piątek, 23 listopada 2012

Rozdział XI Konsekwencje składanych obietnic. Wpis1

Obudziłem się w łóżku, przykryty kołdrą pod sama twarz. Dźwignąłem się i od razu tego pożałowałem. Syknąłem z bólu i dotknąłem dłonią miejsca w którym ból dał się w znaki. Spojrzałem i wtedy zobaczyłem, że byłem zabandażowany cały w okolicach brzucha i klatki piersiowej. Rozejrzałem się do o koła. Teraz zdałem sobie sprawę że znajduję się w szpitalu. Sam pokój nie dzieliłem sam, był też Roscoe który leżał podłączony do różnych urządzeń. No tak nasza walka... Ja najwidoczniej nie musiałem, ze wzgląd na samoregenerację. Spojrzałem na stolik co stał obok. Leżała na nim koperta podpisana moim imieniem. Wziąłem ja do ręki, otworzyłem i przeczytałem. Była od Camilli, gratulacje z wygranej oraz powiadomienie iż nagrody są u mnie w domu. Schowałem list z powrotem do koperty i wstałem z łóżka. Ubrałem swoje ubrania i skierowałem się na dół. W recepcji powiadomiłem iż wypisuje się na własną odpowiedzialność. Przytaknęli dali coś do podpisu i wróciłem do domu.
W domu czekała na mnie Śnieżynka, która przywitała i zalała masą pytań gdy tylko zamknąłem drzwi. Opowiedziałem jej wszystko, co się działo aż straciłem przytomność. Pogratulowała wygranej i cały czas się tym wyczynem cieszyła. W salonie stał puchar za wygraną, czek na kwotę 7mln oraz certyfikat. Kolejny do kolekcji. Miło jest coś osiągnąć, na co się pracowało tak długo. Kazałem służącym postawić to do pokoju z moimi osiągnięciami.
Zbliżało się już popołudnie. Chyba złożę wizytę w gildii. Ubrałem się w Incusbusowy avatar i skierowałem do "domu nienormalnych ludzi". Tam przywitali mnie wszyscy bardzo szczęśliwi, gratulowali wygranej, a potem zaczęło się wypytywanie o samą walkę i inne. Do późnego wieczora gawędziliśmy o turnieju oraz o innych akcjach. Gdy już co raz mniej ludzi zostawało, ja też postanowiłem wrócić do siebie i wtedy Giio zaczepiła mnie odnośnie "zapłaty", za bycie zarządcą na okres turnieju. Cholera faktycznie zapomniałem o tym. Oznajmiła że też idzie i razem wyszliśmy z siedziby gildii. Z tego co wiem, droga do jej domu w połowie jest taka sama jak moja. Nasze drogi się rozchodzą w parku i tam właśnie się zatrzymaliśmy.
-Więc czego chcesz w zamian? W sumie głupie pytanie, bo każda tego chce...
- przez mój pośpiech zapomniałem nadmienić, że w zamian jej nie pocałuje ani nic... Głupot ludzka boli.
-W rzeczy samej.

Chciałem czy nie musiałem to zrobić. Konsekwencje niesprecyzowania obietnic.. Zawiesiła ręce mina szyi, zbliżyła swoją twarz do mojej i pocałowaliśmy się. Niby kilka sekund, jednak dla mnie nieprzyjemne. Gdy już się zadowoliła odsunęła się ode mnie, uśmiechnęła i skierowała w swoją stronę. Odprowadziłem ją wzrokiem, po czym odwróciłem się, by wrócić do domu, jednak coś w jednej chwili przywaliło mi w twarz i to z takim rozmachem, że głowa mi automatycznie się odwróciła w drugą stronę. Złapałem się dłonią za twarz i spojrzałem kto mi tak przywalił. Gdy ją zobaczyłem ogarnęła mnie fala zimna i dreszczu. Nie cholera, nie w takim momencie, Zekira... Dlaczego zawsze pojawia się tam gdzie jej być nie powinno!? Założyła ręce na wysokości klatki piersiowej i patrzała na mnie zdenerwowana.
-Więc to tak... Gdy mnie nie ma zabawiasz się na prawo i lewo.

-To nie tak, zawsze wpadasz w środek akcji, a nie znasz jej początku.

-Jasne, oczywiście. To wytłumacz mi początek sceny tego co widziałam.

-Byłem na turnieju to wiesz, a jestem zarządcą w gildii, więc na ten czas ktoś musiał zająć to miejsce i trafiłem na nią i poprosiłem by to zrobiła.

-Aha i w zamian za to chciała się prze lizać z Tobą tak?

-Właśnie... Z tego wszystkiego nie sprecyzowałem, co dam jej w zamian i miała wolną rękę i tak wyszło.

-Tak wyszło. Ciekawie ile razy było "tak wyszło"

-Kurwa Zekira myślisz, że mi to się podobało?

-Em pomyślmy... Tak, bo nie widziałam z Twojej strony niezadowolenia.

-Jak Ci do cholery mam wytłumaczyć, że nie zabawiam się gdy Cie nie ma co?!

-To Ty mi to powiedz! Gdziekolwiek wyjechać na czas bliżej nie określony to Ty robisz co się żywnie podoba!

-Chciałabyś. Postaw się na moim miejscu co? Ciekawe jakbyś Ty się czuła gdyby na każdym kroku zaczepiał Cie byle jaki facet mniej przystojny czy bardziej i tylko jedno w głowie. Ty myślisz, że to tak łatwo być w związku i odpychać pseudofanów tak by nie zagrozić temu związku!?

-To Twój problem nie mój. Ja jakoś nie mam problemów i nikt mnie nie zaczepia.

-Bo cholera wiedzą, że ja jestem z Tobą więc nikt nie ma odwagi Cię zaczepić!

-Jasne teraz się broń swoją pozycją!

-Słuchaj wiesz co Ci powiem? Mam Ciebie dość, dość, że ciągle mnie o coś oskarżasz i pilnujesz na każdym kroku i robisz przesłuchania. Mam serdecznie dosyć, byciem potulnym chłopaczkiem i wiesz, najlepiej jak na tym zakończymy naszą przygodę.

-Jaką..? Co słucham?

-To co powiedziałem to koniec, ewidentny koniec z nami Zekira. Ja już nie mam sił i nerwów na te Twoje odpały. Co prawda będzie mi brakować tego co razem robiliśmy ale trudno, ja już dłużej nie dam rady. Jestem dość wykończony tym wszystkim.
- na chwile wszystko stanęło, jakby czas się zatrzymał. Oczy Zekiry zaczęły się błyszczeć, łzy cisły jej się do oczu, a ja... Miałem mieszane uczucia.
-Fajnie... Dobra... Skoro tak ma być...
- łzy zaczęły jej gorzko spływać po twarzy, dźwignęła rękę i zakryła twarz jakby nie chciała bym to widział.
-Wybacz Zeki, ale ja dłużej tak nie mogę żyć.
- minąłem ją i skierowałem się do domu. Nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć... Pustka w głowie i złamane serce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz