Resztę wczorajszego dnia spędziłem w domu. Emilia miała rację dłużej tak nie może być. Dziś wyglądam lepiej jak wczoraj, więc pocieszam się faktem, że nie jestem zombi. Ubrałem się w Incubusowego avatara zaczesałem włosy w kucyk, tak od dziś będę wychodzić w fryzie Yakshy. Zszedłem na dół i udałem się do jadalni. Emilia od razu sprawdziła mnie z góry na dół i powiedziała, że dziś już mogę wyjść. Eh ta nadopiekuńczość... Zjadłem śniadanie, zawołałem Śnieżynkę i udałem się do drzwi wyjściowych. Po drodze zapytałem jednego z lokai czy papiery zostały dostarczone. Kiwnął głową, że tak; to dobrze.
Po zakończonych zadaniach, poszedłem pochodzić po mieście. Ucieszyło mnie to, że nikt mnie nie poznał. Jednak zmiany są potrzebne, teraz wiem w czym wyjść by przykuć uwagę czy też spokojnie spędzić popołudnie. Pospacerowałem trochę i w oddali dostrzegłem Loriena z Mayą. Cieszy mnie fakt, że w końcu on jest szczęśliwy, należy mu się po tym wszystkim. Idąc dalej, do parku, spotkałem Rene i Ravena, którzy razem siedzieli na ławce i rozmawiali o czymś. Kierując się przed siebie spotkałem Aishę, która pocieszała jakąś dziewczynkę. Pewnie dziecko zrobiło sobie coś, więc Zeki od razu przychodzi pocieszać. Oparłem się o pobliskie drzewo i obserwowałem ją. Jestem o wiele spokojniejszy, gdy widzę ją szczęśliwą, ale co tak naprawdę ona czuje w sercu? Zapewne to co ja, ale nie daje po sobie poznać. Czy powinienem coś z tym zrobić czy nadal tkwić w tym?
Z zamyślenia wyciągnęła mnie Śnieżynka, która wtargnęła do mojej podświadomości.
-Powiedz jej to co czujesz, powiedz jej prawdę.
-Łatwo się mówi ciężej zrobić. - zaśmiała się i zakryła twarz ogonami. Zaśmiałem się po czym popchnąłem ją lekko butem. - Wracamy.
Ruszyliśmy przed siebie i mijaliśmy Aishe, która zajęta była dziećmi. Spojrzała na nas, odwróciłem głowę w jej stronę. Uśmiechnąłem się do niej jak to miałem w zwyczaju, wtedy zauważyłem lekkie zdziwienie po czym życzliwy uśmiech i spływająca łza z oka. Odwróciłem głowę przed siebie i skierowałem się do domu. Co ona teraz myśli? Czy mi wybaczy? Jutro z nią porozmawiam.
Wieczór spędziłem w świecie demonów. Bądź co bądź wcale nie są tacy jak się ich opisuje. Mają swój własny urok, który ja poznałem. Poznałem ich prawdziwe ja. Issa zrobiła duże postępy w walce, co cieszy. Avalac też zademonstrował, co potrafi zrobić z swoim mieczem. Jestem pod wrażeniem. Na ostateczną bitwę z Ranem będę przygotowany bardziej niż sobie myśli. Po kilkugodzinnych obserwacjach jak sprawują się moi podwładni wróciłem do swojego świata. Śnieżynka w swojej prawdziwej formie usiadła wygodnie na fotelu. Założyłem ręce, spojrzałem na nią, ona na mnie.
-No co?
-Do swoje właściwej formy, bo jeszcze pomyślą, że tu burdel mam. - wybuchnęła śmiechem
-Przecież nikt tu nie chodzi.
-Moi ludzie z domu to niby duchy? - przyłożyła palec do ust, zamknęła oczy i jakby myślała nad czymś intensywnie. Po kilkunastu sekundach otwarła oczy i spojrzała na mnie.
-Masz rację. - po chwili zmieniła się w małego słodziaka i ułożyła wygodnie do snu. - Dzisiaj śpię tu.
Zgodziłem się na to i udałem się do swojego pokoju gdzie położyłem się spać
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz