niedziela, 4 listopada 2012

Wpis3

Rano udałem się do Chunga. Sprawę Sayuri trzeba koniecznie sprawdzić i zapoznać go z tym, co widziałem. Zapukałem do tych wielkich drzwi od niego. Jak zwykle otwarła mi ta sama pokojówka co kiedyś. Powiedziała, że Lorien jest w salonie. Skierowałem się tam. Wszedłem do środka i przywitałem z nim. Zaskoczyło go moja wizyta. Usiadłem w fotelu i rozglądałem się po pomieszczeniu. Ciekaw jestem, ile robili te wszystkie ozdoby na ścianach i oknach.
-Słuchaj Lorien dobrze znasz Sayuri?

-Tak średnio, a co?
- spojrzał na mnie zaciekawiony.
-Bo chcę się coś więcej, o niej dowiedzieć.

-Hmm.
- podrapał się po głowie i myślał co powiedzieć. - Z tego co wiem to jest bardzo nieśmiała i nie przepada zbytnio za towarzystwem. Misje przeważnie robi sama. Gdy z nią rozmawiałem wspomniała, że jej marzeniem jest odrodzić wspólnotę nazoidów. Dodała również, że nie cofanie się przed niczym i to zrobi. - ostatnie zdanie mnie zaciekawiło. Przed niczym czyli zmiana człowieka w nazoida również.
-Powiedz byłaby zdolna zabić człowieka?
- patrzał na mnie zszokowany.
-Zabić?
- zapytał z niedowierzaniem. - Elsword ona nienawidzi walki i krwi, walczy tylko w konieczności. Zresztą co to za pytania?
-Byłeś w jej domu wtedy, gdy poszedłeś się z nią zobaczyć?

-Nie, zamknięte były spotkałem ją przy tablicy na zewnątrz.

-Co tam robiła?

-Zapytałem co tutaj robi tutaj, powiedziała ze ma misję jakąś i poszła.

-Ciekawe, a gdzie poszła?

-Co to za przesłuchanie?
- oburzyło go to, że tak wypytuje w sumie się nie dziwie.
-Chung w jej domu było czuć odór krwi mało tego na stole też jej pełno było. Ludzie z Hamel znikają, ona chce odbudować swoje plemię i nie cofnie się przed niczym nawet przed zmianą człowieka w nazoida.

-DOSYĆ! Nic o nie nie wiesz, jak możesz w ten sposób myśleć?!
- pierwszy raz widziałem go tak zdenerwowanego. Widać że jednak zależy mu na niej.
-Normalnie, widzę dowody, łącze sprawy i wszystko składa się w całość.

-Chcesz sam zrobić z niej morderczynie by zakończyć misje!
- podniósł ton. Nie podobało mi się to, że on jako mój najlepszy przyjaciel mi nie ufa.
-Nieprawda! To idź i zobacz sobie to co ja widziałem wtedy uwierzysz.
- nie chciałem się kłócić a wszystko zmierzało ku temu.
-Była w domu, gdy do niej wszedłeś?

-Nie..
- nie włamałem się, drzwi były otwarte więc każdy mógł wejść..
-Wiec właśnie włamałeś się do cudzego domu i..
- przerwałem mu w środku zdania. Nie będzie mnie ON oskarżać o coś.
-I dobrze, że to zrobiłem przynajmniej wiem, że coś z nią jest nie tak. Poza tym drzwi były otwarte.

-Akurat.

-Udowodnić Ci, że się nie mylę?
- jak tak dalej pójdzie to dojdzie do rękoczynów. Chciałem na spokojnie porozmawiać to nie.
-Wiesz co daj mi spokój. Zajmij się misją i swoja niunią, a nie oskarżasz niewinnych ludzi.
- no teraz to przegiął. Jeszcze chwila a mu przyłożę. Rozumiem wyzywanie innych ludzi, ale nigdy nie pozwolę by Aishę nazywał w ten sposób.
-Ona nie jest człowiekiem, a niunie to może Ty masz, bo ja nie.
- odparłem zimnym tonem. Odwróciłem się i skierowałem do wyjścia. - Zobaczysz ona jest winna temu wszystkiemu i ja to udowodnię.
Wyszedłem z salonu, przeszedłem przez hol i wyszedłem poza mury jego domu. Chrzanić go, nie chce spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Wróciłem do domu po Śnieżynkę i udaliśmy się na Henira, dziś muszę go zaliczyć, kasa z sufitu się nie weźmie. Sympatyczna grupa szybko się znalazła i w ponad godzinę zaliczyłem całość. Dobrze, to już mam z głowy to teraz ta przeklęta misja.
Dzięki firmie Cobo szybko znalazłem się w Alterze. Tam rozglądałem się po mieście. Co ciekawe obok alchemika dostrzegłem Sayuri. No to się wypyta, co tu robi. Podszedłem do niej i przywitałem. Przeraziła się na mój widok, dziwne.
-Co taka wystraszona jesteś przecież Ci nic nie zrobię.
- odwróciła wzrok. - Co tu robisz? Nie przydzielono Ci żadnej misji tu.
-Mam... Swoje własne zadanie.
- odrzekła z strachem w głosie.
-A jakie?
- obserwowałem ją. Widać iż była zaniepokojona moją obecnością.
-Nie mogę powiedzieć.
- interesująco się robi.
-Mogę zobaczyć Twój dom?

-Jest w remoncie.
- ta pewnie. Wypalić nie mogę, że tam byłem. Czyli teraz jestem w 100% pewien, że to ona. Ciekawe jakby Lorien na to zareagował.
-Czyli nie powiesz mi, co tu robisz?

-Z czasem się dowiesz.

Ta nie wątpię. Skierowała się na zewnątrz, a ja za nią. Dostrzegłem iż kieruje się do serca Altery. To jutro zrobię tam rozeznanie.
Gdy zbliżał się wieczór, wróciłem do Hamel. Skierowałem się do swojego domu. Podczas drogi spotkałem Zekire. Chciała się ze mną zobaczyć i trochę czasu spędzić. Miło, przynajmniej nudzić się nie będę. Do późnego wieczora romansowałem z Aishą, dziś co mnie zaciekawiło były siniaki na plecach. Tym razem się nie wywinie. Siedzieliśmy przytuleni do siebie.
-Zekira kilka dni temu zapytałaś mnie czy mam przed Tobą tajemnice. Odpowiedziałem, że nie mam żadnych.
- kij, że skłamałem. - Więc powiedz mi kto Ci to robi. - spojrzała na stół. Po chwili odwróciła się w moją stronę.
-Ale nie będziesz zły jak Ci powiem?

-Zależy.
- westchnęła i wtuliła się.
-To Sayuri, ona z ludzi robi nazoidów.
- wiedziałem kurwa, że z nią jest coś nie tak.
-Widziałaś to na własne oczy?
- przytuliłem ją i pogłaskałem wolną ręką po głowie.
-Nie ale w jej domu.. Widziałam zwłoki ludzi.
- czułem strach w jej głosie.
-Czemu wcześniej mi tego nie powiedziałaś
? - drażniło mnie, że o czymś takim mi nie powiedziała.
-Bo jakbym powiedziała to byś zaczął jej się przyglądać i zapewne oddziały z Hamel byś powiadomił i...

-I tak ją zabije za to co Ci zrobiła. Powiedziałem Ci kiedyś, że nikomu nie wybaczę jak Cię skrzywdzi.

Pożegnaliśmy się i wróciła do siebie, a ja udałem się do swojego pokoju. Jutro zakończę tą sprawę,tylko gorzej będzie z Lorienem, bo jednak mu na niej zależało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz