Obudziłem się późnym porankiem i zszedłem na dół do Ekko. Przywitała
mnie radośnie po czym dodała, że 2 dni leżałem u niej. 2 dni?!?!?! No to
pięknie... Zjadłem na szybko, co mi podała i chciałem czym prędzej
wrócić do Hamel. Gdy biegłem nagle mi się wspomniało.. Czemu ja biletu
nie kupię i od razu będę w Hamel? Wróciłem się do Aranki. Zakupiłem
bilet(czemu on taki drogi>.<) po czym od razu znalazłem się w
Hamel. Skierowałem się w stronę mieszkania Aishy. Zapewne się martwiła o
mnie... Szedłem przez ulice i wtedy zobaczyłem Aishe przytulającą się
do jakiegoś faceta. Przymrużyłem oczy i patrzałem na nich, krew się we
mnie zagotowała. Nie ma człowieka 2 dni, a ona sobie znajduje kogoś!?!?
Zaraz tam podejdę i zabije tego gościa, a Aishy to nie wiem co zrobię.
Chwyciłem za rękojeść miecza i skierowałem się w ich stronę. Wtedy
zatrzymał mnie Chung tłumacząc, że to nie tak jak myśli. A co ja mam
kurde myśleć, widząc swoją dziewczynę tulącą się z jakimś dupkiem!?!?!
Ominąłem go i skierowałem się do nich. Teraz znowu zatrzymał mnie
Raven...
-Elsword, musimy Ci coś wytłumaczyć. Wiem,
że pewnie myślisz, iż Aishą Cię zdradziła, ale to nie tak. Chodź z nami,
wyjaśnimy powoli co się stało.
-No ja myślę...
Odrzekłem gniewnie, nie mogłem znieść tego widoku. No szlak mnie trafi
zaraz. Wtedy Aisha odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie. W
jej oczach widać było smutek i jakby chciała mi powiedzieć, że nie miała
wyboru. Gniewnie na nią patrzyłem i w końcu odwróciłem się i z resztą
skierowaliśmy się do pobliskiej kawiarni. Usiedliśmy w rogu. Oparłem
lewą rękę o blat stołu, a drugą podpierałem twarz.
-Więc tak... Na początku gratuluje powodzenia Twojej misji. Mam nadzieję, że już wszystko w porządku.
-Ta.. - Odpowiedziałem niechętnie. Chung patrzał zdziwiony na nas. - Później Ci wyjaśnię. - Skinął głową i Raven zaczął dalej kontynuować.
-Teraz posłuchaj uważnie. Pamiętasz jak
kilka dni przed tym wszystkim, co się z Tobą działo dochodziło do serii
dziwnych zaginięć?
-Ta..
-Udało nam się mniej więcej zdobyć trop, kto to robi i...
-I?
-I jest to podejrzenie, że jest to ten facet co był dziś z Aishą. - Wejrzałem na niego złowrogo.
-To dlaczego skoro wiecie, że to on pozwalacie Aishy przebywać z tym debilem?!?!
- Byłem wkurzony całą to sprawą
-Właśnie do tego zmierzam, nie mamy pewności że to on i.. Aisha albo inaczej. Chung.. - Wejrzał na Chunga.
-Więc.. Koleś ma słabość do dziewczyn i to
one były głównie ofiarami napadów. Wyznaczono naszą paczkę do
wyjaśnienie tej sprawy i dziewczyny zgodziły się iść jako przynętę tyle,
że..
-Gościowi wpadła w oko Aisha nie Rena... I tu jest problem, bo Ty i Aisha jesteście razem..
-Mówiliśmy jej, by dała sobie spokój, bo się wkurzysz o to i jak wrócisz to nie pozwolisz jej dokończyć misji..
-Ale ona się zgodziła i powiedziała, że potem Ci wytłumaczy.
-Aha.
.- Jedyne co zrozumiałem z tego
wszystkiego to to, że jest gość który porywa kobiety i nie wiadomo co z
nimi robi, znaleźli trop na niego, ma słabość do dziewczyn i Aisha
zgodziła się iść na przynętę, gdy złapał haczyk... Nie nie i jeszcze raz
nie! Dopóki ona jest moja nie pozwolę jej na takie misje chodzić!! - To sobie z nią porozmawiam jak skończy go zabawiać.
Odrzekłem chłodno. Wtajemniczyli mnie bardziej w tę misję. No i teraz
wiem o co chodzi. Podziękowałem im i skierowałem się do domu. Nadal we
mnie krew się gotowała. Dlaczego do cholery ona to zrobiła!? Było późne
południe jak wróciłem do domu. Położyłem się na kanapie i nawet nie wiem
kiedy zdrzemnąłem się trochę. Gdy wstałem był już wieczór. Udałem się
zjeść kolację, a następnie wróciłem do salonu i tam czytałem książki o
sztukach walki mieczem. Położyłem się na kanapę i wertowałem lekturę. Po
kilkunastu minutach rozległo się pukanie do drzwi.
-Ma Pan gościa.
-Kogo?
-Aisha przyszła Pana odwiedzić
. - Dźwignąłem się jak oparzony i wejrzałem w stronę drzwi. Stała w nich Aisha.
-Zostaw nas.
Aisha weszła do salonu z spuszczoną głową, a lokaj wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-Siadaj
. - Odrzekłem chłodno. Teraz ma mi wszystko wyśpiewać albo nie daruję. Zrobiła co jej kazałem. - Masz mi może coś do powiedzenia?
-Zapewne Raven i Chung wystarczająco Cię wtajemniczyli w ten temat...
- Odrzekła cicho wystraszonym tonem.
-Aisha do cholery jasnej czy Ty zdajesz sobie sprawę w coś
Ty się wpakowała?!?! Wiedziałaś dobrze, że mnie to wkurzy, a jednak mimo
to zrobiłaś to!!
- No na spokojnie z nią nie będę
rozmawiać, bo by nie dotarło. Ona jest taka kurde uparta!!! Nie zdaje
sobie sprawy z konsekwencji niektórych rzeczy!
-Nie krzycz po mnie!
- Wstała i krzyknęła w moją stronę. Podszedłem do niej i złapałem ją za ramiona.
-A niby co mam na spokojnie przyjąć do wiadomości, że
będziesz się zabawiać z jakimś dupkiem, a ja będę stać z boku i się
temu przyglądać!?
-Sama podjęłam taką decyzję i wiem, że sobie poradzę! Nikt Ci nie każe na to patrzeć!
-Dopóki jesteś moją dziewczyną, nie zezwalam Ci na tę misję i masz z niej zrezygnować jutro.
- Spuściłem ton i mówiłem już normalnie, przynajmniej teraz
-Co?! Chyba żartujesz?!
-Powtarzać się nie będę.
-Nie zrezygnuje.
- Patrzałem jej w oczy. Jej spojrzenie było zdeterminowane. Rzadko spotykam ją taką pewną siebie.
-Zrezygnujesz albo zrobię to za Ciebie.
-Nie będziesz mi mówić, co mam robić!
- Wyrwała się z uścisku.
-Będę mówić, bo jesteś głupia! Ryzykujesz własnym życiem zapominając o nas
! - Znowu zostałem zmuszony do podniesienia tonu.
-Dam sobie radę! Nie jestem słabym dzieckiem!
-Co jest dla Ciebie ważniejsze ja czy durna misja?!
-Nie stawiaj mnie w takiej sytuacji... - Spuściła głowę w dół najwidoczniej zesmutniała.
-Odpowiedz mi na pytanie, co jest dla ciebie kurwa ważniejsze?!
-Przestań się na mnie wydzierać!!!!
- Krzyknęła z łzami w oczach.
-To mi odpowiedz!
- Patrzeliśmy na siebie. Ona
zalana łzami, ja kipiałem gniewem. Przetarła łzy rękawem i spojrzała na
mnie zdenerwowana z pewnym siebie spojrzeniem.
-Misja jest dla mnie ważniejsza
. - To teraz mnie zatkało.
Patrzałem na nią lekko zdziwiony.. Ona... Dla niej... Skierowałem wzrok w
ziemię. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Pierwszy raz to ona mnie
zraniła.. Tak boleśnie... Więc zawsze byłem u niej na drugim miejscu...
Przemknęło mi masę wspomnienie w jednej chwili, tyle pytań, emocji..
Nigdy wcześniej się tak źle nie czułem.. Zabolało mnie wewnątrz.. Jej
słowa... Niczym nóż zraniły moje serce.. Spojrzałem na nią smutnym,
gniewnym spojrzeniem. Uderzyłem ją w twarz tak mocno, że przewróciła się
na szklany stół.
-Wyjdź... Wyjdź i więcej nie wracaj. - Odrzekłem spokojnym, drżącym tonem. Trzymała się w miejsce, w które ją uderzyłem. Spojrzała na mnie z smutkiem w oczach.- To koniec z nami Aisha. - Otwarła oczy z zdziwienia, a ja odwróciłem się i skierowałem się do drzwi prowadzące na korytarz.
-Co.. Elsword zaczekaj!
- Podbiegła do mnie i złapała za rękę. Od razu ją odepchnąłem.
-Nie chce mieć z Tobą nic wspólnego
-Ale..
- Nie wiedziała co powiedzieć.
-Nie ma żadnego ale, jeśli tak stawiasz sytuację dobrze,
niech Ci będzie. Jesteś teraz wolna i rób co chcesz, mało mnie to
obchodzi.
- Ciężko mi było cokolwiek mówić, byłem doszczętnie zdruzgotany, załamany...
-Ja..
-WYJDŹ!
Krzyknąłem na nią i parę łez spłynęło mi po twarzy. Wystraszona tym
wszystkim spojrzała na mnie. Chyba pierwszy raz widziała bym to ja
płakał.. Ale już dłużej nie mogłem, to było.. To zbyt wiele.. Rozpłakana
wybiegła z salonu, z domu. Skierowałem się do pokoju i tam rozpłakałem
się jak dziecko, któremu zabrano zabawkę. Dlaczego ona mi to zrobiła...
No cholera dlaczego!!!!
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz