piątek, 23 listopada 2012

Wpis2


Minął miesiąc już od kiedy zerwałem z Aishą. Wiele rzeczy się wydarzyło przez ten czas:
-odszedłem z gildii
-zerwałem całkowicie kontakty z przyjaciółmi jak i rodziną
-Sylph zniknął gdzieś znowu
-Lorien w końcu ma dziewczynę
I wiele innych, jedno pozostało bez zmian - nadal wszystkie dziewczyny lepią się do mnie jak nie powiem do czego... Wieść o tym, że już nie jestem z Zeki szybko obeszła Hamel jak i inne miasta. Masę pytań na ulicy gdy przechodziłem na ten temat. Omijałem tych ludzi, a jak nie dawali za wygraną to trzeba było użyć siły. Pomimo tego co się wydarzyło nie zaprzestałem swoich codziennych zajęć czyli trening, pvp i Henir. Starałem się zapomnieć w jakiś sposób to wszystko jednak... tak łatwo wymazać tego z pamięci się nie da, zwłaszcza gdy spacerujesz nagle widzisz ją.. albo resztę z paczki. Moje demony też nie marnowały czasu, szukały ciągle tego skurczybyka Rana, jednak nic nie mogli znaleźć. Przez ten czas często bywałem w świecie demonów i zaznajamiałem się z ich kulturą, zwyczajami oraz ich siłą. Zaskoczyły mnie niektóre wyczyny armii demonów no ale z czasem przywykłem.
Dzisiejszy dzień zapowiada się jak każdy inny, chociaż nie. Spoglądając na kalendarz zobaczyłem iż dziś jest dzień w którym pierwszy raz się spotkaliśmy, cała nasza szóstka. To będzie już nasza 6-sta rocznica. Tyle czasu... Pomimo iż teraz się nie widzimy to zapewne też pamiętają o tym dniu, jedynym dniu w roku gdy się wszyscy spotykamy, no prawie...
Rano jak zwykle obowiązki, popołudniu wróciłem do domu i udałem na sale treningową. W trakcie ćwiczeń jeden z lokai powiedział że mam gościa. Zdziwiło mnie to trochę, kto to może być? Wziąłem ręcznik i przetarłem ciało z potu a następnie udałem do drzwi. W drzwiach stała Zekira. Pierwsza myśl szok, drugie wytrzeszczyłem oczy, trzecia odebrało mi mowę, czwarta odechciało mi się żyć, bo wspomnienie wróciły. Stała oparta o zamknięte drzwi i trzymała coś w rękach. Podszedłem do niej i wtedy dźwignęła głowę i spojrzała na mnie.
- Po co przyszłaś?
- zwiesiłem ręcznik na szyi i przyglądałem jej się bardzo uważnie.
-Zapewne wiesz, co dziś za dzień i Rena jak zwykle organizuję małe upamiętnienie tego dnia i wszyscy są na to zaproszeni bez wyjątku.
- podała mi koperty, odebrałem, przeliczyłem.
-Są cztery koperty czy aby na pewno..

-Pierwsza jest od Reny reszta ode mnie.
- spojrzałem na nią, a ona od razu się odwróciła i otwarła drzwi. - Miałam je wcześniej wysłać ale jakoś nie potrafiłam.
Zamknęła drzwi, a ja zostałem z czterema listami. Skierowałem się do salonu i tam otwarłem kopertę od Reny. Jak zwykle pięknym pismem napisane. U niej w domu o 17. Dochodzi 14, więc jeszcze trochę czasu jest. Teraz czas na listy od Zekiry, nie wiem czemu ale jakoś boję się je odczytać... Usiadłem na kanapie i otwarłem ten z najwcześniejszą datą.
(...)Nie wierzę, że tak po prostu to powiedziałeś jakby nigdy nic, jakby nic między nami nie było.(...) Dlaczego pomimo tego wszystkiego nie potrafię Cię znienawidzić?! Dlaczego tak jest, że zawsze gdy Cię widzę mam ochotę wtulić się w Ciebie i już nigdy więcej nie odejść.(...)

Dobra, dalsze listy to pewnie będzie jeszcze gorzej...
(...) Gdy tylko wszyscy dowiedzieli się że nie jesteśmy razem zostałam jakby osaczona przez wszystkich. Każdy próbował do mnie zagadać.(...) Jednak myliłam się, to właśnie dzięki Twojej osobie miałam spokój, bali się Ciebie i tego, co im zrobisz gdybyś dowiedział się o tym.(...)

Ale to ja jestem debilem i źle mówię.
(...) Gdybym mogła cofnąć czas to bym to zrobiła... brakuje mi Ciebie.(...) Ja tak nie potrafię żyć bez Ciebie, bez Twojej obecności(...) Chciałabym o tym z Tobą porozmawiać i żeby wszystko wróciło do normy jednak to są już chyba moje marzenia.(...)

Po przeczytaniu tego, źle się poczułem, jakby coś raniło mnie od wewnątrz, pragnęło zakończyć ten smutek, który trwa tyle czasu. Ona dobrze wie, że u mnie jest podobnie i wie, że też chcę być z nią. Odłożyłem listy na stół i położyłem się. Łzy same od siebie zaczęły spływać po mojej twarzy. Zastanawiam się ciągle czy ona mi wybaczyła to co zrobiłem, czy ja jej wybaczę za te akcje... To jest trudne, o wiele za trudne jak dla mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz