Jest godzina 6:00. Obudził mnie trzask czegoś na dole. Zbiegłem na dól, a
tam.. Drzwi zrobione ze szkła. całe potrzaskane... Zdenerwowałem się i
to nie na żarty. Na zamówienie, specjalne robione, a tu... Nie musiałem
się długo zastanawiać czyja to sprawka.
-ANIMA!!! - Krzyknąłem na cały dom, a on wystraszony, ledwo wychylił głowę za kanapy, w salonie. Podszedłem do niego.
-No bo, no bo...
-No, bo co?! Wiesz ile te drzwi mnie kosztowały!?!? - Łzy spłynęły mu po twarzy.
-Ja przepraszam bardzo.. Najmocniej jak potrafię.
- Przytulił się do mnie. Westchnąłem. Wziąłem go na ręce i odwróciłem w
stronę zniszczonych drzwi.. Albo tylko tego, co po nich zostało, czyli
zawiasów. Przyglądałem się i.. wpadłem na pewien pomysł.
-Wiesz... Chyba Ci podziekuję, za to, co zrobiłeś.
Odrzekłem spokojnym tonem, a ten spojrzał na mnie. Kazałem służbie
wyciągnąć te zawiasy i wszystko wysprzątać i zostawić puste miejsce.
Zająłem się sobą i jak doprowadziłem się do porządku, zszedłem na dół.
Nie było śladu, ani po zawiasach, ani po rozbitym szkle. Przyglądałem
się, to z jednej, to z drugiej strony, a Anima patrzył, co robię.
-Czemu chodzisz tam i z powrotem? - Spytał zaciekawiony.
-Oglądam, jak to będzie wyglądać bez drzwi.
-Nie będziesz montować nowe?
-Nie wiesz, takie drzwi to robią tylko na zamówienie i są
cholernie drogie. Chociaż w sumie i tak biorę na to fundusze ojca.. Ale
jakoś nie chce mi się tym bawić.
-Wyzyskiwacz. - Zaśmiał się, a ja wejrzałem na niego śmiejąc się.
-Tak może być. - Poszedłem do salonu i z daleka obserwowałem, jak to wygląda. - Jest nawet lepiej jak było.
Wraz z bratem udaliśmy się do parku. Dziś spotkał tam swoja koleżankę.
Bawili się razem, a ja dostrzegłem jej siostrę na przeciwko. No to sobie
miejsce wybrałem.... Po kilku godzinach zanudzania się na śmierć,
zawołałem małego i udaliśmy się w drogę powrotną.. Albo był taki zamiar.
Nieopodal parku znajdowały się różnego rodzaju karuzele, w tym kolo
młyńskie. Z niewiadomych przyczyn się zepsuł, a w środku znajdowały się
dzieci. Nie wyglądało to za dobrze. Ludzie na dole stali i patrzyli się
wymieniając się zdaniami. Wtedy na samej górze dostrzegłem kobietę, z
małym dzieckiem w ramionach. Obok mnie stał mężczyzna, który też tam się
wpatrywał. Domyśliłem się, że to pewnie ojciec małego. Nie mogłem stać
bezczynnie i się temu przyglądać.
-Anima zostań tu i trzymaj się z daleka. - Wejrzał na mnie, a ja ruszyłem już przed siebie.
-Hej ejjj, gdzie Ty idziesz? - Spytał zmartwiony i podbiegł trochę do przodu.
Podbiegłem do tej przeklętej maszyny i wspinałem się na samą górę. W końcu dotarłem do kobiety i jej dziecka.
-Wszystko w porządku?
-Tak tylko moje dziecko.. Proszę je najpierw uratować.
Podała mi je, a ja wziąłem je i wyszedłem na zewnątrz. Przywołałem
Cornwell'a i dzięki umiejętności Harsha, bez problemu znalazłem się na
dole, bez żadnych szkód na sobie czy dziecku. Ludzie, co tam stali
podbiegli do mnie, a wraz z nimi ojciec dziecka. Podałem mu je i
usłyszałem słowa dziękuje. Nagle koło młyńskie poruszyło się w przód,
tył i w końcu zaczęło normalnie działać. Anima stanął koło mnie i
przypatrywał się przepełniony dumą, że ma takiego brata. Gdy już
uwolniliśmy się spod fali ludzi i ich pytań, podziękowań, w drodze do
domu, zobaczyłem przyjaciół z gildii. Wybierali się na Henira, trochę
posmutniałem.. Przez to, co się teraz dzieje, nie mam czasu na moje
codziennie czynności. Weszliśmy jeszcze do pobliskiego teatru za namowa
Animy.. Osobiście nie przepadam za tym, no ale niech mu będzie. Ostatni
dzień u mnie jest. Jutro już, wreszcie, wraca do siebie, a ja będę mieć
spokój.
Wróciliśmy do domu późnym wieczorem. Padnięty położyłem się w salonie, a
Anima poszedł czytać jakieś książki. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Kto o
tej porze dzwoni mi domach??
-Jak coś to mnie nie ma.
Odrzekłem Emilii - służącej, co szła otworzyć drzwi.
-Ma pan niespodziewanego gościa.
-Hę? Jakiego znowu.. - Odwróciłem się i nie mogłem wydusić z siebie słowa, ani ruszyć się. Akurat TEJ osoby się najmniej spodziewałem...
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz