Znowu obudziłem się pełen energii do życia. Nie mogę zepsuć tego, a jak
to zrobię to się powieszę chyba. Ranek minął spokojnie, doprowadziłem
siebie do ładu - składu, wróciłem do pokoju i założyłem na siebie mój
komplet Incubusa, a następnie ruszyłem na miasto. Spotkałem tam ludzi z
gildii którzy.. dali mi prezenty? Przecież urodziny obchodzę za kilka
miesięcy dopiero... Spytałem z jakiej okazji. Powiedzieli, że żadnej
tylko akurat na skrzynkę dostali niektóre części avatarów i jak się
złożyło w całość to wyszedł komplet dla mnie. Ucieszyłem się i
podziękowałem. Byli szczęśliwi, że przyjąłem podarunek. Jednak życie
umie płatać figla, teraz idzie to zauważyć.
-Lorien! Oh witaj. - obróciłem się i za plecami w moją stronę szła w dobrym nastroju nasza mistrzyni Yuri. - Widzę dostałeś paczki super, a teraz mi powiedz gdzie pan mega przystojny, bo mam sprawę do niego. - pewnie chodziło o Elsworda.
-Em witam. Nie mam pojęcia. Ma turniej teraz i pewnie się szykuje do niego. - założyła ręce i myślała.
-Hej wam. - usłyszeliśmy przywitanie
naszej przyjaciółki z gildii Giio. Co dziwne cała była zalana
rumieńcem. Nie wiem czemu, ale coś mi się wydaje, że Ammo się ten... No
nieważne w sumie, co on robił.
-A co Tobie się stało? - spojrzała na nią zdziwiona mistrzyni po czym Giio zakryła po cześć twarz włosami.
-Nic takiego. Em słuchaj chodzi o to że..
-No wyduś to.
-Że na czas turnieju Elsword chciał bym zajęła jego miejsce w gildii. - spojrzeliśmy na nią z wytrzeszczonymi oczami. Nikt z nas nie wiedział co powiedzieć.
-Więc to tak... Niech go dorwę tego, tego... Cholera czemu on musi TAK wyglądać!
Yuri się nieźle wkurzyła jak i zarumieniła. Podeszła do Giio załapała za
rękę i poszły gdzieś. On ma to coś w sobie zazdroszczę mu. Oddaliłem
się i oddałem w ręce przyjaciół podarunki i powiedziałem by to zostawili
w gildii, potem to odbiorę. Skinęli głowami i odeszli, a ja udałem się
na poszukiwania Ammo.
Nie minęło kilka minut, a on sam do mnie podszedł widać był w nastroju i
nie pokazywał po sobie, by coś się wydarzyło. Jego uwaga została
przykuta moją nowa bronią. Aż tak się rzuca w oczy? Dostrzegł też, że
już nie zachowuje się jak człowiek w totalnym dołku. Od razu
powiedziałem, że jest mi lepiej i.. że muszę pogadać z nim o czymś. O
dziewczynach z gildii nie wspomnę lepiej, bo pewnie by mu to się nie
spodobało, potem będzie spowiadać się Zekirze.
Udaliśmy się do naszej kawiarni i tam powiedziałem mu w czym rzecz.
Zainteresował się tym i zgodził się pomóc. Akurat on chyba jest jedyną
osobą, która zna się na tej rzeczy niczym profesjonalista. Jedyne co
mnie wkurzyło to jeśli chodzi o pocałunek. On może pewnie, że tak, a
inni nie w sumie mniejsza, wole stosować się do rad jego jak iść własną
intuicją. Gdy dochodziła godzina walk Ammo poszedł, a ja cóż udałem się
do domu i przygotowywałem się na to wszystko psychicznie...
Gdy dochodziła 13 udałem się do Aranki i prze teleportowałem się do
Peity. Niedaleko niej czekała Maya, która była ta samo ubrana jak
wczoraj. Podszedłem do niej i przywitałem. Uśmiechnęła się i wróciliśmy
do Hamel. Spojrzałem na nią, widać było, że jest zafascynowana tym
miejscem. Zacząłem ją oprowadzać po całym mieście. Akurat tłumów ludzi
nie było, wszystkich wywiało na turniej, ale moja przyjaciółka tego nie
wiedziała i zapytała o to. Opowiedziałem jej, co się teraz dzieje i gdy
dotarliśmy do centrum na dużym ekranie była pokazywana transmisja z
areny w Belder. Elsword właśnie wykończył przeciwnika Cutterem. Przy
okazji wiem, że przeszedł dalej. Udaliśmy się do pobliskiej kawiarni,
nie tej co zwykle bywamy tylko innej bardziej zacisznej i eleganckiej.
Usiedliśmy przy stole, ja oczywiście nie zapomniałem o kulturze i
odsunąłem jej krzesło by usiadła, a następnie usiadłem na swoje miejsce.
Gdy już zamówiliśmy co chcieliśmy, przeszła kolej na rozmowy. Cholera
żebym niczego nie zepsuł.
-To miejsce naprawdę jest bardzo piękne, tak jak piszą.
-Tak masz racje.
-Słuchaj pewnie to dziwnie zabrzmi ale... - nie nie proszę nie. - Mogę wiedzieć jak się nazywasz? Bo z tego wszystkiego zapomniałam zapytać... - ja tu myślę, że coś, a to taka błahostka, o matko spokojnie.
-Lorien, Chung jak kto woli. - w tym momencie patrzała na mnie zszokowana.
-Ty jesteś jednym z tych, co uratowali Elios? Znaczy z grupy poszukiwaczy eldrytu?
-E tak. - była bardzo zaskoczona i do tej pory jakoś nie mogła dojść do siebie. - A o co Ci dokładniej chodzi? - wtedy spuściła głowę i założyła część włosów za ucho.
-Dużo się o was mówi i jesteście dość znani
na całym kontynencie, a ja.. No jestem zaskoczona, że właśnie z jedną z
tych osób rozmawiam..
-Nie gryziemy przecież, jesteśmy ludźmi jak wszyscy inni.
-Tak tak, wiem nie zrozum mnie źle, ale no dziwnie się czuje.
Podeszła do nas kelnerka i mi podała wodę, a Mayi lemoniadę. Gdy odeszła
mogliśmy znowu porozmawiać. Muszę teraz być bardziej pewny siebie!
-Dlaczego dziwnie? - zapytałem po czym wypiłem dwa łyki wody. trzymała w rękach szklankę i wbiła wzrok w nią.
-Ja nie jestem przyzwyczajona do takich
spotkań i to jeszcze osobami takiego pokroju. U nas w Peicie, żyje się
inaczej i... jakoś nie pchamy się w życie towarzyskie.
-Posłuchaj Maya. Uwierz mi, że każdy z nas
chciałby wieść normalne spokojne życie, przez tą sławę... Elsword ma się
najgorzej, bo jest z Aishą, a inne dziewczyny się kleją do niego cały
czas. Tak samo jest z Reną i Ravenem. Naprawdę chcielibyśmy wrócić do
swojego życia zanim to wszystko się wydarzyło, ale nie możemy i jakoś
musimy z tym żyć. - o matko ja to powiedziałem jej bez jednego zająknięcia się.. Spojrzała na mnie po czym uśmiechnęła się życzliwie.
-Czyli faktycznie oni są razem... A co z Tobą?
-Ze mną?
-Tak, no.. pewnie masz dziewczynę prawda? - spojrzałem przez okno, a następnie na nią.
-Nie mam.
Nastała długa, niezręczna cisza, po czym zapytałem czy chce dalej iść
oglądać Hamel. Zgodziła się i poszliśmy dalej. Pomimo, że wtedy w
kawiarni nie rozmawialiśmy, teraz było na odwrót. Gdy pytała o coś
starałem się wytłumaczyć jak najlepiej potrafię. Miło spędzało mi się z
nią czas.
Gdy zbliżał się wieczór wróciliśmy do Peity. Podziękowała mi za
pokazanie Hamel, widać było, że cieszyła się z spędzonego popołudnia co
cieszy. Na pożegnanie przytuliła się do mnie, jakoś lżej mi było. Wiem
aby, że się nie boi ani nic..
Wróciłem do Hamel i udałem się do Elsworda. Opowiedziałem mu wszystko,
gdyby nie on to bym ani słowem się nie odezwał. Dobrze jest mieć
przyjaciół. Jak już zdałem mu swoje relacje opowiedział mi o turnieju i
akacjach. Ta lady plastik mi się nie podoba. Oby jej jutro dokopał.
Pożegnałem się i skierowałem do siedziby gildii zabrać swoje rzeczy. Tam
panowała cisza, czyli każdy już wrócił do swoich domów. Zabrałem
podarunki i wróciłem do domu. Tam w swoim pokoju otwarłem je. O
Stworzycielu... Co to jest?! Szkołę to ja skończyłem dawno temu...
Schowałem do szafy i położyłem się spać. Dzień zaliczam do udanych.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz