poniedziałek, 12 listopada 2012

Wpis4

Następnego dnia, z rana udałem się na Henira. Im szybciej go zrobię tym więcej będę mieć czasu wolnego. Oczywiście Śnieżynka ze mną, nie wyobrażam sobie pójścia bez niej na jakąkolwiek mapę. W niecałą godzinę wyrobiłem się z wyzwaniem od Glave. Wymieniłem odłamki na kostki. Teraz tylko sprzedać... Dałem kostki do aukcjonerki Myu i udałem się do Camilli. Śnieżynka obok mnie tuptała i rozglądała się. Podczas drogi nie obyło się bez zaczepek dziewczyn, powoli już człowiek ma dość tego. No, ale wredny nie będę niech się cieszą. Z czasem dotarłem do pani od treningów. Gdy mnie zobaczyła od razu zawołała mnie, że chce porozmawiać. Podszedłem do niej i dowiedziałem się, że jutro rozpoczynają się turniej na najlepszego wojownika na całym Elios oraz Naios. Miło, że mówi mi to dzień przed wydarzeniem. Z niezadowoleniem syknąłem do niej, że jak odbywa się coś, w czym mam brać udział to chce wiedzieć o tym wcześniej. Zaśmiała się tylko i dodała, że komuś takiemu jak ja nie trzeba mówić z wyprzedzeniem tygodniowym. Mam jej już serdecznie dość. Oparłem się o barierkę i kątem oka spoglądałem na arenę, gdzie walczyli inni. Z czasem Camilla podeszła do mnie i dała mi jakieś papiery. Zapytałem, co to jest. Rzuciła krótko, że przyda mi się to na turniej. Wziąłem i przeglądałem papiery. Zaraz... To są wojownicy z poszczególnych miast. No, teraz to mogę iść walczyć. Podziękowałem jej, wziąłem papiery i skierowałem się do domu. Śnieżynka w podświadomości pytała mnie o ten turniej. Martwiła się trochę o mnie. Zapewniałem ją, że dam radę. Mało jest osób, co umie mnie pokonać. Jednak to nie przekonało ją. Stanąłem i schyliłem się do niej. Pogłaskałem ręką po głowie i obiecałem, że wyjdę cało z tego i wygram. Rozweseliła się i wróciliśmy do domu, a w nim studiowałem wojowników z którymi będę walczyć. Zdziwiła mnie jedna rzecz, skoro Sylph chciał gadać z wszystkimi to gdzie Rena i Raven? Czyżby już pojechali? Zapytam się Aishy czy coś wie.
Dochodziło popołudnie. Skierowałem się do mieszkania Zekiry. Śnieżynka marudziła, że już nie chce jej się chodzić. Dogryzłem jej, że jak chce to może zostać w domu. Od razu nabrała sił na dalsze chodzenie. Zapukałem do drzwi. Ktoś zbiegał z schodów i energicznie otworzył drzwi. Jedna z jej lokatorek, która przywitała się po czym powiedziała, że Zekira jest w swoim pokoju. Wszedłem do środka i skierowałem się do jej pokoju. Śnieżynka wskoczyła na klamkę i drzwi same się otwarły. Fajnie mi się oberwie, że wchodzę bez pukania. Z łazienki było słychać jak woda leci. No powiedzmy, że tak źle nie będzie... chyba. Zamknąłem drzwi. Moja towarzyszka usiadła na krześle i przytulała się do swoich ogonów, a ja wygodnie położyłem się na łóżku i czekałem, aż wyjdzie. Po kilku minutach woda przestała lecieć, czyli zaraz się zacznie. Otwarła drzwi z łazienki i wrzasnęła gdy mnie zobaczyła.
-Boże! Elsword! Co Ty tu robisz?!
- niezapomniany widok. Była w samym ręczniku, nie dziwie się jej reakcji. Przyglądałem jej się po czym spojrzałem w sufit.
-Leże nie widać?

-A może byś zapukał co?
- spojrzałem na nią i potem ręką wskazałem na Śnieżynkę. Aisha spojrzała na nią, Wyrocznia na nią, potem na mnie obydwie.
-Zdrajca!
- uśmiechnąłem się do niej jak to miałem w zwyczaju. Zapiszczała tylko i schowała się w swoich ogonach. Zekira nie wiedziała, co zrobić. Podeszła do szafy, co stała obok łóżka i zaczęła wyciągać ubrania, a ja że lubię się nad nią znęcać nie odrywałem spojrzenia.
-Przestań się tak na mnie gapić.

-A co nie mogę?
- spojrzała na mnie morderczym wzrokiem. Wyciągnęła z szafy ubrania, po czym skierowała się do komody.
-Nie nie możesz, przynajmniej teraz.
- dostrzegłem na jej twarzy lekki rumieniec.
-Przecież nie rzucę się na Ciebie jak jakiś zwierz i zrobię nie wiadomo co. Więcej zaufania moja księżniczko
. - wyciągnęła z komody bieliznę. Gdy już miała wszystko skierowała się do łazienki. Zanim weszła spojrzała na mnie, chciała coś powiedzieć, ale tylko machnęła ręką i weszła do środka. Śnieżynka zaraz zerwała się z krzesła i wskoczyła na łóżko bijąc mnie po ramieniu.
-Jak mogłeś, zdrajca! Czekaj no, ja Ci pokaże jeszcze w świecie demonów!

-O właśnie może wybierzemy się tam?
- przestała bić i spojrzała jakby dowiedziała się, że dziś ma zostać zabita.
-Na pewno chcesz?
- zapytała zdziwiona.
-A w czym problem, przecież te demony są pod moją komendą, więc nie widzę przeszkód.
- usiadła i poprawiła kokardkę co miała na ubraniu.
-Jak chcesz, mogę w każdej chwili otworzyć bramę.

-Interesujące, że wcześniej mi tego nie powiedziałaś.

Zakryła twarz ogonem. No tak, jej postawa obronna. Zekira w końcu wyszła i skierowała się w moją stronę. Była już ubrana i uczesane w te swoje kucyki. Wygląda jak mała, niewinna dziewczynka, a tak na prawdę jest w niej chyba 90%demona. Śnieżynka zeskoczyła na dół i położyła się wygodnie przy szafie. Aisha nachyliła się nade mną, jakby chciała mnie zaraz uderzyć lub powiedzieć coś, co by mnie wprawiło w zakłopotanie. Złapałam ją za ramiona i położyłem na siebie. Krzyknęła tylko oszołomiona i spojrzała na mnie.
-Jesteś niemożliwy.

-I właśnie takiego mnie kochasz prawda?

Uśmiechnęła się po czym zbliżyła swoje usta do moich. Z początku były to tylko niewinne pocałunki, jednak z czasem zmieniły się na namiętne. Zekira zawsze, gdy się całowaliśmy wplatała dłoń w moje włosy jakby to był nawyk. Drugą ręka dotykała mojej twarzy lub torsu. Moje ręce błądziły po jej ciele. Zawsze gdy była blisko mnie intrygowało mnie coś, do teraz nie wiem co to jest, jednak to jest to dlaczego tak bardzo zawsze jej pożądam. W przerwach tej rozkosznej chwili patrzeliśmy na siebie. Jej wzrok zawsze był ten sam. Jakby wiecznie jej było mało i chciała być ze mną już do końca swoich dni. Bezgraniczna miłość i oddanie. Takiej chciałem miłości i ją dostałem. Zekira należy tylko i wyłącznie do mnie, zrobię wszystko żeby była szczęśliwa. Z czasem położyła głowę na klatce piersiowej, jedną ręką ją obejmowałem, a ona miała wplecione w włosy, drugą mieliśmy złączoną w uścisku.
-Wiesz może gdzie jest Rena i Raven?

-Wyjechali chyba 5 czy 6 dni temu. Lorien mi to powiedział, bo osobiście się z nimi nie widziałam.
- huh ciekawe skąd Chung to wie. - A czemu pytasz?
-Ciekawość.

-Słyszałam, że Camilla wysłała Cie na turniej.

-Ta, dziś mi to powiedziała. Ja nie wiem ona myśli, że jestem jakimś robotem co wygrywa na zawołanie.

-Nie przejmuj się, dziwna jest.

-Może nie dziwna, ale przecenia niektórych. Z chęcią bym wolał by Zorrin walczył.
- dźwignęła głowę i spojrzała na mnie.
-Żartujesz prawda? Długo pracowałeś na pierwsze miejsce więc...

-Zekira chodzi mi o to, że teraz nie będę znowu mieć czasu dla Ciebie.
- westchnęła.
-Oh nie przejmuj się. Ważne byś Ty pokazał tym niedorajdom gdzie ich miejsce. Zresztą ja mam dużo czasu wolnego, więc..

Pocałowaliśmy się znowu i po kilku chwilach rozległo się pukanie do drzwi. Niechętnie przerwaliśmy naszą czynność i Zekira powiedziała "wejść''. Drzwi się otwarły, a w nich stał Sylph. No ten to ma wyczucie jak cholera. Gdy nas zobaczył widać było, że czuje się niezręcznie. Dźwignąłem Aishe z siebie i zszedłem z łóżka.
-Pewnie w sprawie tego czegoś przyszedłeś. Nie będę się mieszać, mam inne zajęcia na głowie.

Podszedłem ostatni raz do Aishy i ucałowałem ją w usta. Uśmiechnęła się po czym pogoniłem Śnieżynkę i wyszliśmy.
Było już popołudnie. Wróciliśmy do domu. Weszliśmy do salonu i tam poprosiłem jednego z lokai by przynieśli mi coś do jedzenia. Kurde kiedy ja obiad jadłem taki normalny? Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Wiadomości akurat leciały. Najpierw mówili o problemach innych miast, potem coś o polityce, jeszcze później o rynku, a na sam koniec wzmianka o turnieju. Wtedy przyszło do mnie jedzenie. Bosko nie za głoduje się na śmierć.
Jutro rozpoczynają się co roczne zawody na najlepszego wojownika z Elios i Naios. Z każdego miasta będzie startować numer pierwszy z rankingu PvP. I tak z Ruben będzie startować młoda Angelika, która potrafi pokazać pazurki. Z Elder władca run Jessi to, że wygląda niewinnie wcale nie oznacza, że taki jest. Besma wystawi równie silną jak i piękną Anastazję, która włada żywiołami. Altera wystawi Michaela, który dzięki pomocy swojej nazo ręki od Pongosów pokazuje, na co go stać i że nie należy go skreślać. Skrywana mrokiem okolica Peity, gdzie roi się zwykle od demonów nie wycofali się z turnieju i posłali swojego nazoida Catherine, która dzięki swoim pomocnikom króluje na polu walki.

Jasneeee, oczywiście, ciekawe jak długo jej pomocniki pożyją w starciu z Cornwellem.
Miasto gdzie głównie odbędzie się impreza też wystawiło jednego z lepszych i wykazujących się wojowników. Roscoe, który od bardzo dawna ma styczność z mieczem i włada nim lepiej niż ktokolwiek z jego miasta.

No by ta pieprzona prezenterka powiedziała, że najlepiej to bym sam poszedł tam do niej i powiedział by zapoznała się z informacjami.
I w końcu Hamel, który obfituje w najlepszych wojownikach. Walki tam rozgrywane są przez cały czas, nieważne czy dzień czy noc. Numerem jeden jest chłopak, który włada starożytnym mieczem Cornwellem i na polu walki nikt nie może się z nim równać. Krążą plotki, że nikt go nie pokonał w starciu 1v1. Mowa oczywiście o Elswordzie.

Wyłączyłem telewizor, dobrze, że przynajmniej mojej reputacji nie schrzanili. Spojrzałem na Śnieżynkę, która cały czas miała w ustach winogrono. Przełknęła po czym zapytała czy idziemy do jej świata. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 17. Odpowiedziałem, że tak. Zeskoczyła z kanapy stanęła na środku i przywołała bramę do świata demonów. Uwolniłem swoją mroczną stronę i skierowałem się do bram.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz