Powoli się ściemniało. Udaliśmy się do centrum Altery, by tam się bawić. Bawić, co... Kompletnie na głowę upadłem. Od kiedy to ja się takimi rzeczami zajmuje? Nie planowałem brać czynnego udziału. Zależało im tylko na mojej obecności, więc niech będzie. Przy okazji miałem trochę czasu przemyśleć kilka spraw i poznać mieszkańców. Nie przypuszczałem, że Pongosy są takie towarzyskie i skore do zabaw. Do tego mogłem poznać moich 'przyjaciół' od drugiej strony. Wiedziałem, że Aisha to typ imprezowicza, ale reszta mnie zaskoczyła. Najbardziej chyba nazoidki. Gdyby nie wiedza, iż są robotami to bym je pomylił z człowiekiem. Proto sama mówiła, że ich nie znam. Chyba miała racje. Co ja tak właściwie o nich wiem, skoro ciągle jestem zaskoczony ich zachowaniem? Czym one tak właściwie są? Wewnętrzna powłoka wskazuje na nazoida, ale na zewnątrz tego nie widać. Chociaż... z zgromadzonych informacji wiem, że są zbudowane i wewnątrz posiadają procesory, kable i inne. Skoro posiadają procesor to czemu reagują emocjonalnie i zachowują się tak samo w różnych sytuacjach? To jest właśnie to co jest zapisane na ich kodach, coś czego chce się dowiedzieć - sens i źródło ich życia. Jednak, dlaczego teraz nie potrafię bezlitośnie im zabrać to czego potrzebuje? Wcześniej dały mi część swoich kodów, ale to były kody odpowiedzialne za stan bojowy, nie emocjonalny. Może jeśli uda mi się zyskać większe zaufanie...
- Add - Z zamyśleń wyciągnęła mnie Apple, która usiadła obok mnie. Nawet się nie zorientowałem... - Nie chcesz dołączyć do reszty?
- Upadłaś na głowę? Nie bawią mnie takie rzeczy.
- To w takim razie co cię bawi?
Trafiła w sedno sprawy. Co mnie bawi? Poza zabijaniem i euforią podczas walki to chyba nic.
- Przeprowadzanie eksperymentów i badania. - Musiałem coś wymyślić, bo by mi spokoju nie dała.
- Ciekawe - odparła i po chwili namysłu dodała: - Przejdziemy się? Pokaże ci coś.
Spojrzałem na nią i niechętnie przystałem na jej propozycję. Oddaliliśmy się od reszty i szliśmy przez tutejsze lasy i fabryki. Nawet z takiej odległości było słychać muzykę, która z czasem ucichła i tylko powiew wiatru przerywał głuchą, wieczorną ciszę. Weszliśmy na wzgórze i wyżej po schodach, aż w końcu znaleźliśmy się na podeście, który był najwyżej położonym punktem w Alterze. Apple podeszła do samego końca, a ja za nią.
- Spójrz, stąd widać całe miasto.
Miała rację. Z tego miejsca było widać całą wyspę. Stąd oświetlone miasto wydawało się takie malutkie. Będę tu musiał przyjść kiedyś z rana i zobaczyć, jak wtedy wygląda krajobraz.
- I jak, podoba się? - spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Taa. Nie wiedziałem, że są tu takie miejsca.
- Lubię tu czasem przychodzić i rozmyślać - odparła i usiadła. - Jak ci się z nimi układa?
- Jakoś, nie narzekam.
- Ostatnio zauważyłam, że zaprzyjaźniłeś się z Arą.
- No jasne - usiadłem obok niej i spojrzałem w niebo. - Zawraca tylko głowę głupotami.
- Ale ją lubisz, prawda? - zapytała i się zaśmiała.
- Co cię tak bawi?
- Jestem zaskoczona, że dopuściłeś kogoś do siebie.
Dlaczego mam wrażenie, że zachowuje się jakby mnie znała lepiej niż ktokolwiek inny? Chyba, że czegoś chce ode mnie.
- Apple, pamiętasz jak wtedy do was przyszedłem w sprawię waszych skuterów? - Po tych słowach jej dobry humor minął i spuściła głowę. Spodziewałem się takiej reakcji, ale jeśli teraz jej nie przeproszę, to przez resztę życia będzie mnie to dręczyło. - Przepraszam... za to co wtedy powiedziałem.
Chwilę potem nazoidka spojrzała na mnie i delikatnie się uśmiechnęła. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do miasta.
Gdy tylko przyszliśmy Proto z pretensjami do mnie, gdzie się z Apple włóczyłem. No co za bezczelna nazoidka. Kiedyś ją utemperuje.
- Wydaje mi się, że jesteś zazdrosna, iż wole spędzać czas z Apple, a nie z tobą - odparłem i przytuliłem Apple do siebie, a ona była lekko zdenerwowana.
- Co ty sobie... WYOBRAŻASZ?! - krzyknęła Proto. Tak jak myślałem, zdenerwowana do maksymalnego stopnia. - Natychmiast ją puść!
- A co jeśli tego nie zrobię? Chociaż wiesz, myślałem, żeby ją bliżej poznać. - Uśmiechnąłem się wrednie do Proto, która kipiała z wściekłości. Dobrze, że reszta była zajęta tańczeniem, a nie przyglądaniem się sytuacji.
- Ty... zabiję cię, gdy tylko będę mieć okazję - syknęła i skierowała się w stronę Serca. Odsunąłem się od Apple i poprosiłem by porozmawiała z Proto. Nie chce mieć jej za wroga, ale ona robi wszystko żebym ją tak traktował. Cesarzowa zapewniała, że Nemesis mnie lubi, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
Tydzień później zakończył się czas trwania święta i ludzie teraz przygotowali się do innego święta - walentynki. Najbardziej idiotyczny dzień w całym roku. Wystarczy, że w grupie Elsworda biegają zakochani to jeszcze muszę w tym uczestniczyć. Mam nadzieję, że czarodziejka niczego nie wymyśli albo Ara. Można powiedzieć, że wszystko było normalne poza zachowaniem czarnowłosej.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz