środa, 26 września 2012

Wpis12

Leżałem sobie wygodnie na kanapie odpoczywając po całym dniu. Mam nadzieję, że szybko naprawią arenę. Po dłuższym czasie udałem się do mojej biblioteki prywatnej. Głównie zainteresowało mnie życie ludzi wraz z swoim drugim ja. Może coś się znajdzie, jakieś wpisy czy coś.. Po dłuższym szukaniu znalazłem dwie książki, które mniej więcej będą posiadały informację co chce. Jeszcze parę dokumentów jakiś się przytoczyło. Zabrałem je ze sobą i wróciłem do salonu. Zacząłem czytać pierwszą książkę. Czytałem sobie na spokojnie gdy wtedy Aisha "połączyła" się ze mną telepatycznie.
-Elsword potrzebuje pomocy i to natychmiast. - Jej głos drżał widać było, że jest przerażona.
-Gdzie jesteś?
-Koło fontanny niedaleko mostu. Pośpiesz się..
Od razu odłożyłem książkę i wybiegłem z domu do wskazanego miejsce. W co ona się wpakowała, w ogóle co ona o tej porze robi na zewnątrz, zbliża się północ. Gdy biegłem zobaczyłem z góry, z mostu dwie osoby które się szarpały. Więc to tak.. Koleś pożałuje, że się do niej zbliżył. Zeskoczyłem w dół i pobiegłem w ich stronę. Akurat byli ustawieni bokiem do mnie, więc rzuciłem Cornwella, który przeleciał przed oczyma obydwu osób. Patrzałem przymrużonymi oczami na tego typa.
-Zostaw ją. - Aisha wejrzała na mnie w oczach miała łzy. Nie wybaczę nikomu, kto doprowadzi ją do płaczu.
-Proszę proszę kogo my tu mamy. - Barbie szarpała się i chciała się wyrwać, jednak koleś był zbyt silny jak na nią. Przysunął ja do siebie i przyłożył nóż do gardła. - Jeden krok, a pożegnasz się z swoją dziewczyną.
-Powiedziałem zostaw ją.
-A co zrobisz jeśli Cię nie posłucham? - Zbliżył swoją twarz do jej policzka, a rękę zaczął ją bezczelnie na moich oczach obmacywać. Teraz to mnie wkurzył i to nie na żarty. Zamknąłem oczy i spuściłem głowę w dół.

-
Wiesz co chce prawda?
-Tak, panie.

Pozwoliłem zabawić się trochę mojemu mrocznemu ja.

-Hehehehe~~
-I z czego się śmiejesz co? - Wejrzałem na niego groźnym spojrzeniem.
-Z tego, że zaraz będziesz martwy.
Uśmiechnąłem się wrednie i ruszyłem w jego stronę. Nie zdążył nawet mrugnąć oczami, a moje Cornwelle go przebiły i stałem za nim. Po chwili upadł na ziemię, a Aisha wystraszona odsunęła się kawałek i uklękła na drodze. Wejrzałem na martwe ciało mężczyzny, po czym na dziewczynę. Zakryłem twarz w dłoni i odwołałem moje ciemne moce z powrotem. Podszedłem do niej i przytuliłem do siebie.
-Już nic Ci nie grozi. Jesteś bezpieczna.
Odrzekłem łagodnym głosem. Wtuliła się we mnie i siedzieliśmy tak przez kilka następnych minut. Nie umiała nic powiedzieć, była sparaliżowana tym, co się wydarzyło. Zasnęła po dłuższym czasie. Wziąłem ją na ręce i skierowałem się do domu. Tam ją położyłem do łóżka a sam udałem się na odpoczynek.
Gdy wstałem rano na dole siedziała Aisha. Usiadłem koło niej i przytuliłem.
-Jak się czujesz? - Spytałem zmartwiony o jej stan
-Jakoś..
-Co Ty w ogóle robiłaś o tej porze na zewnątrz?
-Poszłam tylko się przejść, czasem tak robię gdy mam dużo rzeczy na głowie..
- Jej głos był martwy, w ogóle nie wyczuwałem jej entuzjazmu.
-Nigdy więcej tak nie rób. Co by się stało gdybym przyszedł trochę później albo wcale?
-Przepraszam.. - Przytuliła się mocno do mnie.
-Nie strasz mnie tak już nigdy więcej. Nie zniósłbym gdybym Cię stracił.
Do południa siedziałem z nią. Z czasem zaczęła dochodzić do siebie.. Na szczęście.. Przez kilka dni chyba ją zatrzymam u siebie w domu by znowu nie zrobiła czegoś i nie wpadła w kłopoty. Popołudniu razem udaliśmy na miasto. Zerknąłem an tablicę inie wierzyłem własnym oczom. Za tak niska cenę acc do mojego setu. Od razu ruszyłem do gildii w sprawie pożyczki( znowu ) i jak zwykle ja otrzymałem(dziękuje z tego miejsca Kaku i Drozdowi;D) i mogłem się cieszyć nowym przedmiotem.

-Do twarzy Ci w tym.
-Nie nabijaj się.

Zaśmiała się po czym dalej szliśmy przez rynek. Z daleka ujrzałem Chunga. Dostrzegł też nas i skierował się w naszą stronę.
-Siema co tam?
-Elsword normalnie nie uwierzysz.
-Co znowu? Kolejna fanka?
-Gorzej...
-Hm?
-E, a o co chodzi?
-A no, bo wczoraj jakaś laska się do Chunga przyczepiła.
-Opowiem wam wszystko po kolei. - Skierowaliśmy się do parku i usiedliśmy na ławce. - Więc.. Udałem się do Peity po dokumenty. Penentio mnie po nie posłał. Dobrze, Alvar dał mi co chciałem i po drodze Camilla mnie zaczepiła i pytała jak u nas z zdrowiem. Odpowiedziałem jej, że wszystko jest w porządku i wtedy...
-I wtedy?
-I wtedy znowu była ta z wczoraj, ta dziewczyna tyle, że dziś miała co innego założone.
-I?
-I odwróciłem się w jej stronę, to ta znowu się zmieszała po czym uciekła.

-To teraz będzie Cię śledzić na każdym kroku. - Zaśmiałem się.
-No chyba sobie żartujesz!? To nie jest wcale takie zabawne.. - Znowu zakrył twarz w dłoniach.
-Weź porozmawiaj z nią i powiedz jasno, że nie jesteś zainteresowany czy coś. Wtedy da Ci spokój.
-A jak mam z nią rozmawia,ć jak ucieka gdy tylko na nią spojrzę?
-Nie wiem..
-Eh nie ważne idę do siebie. Na razie. - Pożegnał się i ruszył do domu.
-Ja idę do Reny ,bo coś chciała ode mnie.
-Ok ja będę cały czas w domu jak coś.
-Ok to pa.
Ucałowała w policzek i poszła do Reny, a ja skierowałem się do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz