I znowu nastał kolejny jakże dobijający dzień. Nie dość że sam mam teraz
trudny okres w swoim życiu to pogoda jak na złość musi też się
spierdolić. Za oknami, na zewnątrz deszcz leje jakby nie padł od co
najmniej roku. Oby tylko nie było problemów z poziomem wody jak
kiedyś... Wstałem, ogarnąłem się i na śniadanie. Gdy przechodziłem przez
salon spojrzałem w stronę meblościanki tam stały wszystkie zdjęcia z
przyjaciółmi, łącznie te z Zekirą. Zatrzymałem się na chwilę i
przyglądałem się każdemu zdjęciu. Wspomnienia... a mogłoby być zupełnie
inaczej. Moje marzenia odnośnie dalszego życia zostały zniszczone
tamtego dnia. Teraz to moim jednym marzeniem jest chyba dożycie 20
lat... W sumie jakby nie patrzeć to za tydzień i 1 dzień (w ciągu miesiąca odstępu
Raven i Chung mieli urodziny). Raczej nic mnie nie zabije do tego
czasu. Nie użalając się dłużej nad sobą udałem się do jadalni i tam
zjadałem śniadanie, a następnie udałem się do Glave. Czemu mnie ten
Henir nie nudzi? Na sekrety już nie chodzę i jakoś nie widzę potrzeby
łażenia tam, ale na Henia to zawsze jakoś mam chęci. Założyłem płaszcz,
zawołałem Śnieżynkę i poszliśmy zbierać kostki, a kostki plus parę
śmieci z alchemii równa się dużo kasy.
Kolejne godziny minęły. Jak zwykle godzina 13 albo 14 i mam resztę dnia
wolnego. Po zakończeniu Henira udałem się do Camilli. Jak zwykle
przywitała mnie pełna entuzjazmu i na swój sposób.. zachęcała mnie do
dalszej walki o swoje szczęście? Spytałem ją czy są jacyś warci uwagi
wojownicy. Odpowiedziała, że jest paru niezłych świeżaków, ale nie na
moje progi. Nie mogę stać w miejscu z powodu brak osoby która może się
ze mną zmierzyć, a Ravena nie będę męczyć ciągle. Dałem na dobieranie
2v2 co mi szkodzi trochę zabawy będę mieć. Po kilkunastu sekundach
dobrało do walki mi partnera jak i przeciwników. gdy znaleźliśmy się na
arenie w grupie byłem z Zekirą, a przeciwnikami byli jacyś DC i RS
-DC atakuje zawsze od lewej.
- szepnąłem do Aishy, a ta spojrzała na mnie.
-Po co mi to mówisz?
-W trakcie walki się dowiesz.
Przywołałem Cornwella, Aisha swoją różdżkę i rozpoczęła się walka. Ja
postanowiłem się zająć RS'em, dlatego, że go znam i wiem jak walczy w
sumie ja tu każdego znam. Wymienialiśmy się ciosami i innymi atakami.
Gdy miałem możliwość kątem oka zerkałem jak Zeki sobie radzi. Gość ma
przesrane z nią, bo jak raz złapię w swój atak to koniec. RS zaatakował
Sword Fire, sparzył mi prawą rękę i częściowo nogę. Ledwo udało mi się
uciec od ruchu miecza który we mnie skierował, ale na tym koniec.
Zamachnął mnie i już widziałem ten miecz przed swoimi oczami gdy przede
mną pojawiła się Aisha i użyła Disortiona i odbiła jego atak. Zaraz
potem Supernova i przeciwnik został zmuszony do wycofania się. Mroczny
częściowo przywracał kończyny do użytku.
-Kiedy będziesz gotowy?
- ładowała manę i obserwowała przeciwników. Stali i czekali, nie wiem na co ale chyba wpadli na jakiś plan.
-Dwie minuty i ich wykończymy. Spróbuj zwabić RS'a by zaatakował od prawej.
-A co z DC?
-Mówiłem Ci atakuje zawsze z lewej, powinnaś się mnie słuchać księżniczko jeśli chcesz to wygrać. -
zaśmiała się i gdy naładowała manę spojrzała na mnie.
-Dobra, Ty tu decydujesz.
Wymieniliśmy się uśmiechem i zaraz potem rozpoczęliśmy akcję zakończenia
tej walki. Przywołałem moce Mrocznego i ruszyłem na DC. Aisha obok mnie
jednak potem od tyłu zaatakowała obydwóch. Jak mówiłem tak się stało DC
odskoczył w lewo i szykował się do ataku. Rzuciłem tam Maela, RS
zaatakował Zekire, prze teleportowała się i stała za mną a ja
zaatakowałem go Harshem i go przyciągnąłem. Gdy byli w polu rażenia
ataku użyłem Cuttera, a Zeki Spruta. Walka się zakończyła pomyślenie dla
mnie nas. Poza końcowa i można zejść z areny.
-No niezła walka Elsword nieźle to obmyśliłeś.
Jak zawsze Cami pochwaliła, a ja tylko puściłem do niej oko i udałem się
do wyjścia. Jakoś dobrze mi się z nią walczyło u boku i nawet nie
doszło do żadnych spięć ani nic, jakbyśmy cały czas byli razem...
Wróciłem do domu cały przemoczony. Takiej ulewy to dawno nie było.
Udałem się do pokoju, wziąłem suche ubrania i skierowałem do łazienki.
Gdy już się umyłem, wysuszyłem i przebrałem, jak to mam w zwyczaju
rozwaliłem na kanapie, a Śnieżynka zaraz wskoczyła mi na brzuch i się
wygodnie ułożyła. Tyle razy jej mówiłem, że moje ciało nie służy jako
miejsce odpoczynku, ale miała to zupełnie gdzieś.
Teraz wieczory przebywam samotnie, od czasu do czasu Lorien wpadnie sam
albo z Mayą, Rena w sumie też ale rzadko kiedy. Tak to zwykle... Nie
cholera muszę się pogodzić z tym jak jest i koniec. Tamte czasy nie
powrócą...
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz