środa, 26 września 2012

Rozdział VI Bolesne przeżycia Wpis1

Obudziłem się późnym porankiem i zszedłem na dół do Ekko. Przywitała mnie radośnie po czym dodała, że 2 dni leżałem u niej. 2 dni?!?!?! No to pięknie... Zjadłem na szybko, co mi podała i chciałem czym prędzej wrócić do Hamel. Gdy biegłem nagle mi się wspomniało.. Czemu ja biletu nie kupię i od razu będę w Hamel? Wróciłem się do Aranki. Zakupiłem bilet(czemu on taki drogi>.<) po czym od razu znalazłem się w Hamel. Skierowałem się w stronę mieszkania Aishy. Zapewne się martwiła o mnie... Szedłem przez ulice i wtedy zobaczyłem Aishe przytulającą się do jakiegoś faceta. Przymrużyłem oczy i patrzałem na nich, krew się we mnie zagotowała. Nie ma człowieka 2 dni, a ona sobie znajduje kogoś!?!? Zaraz tam podejdę i zabije tego gościa, a Aishy to nie wiem co zrobię. Chwyciłem za rękojeść miecza i skierowałem się w ich stronę. Wtedy zatrzymał mnie Chung tłumacząc, że to nie tak jak myśli. A co ja mam kurde myśleć, widząc swoją dziewczynę tulącą się z jakimś dupkiem!?!?! Ominąłem go i skierowałem się do nich. Teraz znowu zatrzymał mnie Raven...
-Elsword, musimy Ci coś wytłumaczyć. Wiem, że pewnie myślisz, iż Aishą Cię zdradziła, ale to nie tak. Chodź z nami, wyjaśnimy powoli co się stało.
-No ja myślę...
Odrzekłem gniewnie, nie mogłem znieść tego widoku. No szlak mnie trafi zaraz. Wtedy Aisha odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie. W jej oczach widać było smutek i jakby chciała mi powiedzieć, że nie miała wyboru. Gniewnie na nią patrzyłem i w końcu odwróciłem się i z resztą skierowaliśmy się do pobliskiej kawiarni. Usiedliśmy w rogu. Oparłem lewą rękę o blat stołu, a drugą podpierałem twarz.
-Więc tak... Na początku gratuluje powodzenia Twojej misji. Mam nadzieję, że już wszystko w porządku.
-Ta.. - Odpowiedziałem niechętnie. Chung patrzał zdziwiony na nas. - Później Ci wyjaśnię. - Skinął głową i Raven zaczął dalej kontynuować.
-Teraz posłuchaj uważnie. Pamiętasz jak kilka dni przed tym wszystkim, co się z Tobą działo dochodziło do serii dziwnych zaginięć?

-Ta..

-Udało nam się mniej więcej zdobyć trop, kto to robi i...

-I?

-I jest to podejrzenie, że jest to ten facet co był dziś z Aishą. - Wejrzałem na niego złowrogo.
-To dlaczego skoro wiecie, że to on pozwalacie Aishy przebywać z tym debilem?!?!
- Byłem wkurzony całą to sprawą
-Właśnie do tego zmierzam, nie mamy pewności że to on i.. Aisha albo inaczej. Chung.. - Wejrzał na Chunga.
-Więc.. Koleś ma słabość do dziewczyn i to one były głównie ofiarami napadów. Wyznaczono naszą paczkę do wyjaśnienie tej sprawy i dziewczyny zgodziły się iść jako przynętę tyle, że..
-Gościowi wpadła w oko Aisha nie Rena... I tu jest problem, bo Ty i Aisha jesteście razem..

-Mówiliśmy jej, by dała sobie spokój, bo się wkurzysz o to i jak wrócisz to nie pozwolisz jej dokończyć misji..

-Ale ona się zgodziła i powiedziała, że potem Ci wytłumaczy.

-Aha.
.- Jedyne co zrozumiałem z tego wszystkiego to to, że jest gość który porywa kobiety i nie wiadomo co z nimi robi, znaleźli trop na niego, ma słabość do dziewczyn i Aisha zgodziła się iść na przynętę, gdy złapał haczyk... Nie nie i jeszcze raz nie! Dopóki ona jest moja nie pozwolę jej na takie misje chodzić!! - To sobie z nią porozmawiam jak skończy go zabawiać.
Odrzekłem chłodno. Wtajemniczyli mnie bardziej w tę misję. No i teraz wiem o co chodzi. Podziękowałem im i skierowałem się do domu. Nadal we mnie krew się gotowała. Dlaczego do cholery ona to zrobiła!? Było późne południe jak wróciłem do domu. Położyłem się na kanapie i nawet nie wiem kiedy zdrzemnąłem się trochę. Gdy wstałem był już wieczór. Udałem się zjeść kolację, a następnie wróciłem do salonu i tam czytałem książki o sztukach walki mieczem. Położyłem się na kanapę i wertowałem lekturę. Po kilkunastu minutach rozległo się pukanie do drzwi.
-Ma Pan gościa.

-Kogo?

-Aisha przyszła Pana odwiedzić
. - Dźwignąłem się jak oparzony i wejrzałem w stronę drzwi. Stała w nich Aisha.
-Zostaw nas.

Aisha weszła do salonu z spuszczoną głową, a lokaj wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-Siadaj
. - Odrzekłem chłodno. Teraz ma mi wszystko wyśpiewać albo nie daruję. Zrobiła co jej kazałem. - Masz mi może coś do powiedzenia?
-Zapewne Raven i Chung wystarczająco Cię wtajemniczyli w ten temat...
- Odrzekła cicho wystraszonym tonem.
-Aisha do cholery jasnej czy Ty zdajesz sobie sprawę w coś Ty się wpakowała?!?! Wiedziałaś dobrze, że mnie to wkurzy, a jednak mimo to zrobiłaś to!!
- No na spokojnie z nią nie będę rozmawiać, bo by nie dotarło. Ona jest taka kurde uparta!!! Nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji niektórych rzeczy!
-Nie krzycz po mnie!
- Wstała i krzyknęła w moją stronę. Podszedłem do niej i złapałem ją za ramiona.
-A niby co mam na spokojnie przyjąć do wiadomości, że będziesz się zabawiać z jakimś dupkiem, a ja będę stać z boku i się temu przyglądać!?

-Sama podjęłam taką decyzję i wiem, że sobie poradzę! Nikt Ci nie każe na to patrzeć!

-Dopóki jesteś moją dziewczyną, nie zezwalam Ci na tę misję i masz z niej zrezygnować jutro.
- Spuściłem ton i mówiłem już normalnie, przynajmniej teraz
-Co?! Chyba żartujesz?!

-Powtarzać się nie będę.

-Nie zrezygnuje.
- Patrzałem jej w oczy. Jej spojrzenie było zdeterminowane. Rzadko spotykam ją taką pewną siebie.
-Zrezygnujesz albo zrobię to za Ciebie.

-Nie będziesz mi mówić, co mam robić!
- Wyrwała się z uścisku.
-Będę mówić, bo jesteś głupia! Ryzykujesz własnym życiem zapominając o nas
! - Znowu zostałem zmuszony do podniesienia tonu.
-Dam sobie radę! Nie jestem słabym dzieckiem!

-Co jest dla Ciebie ważniejsze ja czy durna misja?!

-Nie stawiaj mnie w takiej sytuacji... - Spuściła głowę w dół najwidoczniej zesmutniała.
-Odpowiedz mi na pytanie, co jest dla ciebie kurwa ważniejsze?!

-Przestań się na mnie wydzierać!!!!
- Krzyknęła z łzami w oczach.
-To mi odpowiedz!
- Patrzeliśmy na siebie. Ona zalana łzami, ja kipiałem gniewem. Przetarła łzy rękawem i spojrzała na mnie zdenerwowana z pewnym siebie spojrzeniem.
-Misja jest dla mnie ważniejsza
. - To teraz mnie zatkało. Patrzałem na nią lekko zdziwiony.. Ona... Dla niej... Skierowałem wzrok w ziemię. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Pierwszy raz to ona mnie zraniła.. Tak boleśnie... Więc zawsze byłem u niej na drugim miejscu... Przemknęło mi masę wspomnienie w jednej chwili, tyle pytań, emocji.. Nigdy wcześniej się tak źle nie czułem.. Zabolało mnie wewnątrz.. Jej słowa... Niczym nóż zraniły moje serce.. Spojrzałem na nią smutnym, gniewnym spojrzeniem. Uderzyłem ją w twarz tak mocno, że przewróciła się na szklany stół.
-Wyjdź... Wyjdź i więcej nie wracaj. - Odrzekłem spokojnym, drżącym tonem. Trzymała się w miejsce, w które ją uderzyłem. Spojrzała na mnie z smutkiem w oczach.- To koniec z nami Aisha. - Otwarła oczy z zdziwienia, a ja odwróciłem się i skierowałem się do drzwi prowadzące na korytarz.
-Co.. Elsword zaczekaj!
- Podbiegła do mnie i złapała za rękę. Od razu ją odepchnąłem.
-Nie chce mieć z Tobą nic wspólnego

-Ale..
- Nie wiedziała co powiedzieć.
-Nie ma żadnego ale, jeśli tak stawiasz sytuację dobrze, niech Ci będzie. Jesteś teraz wolna i rób co chcesz, mało mnie to obchodzi.
- Ciężko mi było cokolwiek mówić, byłem doszczętnie zdruzgotany, załamany...
-Ja..

-WYJDŹ!

Krzyknąłem na nią i parę łez spłynęło mi po twarzy. Wystraszona tym wszystkim spojrzała na mnie. Chyba pierwszy raz widziała bym to ja płakał.. Ale już dłużej nie mogłem, to było.. To zbyt wiele.. Rozpłakana wybiegła z salonu, z domu. Skierowałem się do pokoju i tam rozpłakałem się jak dziecko, któremu zabrano zabawkę. Dlaczego ona mi to zrobiła... No cholera dlaczego!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz