.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz