piątek, 28 września 2012

Wpis7

Szturchnęła mnie w ramię, zaśmiałem się i pożegnałem. Udałem się do przyjaciół pochwalić nowa zabawką. Ciekawe też jak Chung na nią zareaguje. Popołudnie spędziłem z gildią ciesząc się nową zabawką. Wypytywali mnie jak się walczy, jak długo robiłem i inne pierdoły. Oczywiście odpowiadałem bez ogródek, co myślę o nowej broni. Pod wieczór skierowałem się do domu Chunga, zapewne misje już skończyli, a jak nie to trudno pójdę się czymś zająć. Mijałem pobliski park i tam siedziała Aisha na ławce.. Sama. Akurat musiałem ją minąć, bo to jedyna droga stąd do niego. Gdy przechodziłem obok niej spojrzałem na nią. Głowę miała spuszczoną widocznie była strasznie zamyślona i... Płakała. Poszedłem dalej jednak.. Po chwili wróciłem do niej. Nigdy nie umiałem znieść gdy płacze. Przykucnąłem i położyłem rękę na jej głowie. Momentalnie spojrzała na mnie.
-Stało się coś?
- Mimo iż nie biorę udziału w misji to martwię się o nią.. Kto wie, co ten psychol może jej zrobić, a jak coś zrobi to zabije na miejscu. Patrzała na mnie i chciała coś powiedzieć jednak nie potrafiła. Z jej oczu przestały lecieć łzy, widać było iż była szczęśliwa. Westchnąłem i wstałem. - Uważaj na siebie podczas misji.
Odwróciłem się i skierowałem w swoją stronę. Czy poczuła się lepiej gdy tylko mnie ujrzała? Możliwe.. W sumie mi też było lżej na duchu i teraz wiedziałem, że nie płakała z powodu misji, tylko z powodu braku mojej osoby. Jednak nie potrafi beze mnie żyć tak samo jak ja bez niej..
Zapukałem do drzwi. Lokaje Chunga mnie wpuścili i skierowałem się do salonu. Gdy mnie ujrzał przywitał uśmiechem.
-Siema.

-Siema ema. Co Cię tu sprowadza?
- Usiadłem na kanapie.
-A tak przyszedłem pogadać. Jak wam misje idzie?

-Nawet dobrze, cały czas mamy na oku Aishe, by nic się jej nie stało. Póki co, nie wiemy zbyt wiele ale powoli zaczyna mówić coś więcej. - Jeden z służących podał mi szklankę wody, mimo iż nie prosiłem. Chung spojrzał na mój miecz. - Nowy miecz masz?
-Taa.
- Zdjąłem avatara i rzuciłem miecz w jego stronę. Złapał i przyglądał jej się.
-Niezły, sprawdziłeś już do czego jest zdolny?

-Ta.
- Podszedł do mnie i oddal miecz. Założyłem na niego avatar i odłożyłem obok kanapy. - Wracając do misji co takiego dziś się dowiedzieliście?
-Wspominał coś o opuszczonych laboratoriach na obrzeżach Hamel.

-A po co? Co to ma do rzeczy?

-Właśnie nie wiemy, sądzimy iż tam coś jest, ale póki co tam nie idziemy i Tobie też nie radzę, bo może nasz plan nie wypalić.
-Spoko nie mam zamiaru się mieszać w misję, póki nie dowiem się, że ten debil coś jej zrobił.
- Wypiłem dwa łyki wody co mi przyniesiono.
-Nadal ją kochasz..
- Przewracałem szklankę w dłoniach.
-Ta.. I chyba tak już zostanie na zawsze.
- Dopiłem do końca, a Chung się do mnie uśmiechnął.
-Między wami jest silna więź.
- Wstał i skierował się po coś do szafki. - A co z Issą? Wspominałeś wczoraj, że sobie poszukasz nowej. Czyżby już to było nieaktualne? - Odwrócił się i usiadł w fotelu z jakąś książką.
-Ta nieaktualne, a z Issą dziś sobie porozmawiałem
. - Spojrzał z ciekawością na mnie. - Powiedziałem jej, że chcę się z nią zaprzyjaźnić i się zgodziła.
-Przyjaciółka ta...
- Zamyślił się.
-Osoba taka jak Ty tyle, że dziewczyna.

-Ah rozumiem.
. - Nadal coś przeglądał. Zaciekawiło mnie to.
-Co tam masz?
- Podszedłem i nachyliłem się.
-To album z zdjęciami
. - Przyglądałem się. Za dziecka wyglądał jak czysta zabawka do przytulania. Zaśmiałem się. - Co Cię bawi?
-Nie nic..

Przeglądaliśmy razem album i wspominał niektóre sytuacje z dzieciństwa. Przy okazji dowiedziałem się czegoś więcej o nim. Strasznie skrytą jest osobą, więc zdziwiony byłem iż otwarcie mi o sobie mówi. Przegadaliśmy album do późnego wieczora po czym wróciłem do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz